Dostęp do Internetu - Warszawa


From: "mk" <makosm1 gazeta.pl.Wytnij.to>
Subject: Re: Jazz nigdy się nie skończy

Użytkownik "George" <jerzy NOSPAM.plieth.com> napisał w wiadomości
news:fg5etp$st9$2 opal.futuro.pl...
> Adam Szulc pisze:
>
>> Istotnie, choć nie jestem pewny czy to aż tak pasjonujący temat żeby
>> dodawać coś w tej materii (poza tym, że "darzę", jeżeli już)...
>
> Czy to nie Twoje słowa:
>
> "W ramach WSJD pod niedokonczonym Akwarium. Goscinnie
> wystapil z nimi Marcin Masecki na klawiszach i w tym
> skladzie mieli potem nagrac plyte na zywo, *bodajrze* ..."
>
> Jak to się mówiło? Przyganiał kocioł garnkowi?

Ależ nic nie szkodzi! Chociaż łyso mi się zrobiło a rumieniec wstydu wpełz
na me oblicze. Drugi raz zapewne tego błędu nie popełnię więc za w gruncie
rzeczy elegancki przytyk ASowi dziękuję, bo sam swej wpadki pewnie bym nie
zauważył.

mk



From: George <jerzy NOSPAM.plieth.com>
Subject: Re: Jazz nigdy =?ISO-8859-2?Q?si=EA_nie_sko=F1czy?=
Adam Szulc pisze:

> Istotnie, choć nie jestem pewny czy to aż tak pasjonujący
> temat żeby dodawać coś w tej materii (poza tym, że "darzę",
> jeżeli już)...

Czy to nie Twoje słowa:

"W ramach WSJD pod niedokonczonym Akwarium. Goscinnie
wystapil z nimi Marcin Masecki na klawiszach i w tym
skladzie mieli potem nagrac plyte na zywo, *bodajrze* ..."

Jak to się mówiło? Przyganiał kocioł garnkowi?
J.


--
http://plieth.com


From: George <jerzy NOSPAM.plieth.com>
Subject: Re: Jazz nigdy =?ISO-8859-2?Q?si=EA_nie_sko=F1czy?=
mk pisze:

> Z tego co zauważyłem AS od lat daży obrzydzeniem GW...
Nie tylko on, nie tylko on...
Ale to już offtop totalny i zaraz kolega Sco_lov psy na nas spuści,
J.


--
http://plieth.com


From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: Jazz nigdy się nie skończy
Użytkownik "mk" napisał

(...)

> Z tego co zauważyłem AS od lat daży obrzydzeniem GW...

Istotnie, choć nie jestem pewny czy to aż tak pasjonujący
temat żeby dodawać coś w tej materii (poza tym, że "darzę",
jeżeli już). Ale dział jazzowy mieli (a może i mają, już od
dawna nie czytam) na dobrym poziomie. Jak widać, różni to
GazWyb od "Dziennika". Gdy czytam już drugi wywiad Jacka
Skolimowskiego to przypomina mi się to co dość dawno temu w
Radio Jazz mówił Mariusz Adamiak. Twierdził, że często
pisanie o jazzie jest traktowane jako coś w rodzaju
przymusowej praktyki przed właściwym pisaniem czyli o muzyce
pop. Często więc zdarza się, że piszący nie tylko nie znają
się na jazzie ale nawet go nie lubią bo myślą tylko o tym
żeby praktykę skończyć i zająć się tym co przynosi pieniądze
i sławę.

Pozdrawiam



From: "mk" <makosm1 gazeta.pl.Wytnij.to>
Subject: Re: Jazz nigdy się nie skończy

Użytkownik "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl> napisał w wiadomości
news:fg47hv$3ct$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "George" napisał
>
>> Wywiad z Chick Coreą pod takim tytułem można znaleźć w
>> dzisiejszym numerze ogólnopolskiego (cóż ja na to poradzę,
>> że Adamowi Szulcowi ten tytuł się nie podoba!
>
> Mam nadzieję, że jakoś potrafisz z tym żyć. Powinno być
> łatwo, bo nie pisałem tutaj nic na temat mojego stosunku do
> "Dziennika".

Z tego co zauważyłem AS od lat daży obrzydzeniem GW...

mk



From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: Jazz nigdy się nie skończy
Użytkownik "George" napisał

> Wywiad z Chick Coreą pod takim tytułem można znaleźć w
> dzisiejszym numerze ogólnopolskiego (cóż ja na to poradzę,
> że Adamowi Szulcowi ten tytuł się nie podoba!

