From: Brodi <madmax81 ilikespamersinteria.pl>
Subject: Re: kot w sypialni
Iza Kocinska pisze:
> Co zrobić żeby koteczek nie chciał spać w nocy z nami w sypialni??? Sterczy
> pod drzwiami i rozpaczliwie "płacze". Nie chcę go wpuszczać, bo wtedy skacze
> po mojej córeczce i zaczyna gryźć a wtedy mi dzieciak chodzi nie wyspany.
> Nadmienie,że koteczek jest najbardziej aktywny wieczorem wtedy dostaje
> kociego szału i biega i skacze po czym tylko może.
> Do tej pory stosowałam spryskiwacz, ale już za bardzo to koteczka nie
> odstrasza.
> Pozdrawiam Iza

Trzeba przestawić jego zegar biologiczny.
Męczcie go cały dzień i nie pozwalajcie mu spać w dzień. Pod wieczór
wyczerpująca zabawa i zaśnie prędzej od was.

Nie wiem czy twój kotek jest już dorosły ale ja swojego siłą wrzucałem
pod kołdrę i przez minimum 30 minut się z nim siłowałem :] Po paru
nockach zrozumiał że w nocy się śpi.


From: La Luna <bluelunaUSUN_TO gazeta.pl>
Subject: Re: Wyniki =?iso-8859-2?Q?bada=F1_kicia_-_pro=B6ba?= o pomoc
Pewnego wieczoru Fri, 26 Oct 2007 06:30:14 +0200 wiedźmin zdziwił się
nieco, gdy strzyga która wyskoczyła na niego z pl.rec.zwierzaki.koty
zamiast rzucić mu się do gardła, dygnęła, przedstawiła się jako Yaga, a
następnie wyśpiewała przytupując wdzięcznie:

> Nie, kot nie żadnych objawów.

No to duzy plus :)

> A robione były profilaktycznie. Maciek jest u nas już rok (a w ogole to ma 9
> lat), więc sobie pomyślałam, że raz na rok kotu można by zrobić porządne
> badania, zwłaszcza, że młody nie jest.

I mialas super przeczucie - bo cos sie dzieje.

> A tak w ogole to jakie to są objawy wątrobowe? Żeby wiedzieć na przyszłość
> :)

Rozne, w zaleznosci od rodzaju choroby (przy marskosci np. bardzo dlugo
zadnych objawow nie ma a przy zatruciu czy niedroznosci przewodow
zolciowych - sa od razu przewaznie i to nie do przeoczenia), jej
zaawansowania i ogolnej formy kota.
Takim sztandarowym objawem jest zoltaczka.
Ale takze:
powiekszenie obwodu brzuszka, bolesnosc brzuszka objawiajaca sie np.
niechecia do glakania i brania na rece, ospalosc, wymioty, rozwolnienia,
zaburzenia neurolgiczne (od drobnych do naprtawde powaznych - wynikaja z
zatrucia organizmu toksynami ktore zdrowa watroba neutralizuje na biezaco a
chora nie daje rady) itp.

>
> a czy to wszystko wyjdzie w usg? Czyli czy ma zdrowe / chore nerki / wątrobę
> / serce? Czy mogą być konieczne dalsze badania?

Jesli usg bedzie porzadnie zrobione - przez fachowca i na dobrym sprzecie -
powinno wyjasnic sprawe nerek i watroby.
Jesli chodzi o serce - to u kota w tym wieku w gre wchodzi prawie wylacznie
jakas kardiomiopatia - a ta powinna wyjsc na zdjeciu rtg.
Ostateczne wyjasnienie daloby pokazanie kota jakiemus kardiologowi wet. i
zrobienie mu ekg, ale najpierw zdjecie - ono sporo powie.

--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia_stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN_TO z adresu.


From: Boska <nie.ma.takiego nume.ru>
Subject: Re: wyjazd do Norwegii i kotki - =?ISO-8859-2?Q?d=B3ugie=2C_du?=
Maja Hermańska wrote:
> Boska wrote:
>
>
>> u weta na pewno dadza ci tabletki po ktorych kotki beda sobie smacznie
>> spaly. poza tym z tego co sie orientuje, to koty nie sa przewozone w
>> luku bagazowym, tylko w rejonie luku, ale maja specjalne
>> pomieszczenie/trzymadelka czy cos, nie walaja sie z reszta walizek. a
>> takie spiace koty nawet nie zauwaza, ze sie z nimi cos zrobilo :)
>>
>> Boska
>
> A nie wiesz jakie są skutki takich tabletek i czy są bezpieczne? Kotka mojej
> mamy, która ślini się w czasie jazdy samochodem niemiłosiernie i stresuje
> się mocno, dostała raz preparat na uspokojenie - nie pamiętam nazwy
> niestety - i jak dano jej to na próbę, to kot prawie zszedł z tego świata,
> miała pianę na pysku, słaniała się, a serce jej biło jak oszalałe.
> Jeju, ale się martwię o nie.
>
> Maja

tu na pewno byl juz watek o tym bo kiedys czytalam, poszukaj w archiwum.
poza tym dobry wet podejrzewam sprawdzi tez najpierw. naturalnie ze
pierwszy raz dajesz kotom mniejsza dawke w domu i obserwujesz.