Mam nadzieję, że jakoś potrafisz z tym żyć. Powinno być
łatwo, bo nie pisałem tutaj nic na temat mojego stosunku do
"Dziennika".

) Dziennika; w wydaniu papierowym w dziale Kultura
> na str. 20, albo w nieco zmodyfikowanej wersji sieciowej
> pod adresem
> http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=65700
> Tradycyjnie miłej lektury życzę,

Pierwsze zdanie i z miłej lektury nici:
"Dziennikarze nazywają go najbardziej nieobliczalnym i
kreatywnym muzykiem jazzowym"

Być może są tacy dziennikarze (w końcu papier jest
cierpliwy, internet tym bardziej) ale po co cytować akurat
ich? Corea najbardziej nieobliczalny i kreatywny ... he, he.

I jeszcze pytanie z szansami na laury w konkursie na
najgłupsze pytanie roku:
" ... w pana dorobku nie brakuje też płyt akustycznych.
Czyżby instrumenty elektryczne czasem panu nie wystarczały?"
Podziwiam cierpliwość Chicka.

Pozdrawiam




From: George <jerzy NOSPAM.plieth.com>
Subject: Jazz nigdy =?ISO-8859-2?Q?si=EA_nie_sko=F1czy?=
Wywiad z Chick Coreą pod takim tytułem można znaleźć w dzisiejszym
numerze ogólnopolskiego (cóż ja na to poradzę, że Adamowi Szulcowi ten
tytuł się nie podoba!) Dziennika; w wydaniu papierowym w dziale Kultura
na str. 20, albo w nieco zmodyfikowanej wersji sieciowej pod adresem
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=65700
Tradycyjnie miłej lektury życzę,
Jurek Plieth.

--
http://plieth.com


From: "Muzyka.waw.pl" <info muzyka.waw.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Nowa_wyszukiwarka_koncert=F3w?=
Zapraszamy na stronę nowej wyszukiwarki wydarzeń muzycznych:

http://muzyka.waw.pl/

Serwis zawiera opisy wydarzeń, mapy dojazdu, odnośniki do stron zespołów
i obejmuje obszar Warszawy i okolic.

Z góry dziękujemy za wszelkie uwagi i sugestie oraz mamy nadzieję,
że strona okaże się przydatna i wygodna w obsłudze.


Redakcja
Muzyka.waw.pl


From: fancy <fancy that.pl>
Subject: Re: Kto =?ISO-8859-2?Q?pomo=BFe?=
fancy napisa=B3(a):
> Kompletuj=EA muzyczny "zestaw ratunkowy" p=B3yt
> dla potrzebuj=B1cej pomocy, uroczej dziewczyny.
> Wiem jak wielk=B1 przyjemno=B6=E6 sprawi=B3aby jej
> p=B3yta "Soul Ballet" (Soul Ballet). Kupi=EA, lub
> wymieni=EA za jak=B1=B6 dobr=B1 p=B3yt=EA jazzow=B1,
> np "From the Green Hill", czy "Lontano" Sta=F1ki.
> Wtajemniczeni, chyba rozumiej=B1 m=F3j problem.
> Mam nadziej=EA. Pozdrawiam.

Nikt nie ma tej p=B3yty, czy ma=B3o atrakcyjna
propozycja ?
priv: alapl onet.eu


Akcesoria kosmetyczne i kosmetyki w sklepie internetowym pachnidelko.pl


From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Użytkownik "Sco_lov" napisał:

> Dawno nie czytałem tak bzdurnego dialogu....

A kogo to może obchodzić?

> Trochę więcej pokory i szacunku dla innych.

Otóż to.

Pozdrawiam



From: Sco_lov <grzeskoczylas poczta.onet.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Dawno nie czyta=B3em tak bzdurnego dialogu....
Troch=EA wi=EAcej pokory i szacunku dla innych.
Pozdrawiam
Grzegorz


From: "AEG" <aegWYTNIJTO poczta.onet.pl>
Subject: Obrona łódzkiego klubu Jazzga
Właścicielka cenionego w środowisku jazzu i muzyki improwizowanej
klubu "Jazzga" w Łodzi otrzymała wypowiedzenie umowy najmu lokalu. Powodem są
skargi sąsiadki na zbyt głośną muzykę w nocy.