a jak nie, to duzy mlotek.. :)

Boska


From: Maja =?ISO-8859-2?Q?Herma=F1ska?= <MajaHermanska gmail.com>
Subject: Re: wyjazd do Norwegii i kotki - =?ISO-8859-2?Q?d=B3ugie=2C_du=BFo_pyta=F1?=
Boska wrote:


>
> u weta na pewno dadza ci tabletki po ktorych kotki beda sobie smacznie
> spaly. poza tym z tego co sie orientuje, to koty nie sa przewozone w
> luku bagazowym, tylko w rejonie luku, ale maja specjalne
> pomieszczenie/trzymadelka czy cos, nie walaja sie z reszta walizek. a
> takie spiace koty nawet nie zauwaza, ze sie z nimi cos zrobilo :)
>
> Boska

A nie wiesz jakie są skutki takich tabletek i czy są bezpieczne? Kotka mojej
mamy, która ślini się w czasie jazdy samochodem niemiłosiernie i stresuje
się mocno, dostała raz preparat na uspokojenie - nie pamiętam nazwy
niestety - i jak dano jej to na próbę, to kot prawie zszedł z tego świata,
miała pianę na pysku, słaniała się, a serce jej biło jak oszalałe.
Jeju, ale się martwię o nie.

Maja


From: Maja =?ISO-8859-2?Q?Herma=F1ska?= <MajaHermanska gmail.com>
Subject: Re: wyjazd do Norwegii i kotki - =?ISO-8859-2?Q?d=B3ugie=2C_du=BFo_pyta=F1?=
Mała Mi wrote:

> Chcialam rzec slowko na temat pobierania krwi:
> mam dwa koty. Tosia byla bardzo grzeczna i dala sobie ogolic kawalek
> lapki i pobrac krew bez wiekszych ceregieli. Tosia zawsze byla dzielna
> u weta.
> Albercik niestety musial bys uspiony, bo nawet lapy sobie nie dal
> ogolic :)
> tak wiec to wszystko zalezy od kota.
>

Coś mi się zdaje, że moje się tak nie dadzą. Nie lubią obcych, nie lubią
swojej klatki, nie lubią weterynarza, nie są spokojne. Cholera, ile to
problemów. Jakby nie mogły swobodnie wyciągnąć łapki i jezcze ją wcześniej
pozaciskac, by łatwiej było znaleźć żyłę.., :)

> Ale bardzo cie lubie za to ze bierzesz ze soba kociaki.

W końcu to część rodziny.

> Moje tez
> wyjezdzaja ze mna:)

A gdzie jedziesz?

Maja + 2


From: "White" <whitedster gmail.com>
Subject: Adopcja, Gliwice Pilne
Witam - i od razu pytam :P
Moja znajoma [od której mam już kotkę o wdzięcznym mianie Frania] ma do
oddania jeszcze 2 koty, płci męskiej, kastrowane, jeden z powodu kociego
kataru ślepy na jedno oko.
Rejon - Gliwice.
Pani ta niedługo wyjeżdza za granicę, i może już nigdy nie wrócić, a koty
muszą mieć jakiś dom.
Kontakt ze mną przez maila - whitedsterCOŚTU gmail.com lub bezpośrednio do
pani ani przez jej mail - palankaaa gmail.com

Naprawde bardzo pilne.

Co do samych kotków to są to klasyczne burasy, takie hmm szarobure.

Iwona/WhiteD/Klich
i Kropka [pies], Sonia i Frania [koty]



Serwery wirtualne dla wszystkich


From: Boska <nie.ma.takiego nume.ru>
Subject: Re: wyjazd do Norwegii i kotki - =?ISO-8859-2?Q?d=B3ugie=2C_du?=
Maja Hermańska wrote:
> Małgorzata Krzyżaniak wrote:
>
> nie wyobrażam sobie wsadzenia kota do luku
>> bagażowego,
>
> Ja właśnie też nie. Przecież to są żywe stworzenia, a nie jakieś walizki!
> Potrzebują odpowiedniej opieki, powietrza, delikatnego obchodzenia się!
>
>> to tam nie ma temperatury poniżej zera. Jest taka jak w
>> kabinie, może ciut niższa/wyższa.
>
> Hm... to ciekawe, ja mam zawsze wrażenie, że moje bagaże przeszły przez inną
> strefę klimatyczną.
>
>> b) w bagażach przewozi
>> się kosmetyki, jedzenie, elektronikę i inne rzeczy, po których byłoby
>> po locie widać, że z(a)marzły - żaden z naszych bagaży nie miał
>> temperatury innej niż otoczenie.
>
> Twoje argumenty do mnie trafiają :)
>
>> Nie dziwię się - ale Norwegia to samolotowy rzut beretem (bardziej
>> zestresują się drogą na lotnisko, lotniskiem, odprawą itp. niż samym
>> lotem).
>>
>
> Czy sądzisz, że przydałoby się zaopatrzyć jakieś środki uspokajające dla
> futer? Yoko boi się własnego cienia i wkładać do klatki trzeba ją owiniętą
> w ręcznik, zaś Tsuki gdy tylko jest w klatce zaczyna wyć i usiłuje wygryźć
> i wydrapać sobie wyjście. Czy istnieją jakieś preparaty, które złagodzą ich
> stres?
>
> Pozdrawiam,
>
> Maja

u weta na pewno dadza ci tabletki po ktorych kotki beda sobie smacznie
spaly. poza tym z tego co sie orientuje, to koty nie sa przewozone w
luku bagazowym, tylko w rejonie luku, ale maja specjalne
pomieszczenie/trzymadelka czy cos, nie walaja sie z reszta walizek. a
takie spiace koty nawet nie zauwaza, ze sie z nimi cos zrobilo :)

Boska


From: "mariuszm" <maal neostrada.pl>
Subject: persy do sprzedania
szczegóły w aukcji
http://www.allegro.pl/item261467502_pers_persy_koty_preskie_kot_perski.html

cena moze nie najniższa ale to stuprocentowe persy (tylko bez rodowodu) a
poza tym miałem też z tym spore wydatki wizyta z kotką u kocura kosztuje,
weterynarz, odpowiednie karmy dla kotki i maleństw itd. aby utrzymać
wszystkie stworzenia w odpowiedniej wysokiej kondycji.
Poza tym cena chroni też przed wpadnieciem kotków w nieodpowiednie ręce,
ktoś wydając na kotka odpowiednią sumę najpierw mam nadzieję przemyśli
dokładnie decyzję i kotki trafią tylko do prawdziwych miłośników tych
stworzeń.

PS. proszę nie odpowiadać na tego posta do mnie ponieważ wiadomośc nigdzie
nie trafi, kontakt przez "zadaj pytanie sprzedającemu" na allegro lub podany
a aukcji telefon



From: =?iso-8859-2?B?TWGzYSBNaQ==?= <mariquita3 op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?q?Re:_wyjazd_do_Norwegii_i_kotki_-_d=B3ugie,_du=BFo_pyta=F1?=
Chcialam rzec slowko na temat pobierania krwi:
mam dwa koty. Tosia byla bardzo grzeczna i dala sobie ogolic kawalek
lapki i pobrac krew bez wiekszych ceregieli. Tosia zawsze byla dzielna
u weta.
Albercik niestety musial bys uspiony, bo nawet lapy sobie nie dal
ogolic :)
tak wiec to wszystko zalezy od kota.

Ale bardzo cie lubie za to ze bierzesz ze soba kociaki. Moje tez
wyjezdzaja ze mna:)
pozdr
Mala Mi i dwa ogoniaste:)


From: Maja =?ISO-8859-2?Q?Herma=F1ska?= <MajaHermanska gmail.com>
Subject: Re: wyjazd do Norwegii i kotki - =?ISO-8859-2?Q?d=B3ugie=2C_du=BFo_pyta=F1?=
Małgorzata Krzyżaniak wrote:

nie wyobrażam sobie wsadzenia kota do luku
> bagażowego,

Ja właśnie też nie. Przecież to są żywe stworzenia, a nie jakieś walizki!
Potrzebują odpowiedniej opieki, powietrza, delikatnego obchodzenia się!

> to tam nie ma temperatury poniżej zera. Jest taka jak w
> kabinie, może ciut niższa/wyższa.

Hm... to ciekawe, ja mam zawsze wrażenie, że moje bagaże przeszły przez inną
strefę klimatyczną.

> b) w bagażach przewozi
> się kosmetyki, jedzenie, elektronikę i inne rzeczy, po których byłoby
> po locie widać, że z(a)marzły - żaden z naszych bagaży nie miał
> temperatury innej niż otoczenie.

Twoje argumenty do mnie trafiają :)

> Nie dziwię się - ale Norwegia to samolotowy rzut beretem (bardziej
> zestresują się drogą na lotnisko, lotniskiem, odprawą itp. niż samym
> lotem).
>

Czy sądzisz, że przydałoby się zaopatrzyć jakieś środki uspokajające dla
futer? Yoko boi się własnego cienia i wkładać do klatki trzeba ją owiniętą
w ręcznik, zaś Tsuki gdy tylko jest w klatce zaczyna wyć i usiłuje wygryźć
i wydrapać sobie wyjście. Czy istnieją jakieś preparaty, które złagodzą ich
stres?

Pozdrawiam,

Maja


From: Jacek Ostaszewski <pobory o2.pl>
Subject: Re: zaiste - takiego kota, chyba, nie =?ISO-8859-2?Q?widzieli=B6?=
Anka pisze:

>>> Najbardziej wymowna jest mina domowego kociaka wylizywanego przez
>>> potwora :-)
>>
>> I co ona niby mówi, hmm? ;)
>
> Kot cierpliwie poddaje się przemocy :-) Widać, że to mycie to przemoc :-)


PRzy tym ten domowy kociak wyglądami mi na syberyjczyka, czyli też nie
4-kilowca, tylko w porównaniu w tym potworem rybim taki mały.