Sympatycy klubu - słuchacze, muzycy, organizatorzy koncertów, podkreślający
jego ogromną rolę w prezentowaniu nowoczesnego jazzu, elektroniki, muzyki
klubowej, czy rockowej alternatywy - protestują. Próbują skłonić administrację
Łodzi do znalezienie rozwiązania, które usatysfakcjonuje skarżącą się sąsiadkę,
ale zarazem zachowa klub w swej dotychczasowej siedzibie.

Do akcji protestu włączyła się miedzy innymi "Gazeta Wyborcza", w której
ukazały się ostatnio dwa artykuły: "Zniknie Jazzga?" i "Bliski koniec Jazzgi?".

W pierwszym zacytowano wypowiedzi muzyków:

Jacek Delong
"Nie wyobrażam sobie, że Jazzga mogłaby zniknąć, byłaby to wielka strata. To
naprawdę jedyny klub w Łodzi, który ma w sercu muzykę jazzową. Istnieje już
tyle lat, jest znany i lubiany w całej Polsce. Wszyscy o nim dobrze mówią. I
Stańko, i te młode jazzowe zespoły."

Mikołaj Trzaska
"Takie miejsca na mapie Polski można policzyć na palcach jednej ręki. Chwalę
się tym, że mam zaszczyt występować w klubie o takiej renomie! Niewiele jest
miejsc, które prezentują świeże, nowe zjawiska w muzyce. Muzyce różnej. Ja
akurat przyjeżdżam do Jazzgi, by brać udział w kreowaniu współczesnego jazzu,
który nieustannie fermentuje. Brak Jazzgi spowodowałby, że w Łodzi zabrakłoby
muzyki dla wymagającego, poszukującego słuchacza. Jeżeli ten klub padnie,
rozbiorę się i walnę Rejtana w tej bramie! To nie może się stać!"

Wojciech Mazolewski
"Znam Łódź, przyjeżdżam tu od dawna, gram z moimi flagowymi zespołami. I widzę,
jak to miejsce niesamowicie się rozwija, jak przyjeżdżają coraz ważniejsi i
ciekawsi muzycy. Jazzga była najpierw miejscem o zasięgu lokalnym, potem
ogólnopolskim, europejskim, aż wreszcie - światowym! Nie można zamykać takiego
klubu z powodu protestów jednej osoby. Takich rzeczy nie robi się nigdzie na
świecie! Ważny jest spokój tej pani, ale miasto jest zobowiązane pomóc w tej
sytuacji. Bo ludzie, którzy prowadzą ten klub, nie robią tego dla siebie i
swoich trzech przyjaciół. Robię to dla całego miasta, a także dla całej Polski!
Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek miał czelność podnieść na nich rękę."

Na stronie internetowej klubu umieszczono List otwarty klubu Jazzga i Fundacji
na Rzecz Promocji Artystów "JAZZGA" do Prezydenta Miasta Łodzi, pod którym
zbierane są podpisy. W krótkim czasie zebrano już ich kilkaset.

Zainteresowanych linkami do artykułów i listu protestacyjnego odsyłam do
wiadomości
http://diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Wiadomosci&Id=716

Pozdrawiam
AEG

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Użytkownik "justjazz" napisał

(...)

>> Namysłowski, Stańko, Ptaszyn i rzesze krytyków mieli inne
>> zdanie na ten temat.

> byc moze - jak dzisiaj slyszymy i widzimy mylili sie
> wowczas.

Najwyżej źle prognozowali (o ile w ogóle prognozowali) ale
to nie znaczy, że Możdżer nie był dobrze zapowiadającym się
pianistą jazzowym. Zresztą wierzę, że jeszcze wysłucham z
przyjemnością nowej muzyki LM, choćby za 10 lat.

Pozdrawiam



From: "justjazz" <jazzjazz onet.eu>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
sie pianista jazzowym
>
> Namysłowski, Stańko, Ptaszyn i rzesze krytyków mieli inne
> zdanie na ten temat.
>
> Pozdrawiam
>
>

byc moze - jak dzisiaj slyszymy i widzimy mylili sie wowczas.


pzdr.
justjazz

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: fancy <fancy that.pl>
Subject: Kto =?ISO-8859-2?Q?pomo=BFe?=
Kompletuj=EA muzyczny "zestaw ratunkowy" p=B3yt
dla potrzebuj=B1cej pomocy, uroczej dziewczyny.
Wiem jak wielk=B1 przyjemno=B6=E6 sprawi=B3aby jej
p=B3yta "Soul Ballet" (Soul Ballet). Kupi=EA, lub
wymieni=EA za jak=B1=B6 dobr=B1 p=B3yt=EA jazzow=B1,
np "From the Green Hill", czy "Lontano" Sta=F1ki.
Wtajemniczeni, chyba rozumiej=B1 m=F3j problem.
Mam nadziej=EA. Pozdrawiam.