--
JackOss - po kiego mi sygnaturka?!!


From: =?iso-8859-2?Q?Ma=B3gorzata_Krzy=BFaniak?=
Subject: Re: wyjazd do Norwegii i kotki -
Pewnego dnia, a było to Fri, 26 Oct 2007 21:39:00 +0200, przyszła do mnie
wiadomość z adresu <MajaHermanska gmail.com> i powiedziała:

> - czy ktoś już latał z kotami? Co trzeba załatwić? Które linie się na to
> godzą? Jak zwierzęta to znoszą? Gdzie są trzymane? Przeraża mnie
> informacja, że u niektórych przewoźników koty są dawane do luku bagażowego,
> przecież tam jest lodowato zimno, temperatura często poniżej zera, ponadto
> bagaże zawsze są traktowane... cóż, niezbyt delikatnie. Czego zatem mogę
> się spodziewać?

Pomijając kwestię, ze nie wyobrażam sobie wsadzenia kota do luku
bagażowego, to tam nie ma temperatury poniżej zera. Jest taka jak w
kabinie, może ciut niższa/wyższa. Czemu - a) po co utrzymywać kilka
stref klimatycznych (to nie jest tak, że luk bagażowy ma temperaturę
zewnętrza - na zewnątrz jest ~ -50 celsjuszów), b) w bagażach przewozi
się kosmetyki, jedzenie, elektronikę i inne rzeczy, po których byłoby
po locie widać, że z(a)marzły - żaden z naszych bagaży nie miał
temperatury innej niż otoczenie.

> Bedę bardzo wdzięczna za wszelkie odpowiedzi na moje pytania.
> Jestem przerażona myślą ile jeszcze trzeba załatwić, ale kotów nigdy nie
> zostawię :)

Nie dziwię się - ale Norwegia to samolotowy rzut beretem (bardziej
zestresują się drogą na lotnisko, lotniskiem, odprawą itp. niż samym
lotem). Czytałam historię człowieka, którzy wiózł kotkę z Danii do USA -
to jest czelendż.

Zuzanka
--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
We Are a Non Prophet Organization


From: "Kinia" <kiniakona op.pl>
Subject: Re: Nasz kot ma tendencie...

Użytkownik "Sebastian Maliszczak" <ysmalisz cyf-kr.edu.pl> napisał w
wiadomości news:fft5kf$kr1$1 srv.cyf-kr.edu.pl...
> Kinia pisze:
>> Witam!
> Kulka tez tak robi ze swoimi myszkami/zabawkami, wiec to nie odosobniony
> przypadek.

Czyli wiem ze koty tak robia, ale czy wiemy dlaczego??

M.



From: Etanol <XXX poczta.fm>
Subject: Re: kot w sypialni
Iza Kocinska pisze:

>
> Witam!!!
> No a ten laserek to gdzie można kupić??? Oj widzę, że czeka mnie ciężka
> przeprawa.
> Pozdrawiam>
>
>

Ja mam taki laserek:
http://www.allegro.pl/item227069612_kolter_pistolet_wiatrowka_walther_cp99_laser.html

:)

E.


From: Ninik <ninik dominik.kei.pl>
Subject: Re: wyjazd do Norwegii i kotki - =?ISO-8859-2?Q?d=B3ugie=2C_du?=
Maja Hermańska napisał(a):
> 1. Chipowanie:
> - czy to kota boli? czy chip może się przemieszczać lub spowodować jakieś
> podrażnienia?

Tak - boli - strzykawka jest dość duża i zostaje mała ranka, ale szybko
się goi. Trzeba niestety kotka przytrzymać i mu zrobić ten zastrzyk.

Chip może się przemieszczać, te lepsze mają powłoki, które temu
zapobiegają. Przede wszystkim jednak kota należy zachipować pomiędzy
łopatki, a nie jak większość wetów chce w szyję. Więcej o tym na
identyfikcja.pl (AFAIR)


> - gdzie w Warszawie najlepiej zachipowac dwa kotki? Chip musi być zgodny z
> normą ISO 11784 lub Aneksu A do normy ISO 11785, czy wszędzie teraz się
> takie wczepia?

Jest kilka typów chipów, różnią się rozmiarem, powłokami na pewno,
wszystkie w lecznicach są zgodne z tymi normami.


> Czy trzeba się wcześniej umówić?
> - ile ta przyjemność kosztuje?

Mnie kosztowała 8zł/kot, ale miałem swoje chipy i aplikatory do nich.
Sam chip to koszt 25zł za ten najlepszy. W lecznicach normalnie chipy i
chipowanie po 50zł.


> 2. Pobranie krwi:
> - czy to może robic dowolny zakład weterynaryjny?

Raczej tak, ale nie wszystkie mają labolatorium.