From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Użytkownik "jazzjazz" napisał

(...)

> Mozdzer to rodzaj wyksztalconego inzyniera , lekarza ,
> prawnika.
> Ktos kto skonczyl wyzsza szkole w wybranym przez siebie
> zawodzie i tan zawod
> wykonuje tak jak go nauczono.
> Nigdy nie byl dobrze zapowiadajacym sie pianista jazzowym

Namysłowski, Stańko, Ptaszyn i rzesze krytyków mieli inne
zdanie na ten temat.

Pozdrawiam



From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Użytkownik "George" napisał
> Adam Szulc pisze:

(...)

>>> Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja?
>>
>> Ten o kim pisałeś w wycietym fragmencie. Czas. Na moją
>> niekorzyść.

> Jak we fragmencie trochę wyżej.

Dalej nie rozumiem. Może więc przypomnę fragment, na który
się powoływałeś:
_______________________________
> Nie, żebym Możdżera rozgrzeszał z plumkania, ale będę też
> polemizował z ew. sugestią, że prawdziwy artysta musi być
> niedożywiony, a najlepiej dla sztuki, gdyby umarł był w
> młodym wieku na suchoty.

Mikołaj Trzaska, Adam Pierończyk czy Paweł Szymański nie
umarli na suchoty a nie plumkają. Jest dużo miejsca na
kompromisy, które w tym przypadku nie oznaczają kompromisów
artystycznych.
_________________________________

Nie ma żadnej niezgody, więc czas nie może odebrać mi racji
ani przyznać Tobie. Natomiast odkrycie, że granie szczerej
ale trudnej muzyki najczęściej nie przynosi dużych zarobków
nie jest warte kontynuowania tego watku.

> W niesławie "wysmakowanych" wielbicieli jazzu oczywiście,
> a hołubiony przez kolorowe pisma i wytwórnie płytowe
> oczywiście.

Rozumiem, nie traktować Twoich słów dosłownie. Zrobione.

Pozdrawiam



From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Użytkownik "George" napisał

(...)

> Straszny sztywniak z Ciebie. Wobec tego napiszę wprost co
> miałem na myśli. Moja sugestia abyś nie brał wszystkiego
> tak dosłownie odnosiła się bardziej do moich życzeń "miłej
> lektury", aniżeli do treści wywiadu. Czy teraz lepiej?

Znacznie lepiej, co nie znaczy że tego i owego nie dałoby
się poprawić.

>> To Ty postawiłes taka alternatywę. Wiem że znowu biorę to
>> dosłownie ale ja dowodziłem, że nie ma takiej
>> alternatywy, powołujac sie na przykłady Trzaski,
>> Pierończyka czy Szymańskiego.

> Nie należy nikomu do portfela zaglądać, jednak zaryzykuję
> hipotezę, że Trzaska z Pierończykiem nie zarabiają
> wspólnie tyle ile Możdżer wydaje tylko na krawca. Co
> podkreślam, mnie osobiście śmieszy bardziej, aniżeli
> imponuje, ale jeśli koniecznie o liczbach chcesz
> dyskutować...

O liczbach nie chcę (choć jestem w tym dobry). Jako straszny
sztywniak wyjaśnię bez ozdobników, że nie porównywałem
dochodów wyżej wymienionych tylko stwierdziłem że tworząc
muzyke niepopularną (i, moim zdaniem, bardziej wartościową
niż Możdżera) nie umiera się na suchoty. A Pierończyk jest
sprawny niemal jak ś.p. M. Brecker i mógłby zarabiać
relatywnie tyle samo co on. Z kolei Szymański bez trudu
mógłby tworzyć "oratoria" w Rubikowym stylu. Pozostaje tylko
kwestia lansu i szczęścia. Ale, o ile wiem, oni nie
próbowali. Trzaska na pewno nie, chociaż nie jestem pewny
czy on akurat miałby szanse trafić do szerszej publiczności.

>> A czy jeżeli zapytam w jaki sposób pracuje to nie będzie
>> zbyt obcesowe pytanie?

> Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja?

Ten o kim pisałeś w wycietym fragmencie. Czas. Na moją
niekorzyść.

> Generalnie ta dyskusja nie ma sensu. Wydaje mi się bowiem,
> że nie wiem czemu stawiasz mnie po przeciwnej stronie
> względem poglądów, które sam w tej kwestii reprezentujesz.
> Podczas gdy jak sądzę, obydwaj uważamy, że "opłaca się"
> tworzyć w zgodzie z własnym sumieniem. Cudzysłów użyłem
> nie > przez przypadek.

Ale dyskusja nie jest o tym. Przypomnę:
________________________________
Co "lepsze" - umrzeć w zapomnieniu na suchoty i odzyskać
sławę
po śmierci, czy żyć w niesławie, ale za to przy pieniądzach.
Zdaje się, że się ze mną wówczas nie zgodziłeś, ale
powiedzmy sobie
szczerze, że czas pracuje na Twoją niekorzyść i chyba "moje"
coraz
bardziej na wierzchu.
________________________________

Dodam jeszcze, że Możdżer nie żyje w niesławie. Po prostu
gra muzykę, która mniej mnie interesuje niż to co grał jako
młodzian. I nie jestem wyjątkiem. Nie wiem czy to go
obchodzi ale pewnie trochę tak. Choć pewnie nie tak jakż to,
że gdyby Lester Bowie żył, to prawdopodobnie już nie
chciałby grać razem.

Pozdrawiam



Kosmetyki naturalne


From: George <jerzy NOSPAM.plieth.com>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Adam Szulc pisze:

> O liczbach nie chcę (choć jestem w tym dobry). Jako straszny
> sztywniak wyjaśnię bez ozdobników, że nie porównywałem
> dochodów wyżej wymienionych tylko stwierdziłem że tworząc
> muzyke niepopularną (i, moim zdaniem, bardziej wartościową
> niż Możdżera) nie umiera się na suchoty.
Na pewno nie. Acz poziom tego minimum egzystencji każdy sam sobie
ustala. Albo jest to ta sama marynarka w której widuję pewnego znanego
saksofonistę od lat, albo też szalenie markowe i potwornie drogie
okulary, których ma się kilkanaście par i zmienia się je przy każdej
okazji. Obydwa przykłady wcale nie z sufitu wzięte. Na suchoty
szczęśliwie w naszym kraju już się nie umiera od dobrych kilkudziesięciu
lat i znowu niepotrzebnie wziąłeś moją wypowiedź zbyt dosłownie.

> Pozostaje tylko
> kwestia lansu i szczęścia.
Dokładnie. A jeszcze dokładniej lansu przede wszystkim. A która
wytwórnia płytowa zechce inwestować w tak niszową obecnie muzykę jak
jazz i tak niszowego muzyka jak Trzaska? Wiesz doskonale, że żadna, a
już na 100% żadna w PL.
Zresztą trochę podobnie jest i z pozostałymi dziedzinami sztuki. Rzadko
przebijają się dzieła na to zasługujące, a w zasadzie jedynie te
wylansowane. A wylansować można jak wiesz dokładnie wszystko, największe
bezguście i beztalencie. Cóż, takie czasy.

>> Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja?
>
> Ten o kim pisałeś w wycietym fragmencie. Czas. Na moją
> niekorzyść.
Jak we fragmencie trochę wyżej.

> Dodam jeszcze, że Możdżer nie żyje w niesławie.
W niesławie "wysmakowanych" wielbicieli jazzu oczywiście, a hołubiony
przez kolorowe pisma i wytwórnie płytowe oczywiście.
J.

--
http://plieth.com


From: "jazzjazz" <jazzjazz onet.eu>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
> ...czyli wywiad z Możdżerem w dzisiejszym ogólnopolskim dzienniku na
> str.22 w dziale Kultura. W nieco innej wersji sieciowej w tym miejscu:
> http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=64917
> Miłej lektury,
> J.
>
> --
> http://plieth.com

Mozdzer to rodzaj wyksztalconego inzyniera , lekarza , prawnika.
Ktos kto skonczyl wyzsza szkole w wybranym przez siebie zawodzie i tan zawod
wykonuje tak jak go nauczono.
Nigdy nie byl dobrze zapowiadajacym sie pianista jazzowym i nim nie jest
rowniez dzisiaj , ale moim zdaniem ma wszelkie szanse zeby przejsc podobna
droge jak Stanko. Jego mocna strona jest paradoksalnie to , ze nie potrafi
grac muzyki jazzowej.