> - czy kota trzeba uśpić? Ile to trwa?

Do pobierania krwi? Cośty :)
Trzeba go tylko mieć na czczo.


> - kto wysyła te próbki do laboratorium w Puławach? Czy weterynarz się tym
> zajmuje? Przecież ja nie będę miała odpowiednich warunków, by bezpiecznie i
> bez skażenia próbki je przewieźć?

Wyślą w lecznicy.


> 3. Wywóz:
>
> Ponieważ droga lądowo-wodna (samochód-prom) do Oslo odpada z wielu względów
> (brak samochodu, prawa jazdy, dwadzieścia-kilka godzin podróży z dwoma
> kotaki, które bardzo, bardzo, bardzo nie lubią być w klatce), muszę znaleźć
> sposób na przewiezienie ich drogą lotniczą.
> - czy ktoś już latał z kotami? Co trzeba załatwić? Które linie się na to
> godzą? Jak zwierzęta to znoszą? Gdzie są trzymane? Przeraża mnie
> informacja, że u niektórych przewoźników koty są dawane do luku bagażowego,
> przecież tam jest lodowato zimno, temperatura często poniżej zera, ponadto
> bagaże zawsze są traktowane... cóż, niezbyt delikatnie. Czego zatem mogę
> się spodziewać?

Każdy samolot niemal ma specjalne miejsce na zwierzęta w kabinie, ale
trzeba z sporym wyprzedzeniem kupić bilet i kotki mieć w specjalnych
transporterach (znaczy odpowiednio dużych - trixie guliver II się na to
łapie).
Co do luku bagażowego to ktoś sie wypowiadał tu, że pracował w liniach
lotniczych, i że właściwie nie było nigdy problemów z tym nigdy, poza
przypadkiem dwóch persów które na miejsce doleciały kompletnie łyse.


> Bedę bardzo wdzięczna za wszelkie odpowiedzi na moje pytania.
> Jestem przerażona myślą ile jeszcze trzeba załatwić, ale kotów nigdy nie
> zostawię :)

Powodzenia :)

dominik
zły kot Malwa
wiecznie głody kot Ami

--
)\._.,--....,'``. fL Dominik Chmaj
.b--. /; _.. \ _\ (`._ ,. gg:919564 skype:ninik_
`=,-,-'~~~ `----(,_..'--(,_..'`-.;.' http://www.dominik.chmaj.net


Serwery


From: Andrzej Lawa <alawa_news lechistan.SPAM_PRECZ.com>
Subject: Re: zaiste - takiego kota, chyba, nie =?ISO-8859-2?Q?widzieli=B6?=
Anka wrote:

>> I co ona niby mówi, hmm? ;)
>
> Kot cierpliwie poddaje się przemocy :-) Widać, że to mycie to przemoc :-)

Eeetam. Podobnie wygląda kot przy intensywnym głaskaniu - i tylko się
domaga więcej.

[ciach]

> Polduś odważnie pierze odkurzacz łapką :-) Ale jednak ząbkom Pirata
> daleko do ząbeczków kociaka ze zdjęć :-) Nie chciałabym, żeby dla zabawy
> skubał sobie moją rękę tak, jak skubie tego koguta :-(

Wystarczy odpowiednie zaopatrzenie w koguty albo inne gryzaczki. No i
zawsze możesz kupić sobie jakąś porządną (np. motocyklową) rękawicę ;)

Swoją szosą myślisz że wiele zostało by z Twojej dłoni, jakby zwykły
mały kotek postanowił się nią na serio zająć? ;)


From: Anka <anna_s gazeta.pl>
Subject: Re: Dokocenie.
Dnia 26-10-2007 o 21:03:20 Spider.pl <spiderpl spam.o2.pl> napisał(a):

> Etanol pisze:
>> Witam.
>> Maz zamiar się dokocić, już miałem upatrzoną kotkę 2.5 miesięczną
>> bardzo ładną tricolor. Ale znajomi się rozmyślili z oddania kotki
>> i zostaje u nich. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,
>> mogę się teraz zastanowić nad kotką np. rasową.
>> W tej chwili mam 1.5 rocznego kocura kastrata, któremu chcę zapewnić
>> towarzystwo :)
>> Pozdrawiam.
>> E
> Weź kota ze schroniska. Nie masz pojęcia jak będzie ci wdzięczny. Ja sam
> mam 3 ogony.