jazzjazz


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: George <jerzy NOSPAM.plieth.com>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Adam Szulc pisze:
> Użytkownik "George" napisał
>
>> Adam Szulc pisze:
>>
>>> Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze.
>
>> Nie musisz wszystkiego brać tak dosłownie ;-)
>
> Czyli jezeli czytam, że "Przez wiele lat mówiło się o Leszku
> Możdżerze, że może być wielkim zmarnowanym talentem
> polskiego jazzu", to mam to rozumieć, że się nie mówiło...
Straszny sztywniak z Ciebie. Wobec tego napiszę wprost co miałem na
myśli. Moja sugestia abyś nie brał wszystkiego tak dosłownie odnosiła
się bardziej do moich życzeń "miłej lektury", aniżeli do treści wywiadu.
Czy teraz lepiej?

> To Ty postawiłes taka alternatywę. Wiem że znowu biorę to
> dosłownie ale ja dowodziłem, że nie ma takiej alternatywy,
> powołujac sie na przykłady Trzaski, Pierończyka czy
> Szymańskiego.
Nie należy nikomu do portfela zaglądać, jednak zaryzykuję hipotezę, że
Trzaska z Pierończykiem nie zarabiają wspólnie tyle ile Możdżer wydaje
tylko na krawca. Co podkreślam, mnie osobiście śmieszy bardziej, aniżeli
imponuje, ale jeśli koniecznie o liczbach chcesz dyskutować...

> A czy jeżeli zapytam w jaki sposób pracuje to nie będzie
> zbyt obcesowe pytanie?
Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja?

Generalnie ta dyskusja nie ma sensu. Wydaje mi się bowiem, że nie wiem
czemu stawiasz mnie po przeciwnej stronie względem poglądów, które sam w
tej kwestii reprezentujesz. Podczas gdy jak sądzę, obydwaj uważamy, że
"opłaca się" tworzyć w zgodzie z własnym sumieniem. Cudzysłów użyłem nie
przez przypadek.
J.

--
http://plieth.com


From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Użytkownik "George" napisał

> Adam Szulc pisze:
>
>> Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze.

> Nie musisz wszystkiego brać tak dosłownie ;-)

Czyli jezeli czytam, że "Przez wiele lat mówiło się o Leszku
Możdżerze, że może być wielkim zmarnowanym talentem
polskiego jazzu", to mam to rozumieć, że się nie mówiło.
Fakt, w ten sposób wszystko gra. Że też sam na to nie
wpadłem.

> O tym już przed miesiącami pisaliśmy i to chyba również
> przy okazji Możdżera o ile pamięć mnie myli. Podsumowując,
> to odwieczny dylemat artysty. Co "lepsze" - umrzeć w
> zapomnieniu na suchoty i odzyskać sławę po śmierci, czy
> żyć w niesławie, ale za to przy pieniądzach.

To Ty postawiłes taka alternatywę. Wiem że znowu biorę to
dosłownie ale ja dowodziłem, że nie ma takiej alternatywy,
powołujac sie na przykłady Trzaski, Pierończyka czy
Szymańskiego.

> Zdaje się, że się ze mną wówczas nie zgodziłeś, ale
> powiedzmy sobie szczerze, że czas pracuje na Twoją
> niekorzyść i chyba "moje" coraz bardziej na wierzchu.

A czy jeżeli zapytam w jaki sposób pracuje to nie będzie
zbyt obcesowe pytanie?

Pozdrawiam



From: George <jerzy NOSPAM.plieth.com>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Adam Szulc pisze:

> Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze.
Nie musisz wszystkiego brać tak dosłownie ;-)

> To właśnie od momentu gdy stał się "rozpoznawalny" zaczęto
> mówić, słusznie czy nie, o zmarnowaniu talentu. Wcześniej,
> gdy grał z Miłością, Namysłowskim, Pierończykiem czy własnym
> zespołem wszyscy się zachwycali. Tyle że nikt nie robił z
> nim wywiadów takich jak teraz.
O tym już przed miesiącami pisaliśmy i to chyba również przy okazji
Możdżera o ile pamięć mnie myli. Podsumowując, to odwieczny dylemat
artysty. Co "lepsze" - umrzeć w zapomnieniu na suchoty i odzyskać sławę
po śmierci, czy żyć w niesławie, ale za to przy pieniądzach.
Zdaje się, że się ze mną wówczas nie zgodziłeś, ale powiedzmy sobie
szczerze, że czas pracuje na Twoją niekorzyść i chyba "moje" coraz
bardziej na wierzchu.
J.

--
http://plieth.com


From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: do Rubika nic nie mam
Użytkownik "George" napisał

> ...czyli wywiad z Możdżerem w dzisiejszym ogólnopolskim
> dzienniku na str.22 w dziale Kultura. W nieco innej wersji
> sieciowej w tym miejscu:
> http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=64917
> Miłej lektury,

Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze. Już na
smaym poczatku mamy:

"Przez wiele lat mówiło się o Leszku Możdżerze, że może być
wielkim zmarnowanym talentem polskiego jazzu. Tymczasem
zanim się obejrzeliśmy, pianista stał się jednym z
najbardziej rozpoznawalnych muzyków w kraju ..."

To właśnie od momentu gdy stał się "rozpoznawalny" zaczęto
mówić, słusznie czy nie, o zmarnowaniu talentu. Wcześniej,
gdy grał z Miłością, Namysłowskim, Pierończykiem czy własnym
zespołem wszyscy się zachwycali. Tyle że nikt nie robił z
nim wywiadów takich jak teraz. I nie miał okazji mówić "do
Rubika nic nie mam". Swoja drogą ja też nic nie mam ale nie
współpracowałem z nim.

Pozdrawiam



From: George <jerzy NOSPAM.plieth.com>
Subject: do Rubika nic nie mam
....czyli wywiad z Możdżerem w dzisiejszym ogólnopolskim dzienniku na
str.22 w dziale Kultura. W nieco innej wersji sieciowej w tym miejscu:
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=64917
Miłej lektury,
J.

--
http://plieth.com


From: Luke <elwood_blues GLOSUJ.gazeta.pl>
Subject: Re: Jazz umiera????
mk napisał:
> Użytkownik "Jazzjazz" <jazzjazz onet.eu> napisał w wiadomości
> news:2a63.00000087.47133ee4 newsgate.onet.pl...
>
>> zauwazylem ten trend przed ok 10 laty.
>> jazz mija jak minela kiedys muzyka baroku , renesansu itp.
>
> Muzyka baroku, czy innych epok minęła. Ale czy jej się nie słucha? Baroku???
> Romantyzmu??? Słucha się i to namiętnie. Podobnie będzie z jazzem. Ja tam
> nie widzę by jazz umierał. Ewoluuje. I nawet jeśli w tej chwili nie wie, w
> którym kierunku podążyć, to z pewnością powstaną jakieś nowe nurty.
>
> Jazz jest wpychany na katafalk już jakieś nie 10 lat a dużo wcześniej. Szaty
> drzeć nad upadkiem jazzu zaczęto gdzieś tak w okolicach In A Silent Way a
> jakoś ciągle się trzyma. Moim zdaniem całkiem krzepko.
>
> Do napisania tych oczywistości skłoniła mnie dziś w radio wysłuchana, a
> przez lata nie słyszana, Ella Fitzgerald w koncertowym kawałku Mack The
> Knife. Powaliło mnie to nagranie. To niemożliwe, by takie perełki nie
> porywały słuchacza jeszcze przez długie lata...
>
>

Zgadzam się w 100%. Nie rozumiem zresztą, co znaczy, że 'muzyka baroku
minęła'. Ewoluowała, jak wszystko, tworząc nowe trendy, formy. Jak jazz
w znacznie krótszej skali czasowej.

Pozdrowienia

Luke

TS. Conference of the birds


From: "mk" <makosm1 gazeta.pl.Wytnij.to>
Subject: Re: Jazz umiera????

Użytkownik "Jazzjazz" <jazzjazz onet.eu> napisał w wiadomości
news:2a63.00000087.47133ee4 newsgate.onet.pl...

> zauwazylem ten trend przed ok 10 laty.
> jazz mija jak minela kiedys muzyka baroku , renesansu itp.

Muzyka baroku, czy innych epok minęła. Ale czy jej się nie słucha? Baroku???
Romantyzmu??? Słucha się i to namiętnie. Podobnie będzie z jazzem. Ja tam
nie widzę by jazz umierał. Ewoluuje. I nawet jeśli w tej chwili nie wie, w
którym kierunku podążyć, to z pewnością powstaną jakieś nowe nurty.