Pewnie, że też jestem za braniem zwierzaków ze schroniska, ale...różnie z
tą wdzięcznością bywa :-) Ja mam od prawie roku dwie kotki wzięte ze
schroniska jak miały po 4 miesiące i do tej pory nie pozwalają za bardzo
się zbliżyć, o dotykaniu nie wspominając, chyba, że nadybię je gdzieś w
kącie, wtedy poddają się, ale miny mają takie, jakbym im nie wiem co
robiła. Nie chcę Kolegi E. zniechęcać, tylko że czasem z kotem
schroniskowym o nieciekawej przeszłości jest bardzo dużo pracy. Nawet
dzikusy, które wzięłam z działek jako dorosłe, szybciej się oswoiły, niż
te dwie koteczki. Na zdobycie odrobiny ich zaufania pracowałam parę
miesięcy i wystarczy przez tydzień nie mieć dla nich czasu i wszystko
trzeba zaczynać od początku. Różnie bywa, zależy ile energii i czasu można
kotu poświęcić. Więc jak się bierze nieznanego kota, to trzeba mieć
świadomość, że mogą być problemy, bo najgorsze, co może kota spotkać, to
powrót do schroniska. Dla nas nie jest problemem dzikość koteczek, grunt,
że Polduś z nimi się dobrze czuje a one z nim, no ale nie każdy
zaakceptuje w domu kota, do którego nie można się zbliżyć...

Inna rzecz, że po moich od razu było widać, że będzie problem z ich
oswojeniem - dlatego zresztą właśne te wzięliśmy, bo inaczej miały bardzo
małe szanse na znalezienie domu. Ale są koty, które same się garną do
człowieka, patrzą i mówią "zabierz mnie stąd".

Pozdrawiam,
Anka

--
Na modlitwę kota
Nie ustanie słota,
Świat nie oschnie z błota
Na modlitwę kota


From: Felinity <felinity jabster.pl>
Subject: Re: zaiste - takiego
W piękny dzień - Thu, 25 Oct 2007 22:18:52 +0200, urocza istota znana
wszem jako Andrzej Lawa napisała:

> Drugi jest czarny i olbrzymi.
> Zbyt głośne zaszeleszczenie torebką wpędza go w panikę :)

Mój Bernard (prawie 7 kg) nigdy nie wita gości. Boi się wszystkiego..
Montowanie mebli przetrwał za pralką. Mini-kotka Migotka leci do drzwi na
dzwonek jak pies. Meble skręcała z nami.

Fel

--
http://felinity.jogger.pl/


From: Anka <anna_s gazeta.pl>
Subject: Re: =?iso-8859-2?B?emFpc3RlIC0gdGFraWVnbyBrb3RhLCBjaHliYSwgbmllIHdpZHppZWxp?=
Dnia 25-10-2007 o 22:18:52 Andrzej Lawa
<alawa_news lechistan.SPAM_PRECZ.com> napisał(a):

>> Najbardziej wymowna jest mina domowego kociaka wylizywanego przez
>> potwora :-)
>
> I co ona niby mówi, hmm? ;)

Kot cierpliwie poddaje się przemocy :-) Widać, że to mycie to przemoc :-)

>> Ale tak prawdę mówiąc, nie ryzykowałabym trzymania w domu taraja, nawet
>> tak upasionego, jak ten :-)
>
> Bez przesady... Jeśli z charaktery podobny do kota "domowego", to co za
> różnica, jakie ma gabaryty?
>
> Moi rodzice mają oprócz sterylizowanej kotki także dwa ex-kocurki. Jeden
> jest bardzo mały i głuchy - a jest zaczepny w stosunku do obcych kotów
> (i chyba nie tylko ;) ) jak mało jaki kot. Drugi jest czarny i olbrzymi.
> Zbyt głośne zaszeleszczenie torebką wpędza go w panikę :)

No wiesz, coś w tym jest :-) Mój potężny, 6-cio kilowy Pirat na widok
odkurzacza wieje, gdzie pieprz rośnie, robi irokeza, a jak za blisko
podejdę z rurą, zaczyna się cały trząść. Tymczasem nieduży i drobny Polduś
odważnie pierze odkurzacz łapką :-) Ale jednak ząbkom Pirata daleko do
ząbeczków kociaka ze zdjęć :-) Nie chciałabym, żeby dla zabawy skubał
sobie moją rękę tak, jak skubie tego koguta :-(

Pozdrawiam,
Anka



--
Na modlitwę kota
Nie ustanie słota,
Świat nie oschnie z błota
Na modlitwę kota


From: "Ann" <brak adresu.pl>
Subject: Re: zaiste - takiego kota, chyba, nie widzieliście!!!

Użytkownik "Jacek Ostaszewski" <pobory o2.pl> napisał w wiadomości
news:ffn41e$lmn$1 news.dialog.net.pl...
> http://www.wykop.pl/ramka/30996/takiego-kota-nie-widzieliscie
>
> Rybi kot, co to jest? Metrowy zwierz, wysokości 40 cm. Kończą się
> igraszki podwórkowych burków z tym gościem!

Jak tak lize tego czarno-bialego to wyglada jakby sobie przekaske myl przed
zjedzeniem... :-)))

Pozdrawiam
Ann



From: Maja =?ISO-8859-2?Q?Herma=F1ska?= <MajaHermanska gmail.com>
Subject: wyjazd do Norwegii i kotki - =?ISO-8859-2?Q?d=B3ugie=2C_du=BFo_pyta=F1?=
Witam!