Jazz jest wpychany na katafalk już jakieś nie 10 lat a dużo wcześniej. Szaty
drzeć nad upadkiem jazzu zaczęto gdzieś tak w okolicach In A Silent Way a
jakoś ciągle się trzyma. Moim zdaniem całkiem krzepko.

Do napisania tych oczywistości skłoniła mnie dziś w radio wysłuchana, a
przez lata nie słyszana, Ella Fitzgerald w koncertowym kawałku Mack The
Knife. Powaliło mnie to nagranie. To niemożliwe, by takie perełki nie
porywały słuchacza jeszcze przez długie lata...



Rejestracja domen


From: sierus <marsiya CUTFCKNSPAMo2.pl>
Subject: MoHa! Blue Note-Poznan
Po wielu problemach, udalo sie dograc koncert norweskiego
free-jazzowego duetu MoHa! Doslownie na ostatnia chwile.

Poniewaz czasu bardzo malo, a tradycyjne srodki przekazu
moga byc juz malo wydajne, wrzucam newsa na grupe. Limit
s-pamu z przydzialu ;)

Koncert w Blue Note, 18 pazdziernika, godz. 19:30.
Bilety: 10PLN


Wiecej danych na:

http://www.myspace.com/themoha
http://www.bluenote.poznan.pl
http://www.runegrammofon.com
http://www.n-collective.com/index.cgi?article=8&dept=groups

A jesli ktos wybiera sie na zespol Ludzie w Cafe Miesna i boi sie, ze
nie zdazy, to spiesze doniesc, ze zostal on tak dopasowany aby zdazyc
i na jedno i drugie.

s


From: "Jazzjazz" <jazzjazz onet.eu>
Subject: Re: Jazz umiera????
> Witam,
>
> Co tu taka smuta?
>
> Umarli jazzmani i ich fani?
>
> Gdy przyglądałem tą grupę,  znalazłem sporo info o śmierci zasłużonych
> dla jazzu. Jednak nie znalazłem żadnego  info o narodzinach nowego
> talentu jazzowego - mimo, że tyle dzieci się rodzi - Giertych & s-ka
> nawet płacą kasę (tzw. becikowe) za powicie maleństwa. Bo przecież, gdy
> dziecię jest urodzone, można powiedzieć, że narodził się nowy jazzman -
> czyż nie - kto zaprzeczy???
>
> Dobrzy ludzie - podeślijcie mi płytę "The Bat" grupy "Aix Dixie
> Connection" - najchętniej jako MP3 - podeślę coś w zamian.
>
> Ruszcie się - w takiej gnuśności staniecie się czymś na wzór muzyki
> baroku i jej wyznawców  - góra 300 osób w Polsce - a chyba nikt nie chce
> dopuścić do bycia eksponatem muzealnym..... Wymieniajcie sie - róbcie
> coś,..... gdy ludziskom to puszczę - tzn. dixieland - WSZYSCY - nazywają
> to muzyczką i to się IM się podoba!!!
>
> Może mi ktoś coś podeśle dixielendowego????
>
> Kazik
> kzkz poczta.onet.pl
>
>

zauwazylem ten trend przed ok 10 laty.
jazz mija jak minela kiedys muzyka baroku , renesansu itp.
powoli odchodzi pokolenie ktore ten gatunek tworzylo z nim sie utozsamialo.
czy chcialbys sluchac "muzyke mlodziezowa" z czasow Twego dziadka ?
przyjda nowi stworza wlasny gatunek.

ja nad smiercia jazzu nie ubolewam - ilez lat mozna sluchac w zasadzie tego
samego ?

jazzjazz


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: Jazz umiera????
Użytkownik "Luke" napisał

(...)

> A Freuda w jakich okolicznościach słuchałeś?

W ramach WSJD pod niedokonczonym Akwarium. Goscinnie
wystapil z nimi Marcin Masecki na klawiszach i w tym
skladzie mieli potem nagrac plyte na zywo, bodajrze w
"Alchemii". Jezeli wszysto sie udalo, to niedlugo powinna
sie ukazac. Na pewno ja kupie, chyba ze z wiarygodnego
zrodla dowiem sie, ze jest wyjatkowo nieudana.

Pozdrawiam



następna strona