Szykuje mi się wyjazd do Norwegii, nie teraz, za jakiś czas, a dokładnie to
dołączę do mojego TŻ, gdy załatwię sprawę z kotkami. Koty oczywiście biorę
ze sobą. Procedura przygotowania zwierząt do przewozu jest dość długa:
chipowanie, szczepienie przeciw wściekliźnie, czekanie 120-365 dni,
pobranie krwi, wysłanie próbek do laboratowium, czekanie na wynik,
odrobaczanie, odkleszczanie, załadowanie do klatek i wywóz. W związku z
czekąjącym mnie tym całym zamieszaniem mam baaardzo dużo pytań:

1. Chipowanie:
- czy to kota boli? czy chip może się przemieszczać lub spowodować jakieś
podrażnienia?
- gdzie w Warszawie najlepiej zachipowac dwa kotki? Chip musi być zgodny z
normą ISO 11784 lub Aneksu A do normy ISO 11785, czy wszędzie teraz się
takie wczepia? Czy trzeba się wcześniej umówić?
- ile ta przyjemność kosztuje?

2. Pobranie krwi:
- czy to może robic dowolny zakład weterynaryjny?
- czy kota trzeba uśpić? Ile to trwa?
- kto wysyła te próbki do laboratorium w Puławach? Czy weterynarz się tym
zajmuje? Przecież ja nie będę miała odpowiednich warunków, by bezpiecznie i
bez skażenia próbki je przewieźć?

3. Wywóz:

Ponieważ droga lądowo-wodna (samochód-prom) do Oslo odpada z wielu względów
(brak samochodu, prawa jazdy, dwadzieścia-kilka godzin podróży z dwoma
kotaki, które bardzo, bardzo, bardzo nie lubią być w klatce), muszę znaleźć
sposób na przewiezienie ich drogą lotniczą.
- czy ktoś już latał z kotami? Co trzeba załatwić? Które linie się na to
godzą? Jak zwierzęta to znoszą? Gdzie są trzymane? Przeraża mnie
informacja, że u niektórych przewoźników koty są dawane do luku bagażowego,
przecież tam jest lodowato zimno, temperatura często poniżej zera, ponadto
bagaże zawsze są traktowane... cóż, niezbyt delikatnie. Czego zatem mogę
się spodziewać?

Bedę bardzo wdzięczna za wszelkie odpowiedzi na moje pytania.
Jestem przerażona myślą ile jeszcze trzeba załatwić, ale kotów nigdy nie
zostawię :)

Pozdrawiam,

Maja
+ Yoko
http://www.maja.one.pl/index.php?mode=showimg&albumname=Yoko_Ukemi&img=yoko15.jpg&images=41
+ Tsuki
http://www.maja.one.pl/index.php?mode=showimg&albumname=Tsuki&img=1pict5275.jpg&images=50


From: Jaroslaw Berezowski <jaroslaw_berezowski poczta.onet.pl>
Subject: Re: [fun] koty =?ISO-8859-2?Q?wygl=B1daj=B1ce_jak_hitler_=3A?=
Krystyna Chiger napisał(a):
>> http://www.catsthatlooklikehitler.com/cgi-bin/seigbest.pl?4
>>
> :) Osobiście znam kotę Adolfinę. Jest rasy conish rex i całkowicie
> zasługuje na swoje imię :)
>
Nr 7 wyglada bardziej jak Charlie Chaplin.

--
Jaroslaw "Jaros" Berezowski


From: "Spider.pl" <spiderpl spam.o2.pl>
Subject: Re: Dokocenie.
Etanol pisze:
> Witam.
> Maz zamiar się dokocić, już miałem upatrzoną kotkę 2.5 miesięczną
> bardzo ładną tricolor. Ale znajomi się rozmyślili z oddania kotki
> i zostaje u nich. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,
> mogę się teraz zastanowić nad kotką np. rasową.
> W tej chwili mam 1.5 rocznego kocura kastrata, któremu chcę zapewnić
> towarzystwo :)
>
> Pozdrawiam.
> E
Weź kota ze schroniska. Nie masz pojęcia jak będzie ci wdzięczny. Ja sam
mam 3 ogony.

Pozdrawiam


From: Etanol <XXX poczta.fm>
Subject: Dokocenie.
Witam.
Maz zamiar się dokocić, już miałem upatrzoną kotkę 2.5 miesięczną
bardzo ładną tricolor. Ale znajomi się rozmyślili z oddania kotki
i zostaje u nich. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,
mogę się teraz zastanowić nad kotką np. rasową.
W tej chwili mam 1.5 rocznego kocura kastrata, któremu chcę zapewnić
towarzystwo :)

Pozdrawiam.
E


WIFI - Warszawa, Ursynów


From: Sebastian Maliszczak <ysmalisz cyf-kr.edu.pl>
Subject: Re: Nasz kot ma tendencie...
Kinia pisze:
> Witam!
>
> Tak jak zaczolem w temacie, nasz kot (4 miesiace sobie liczy) ma tendencje
> do wrzucania swoich zabawek do miski z woda...
> Robi to z premedytacja i kilkukrotnie, z kilkoma zabawkami... Normalne to
> czy mu odbilo??
>

Kulka tez tak robi ze swoimi myszkami/zabawkami, wiec to nie odosobniony
przypadek.

pozdrawiam
--
Sebastian Maliszczak


From: "Malalai" <malalaiNOSPAM onet.eu>
Subject: Re: wyjazd

Użytkownik "Iza Kocinska" <irkocinscy_xl wp.pl> napisał w

>
> Witam!!!
> Niestety ale nie mam możliwości zostawienia kota z kimkolwiek dlatego
> musimy go zabrać. A z drugiej strony chcę żeby się przyzwyczajał do
> wyjazdów bo czasem będziemy wyjeżdżać na parę dni, więc kot siłą rzeczy
> będzie musiał jeździć z nami.
> Iza


nasze dwa zdecydowanie podrozniki;) starszy za pierwszym razem w samochodzie
wielkimi oczami ogladal wszytko naokolo. i lazil. teraz oba ubrane w
szeleczki i na smyczach jezdza uwalone na moich kolanach na fotelu pasazera,
albo wlaza pod ten fotel. zero problemow. zadnej dezorientacji po
przyjezdzie w nowe miejsce, laza sprawdzaja i czuja sie jak u siebie;) psie
jakies te koty;) no i knuja na wszystkie sposoby jakby tu sie
niepostrzezenie wydostac z domku;)

generalnie pewnie ile kotow tyle przezyc, ale jak macie z nim jezdzic, to
kiedys musi byc ten pierwszy raz;) pakuj futro, przekonasz sie jak bedzie
reagowac;)

pozdr
malalai+2



From: "Olik" <olik1980 op.pl>
Subject: Re: Nasz kot ma tendencie...

Użytkownik "Kinia" <kiniakona op.pl> napisał w wiadomości
news:fft4d9$548$1 news.onet.pl...
> Witam!
>
> Tak jak zaczolem w temacie, nasz kot (4 miesiace sobie liczy) ma tendencje
> do wrzucania swoich zabawek do miski z woda...
> Robi to z premedytacja i kilkukrotnie, z kilkoma zabawkami... Normalne to
> czy mu odbilo??

Milka tak robi. Nie tylko z zabawkami, ale też z jedzeniem. Np. ostatnio
wrzucała do wody biszkopty i strasznie jej się podobało jak się namaczały i
rozpływały :)
Olik



From: "Kinia" <kiniakona op.pl>
Subject: Nasz kot ma tendencie...
Witam!

Tak jak zaczolem w temacie, nasz kot (4 miesiace sobie liczy) ma tendencje
do wrzucania swoich zabawek do miski z woda...
Robi to z premedytacja i kilkukrotnie, z kilkoma zabawkami... Normalne to
czy mu odbilo??

Pozdrowki
K&M



From: "Iza Kocinska" <irkocinscy_xl wp.pl>
Subject: Re: wyjazd

Użytkownik "Olik" <olik1980 op.pl> napisał w wiadomości
news:ffs0r7$nma$1 news.onet.pl...
>
> Użytkownik "Iza Kocinska" <irkocinscy_xl wp.pl> napisał w wiadomości
> news:ffr024$d1f$1 news.wp.pl...
>>W przyszłym tygodniu chcemy jechać z kotem na 3 dni nad morze. Jak
>>przetrwać taki wyjazd ( w samochodzie-około 3 godziny jazdy a oprócz tego
>>cały pobyt na miejscu) i pomóc kotu, w razie jakiejś "rozpaczy i szoku"?
>> Będę wdzięczna za wszelkie uwagi.
>
> Popieram po części głos La Luny, ale... moja Milka jeździła ze mną
> pociągiem z Krakowa do Gdyni pośpiechem około 10h i ochoczo zapoznawała
> się ze współpasażerami lub siedziala w oknie. Gdy przyjeżdżaliśmy na
> miejsce, wychodziła z transporterka jakby nic się nie stało, obwąchiwała
> kąty i ganiała za psem i kotem moich rodziców. Gdy wracaliśmy do domu
> znowu czuła się swobodnie. Wszystko więc zależy od kota.
> Najlepszym wyjściem będzie zostawienie kilku misek z suchym jedzeniem,
> wodą i poproszenie znajomego/sąsiada o to by drugiego dnia sprawdził co u
> kota.
> Jeśli jednak musisz go zabrać to polecam kupienie podkładu dla osób
> chorych. Można je kupić w każdej aptece, za kilka złotych. Jak kot
> zwymiotuje czy dostanie biegunki można wyrzucić podkład i włożyć nowy.
> Poza tym weź jego zabawki, jakiś kocyk, który nim pachnie.
> Olik
>

Witam!!!
Niestety ale nie mam możliwości zostawienia kota z kimkolwiek dlatego musimy
go zabrać. A z drugiej strony chcę żeby się przyzwyczajał do wyjazdów bo
czasem będziemy wyjeżdżać na parę dni, więc kot siłą rzeczy będzie musiał
jeździć z nami.
Iza



From: Krystyna Chiger <krycha home.people.pl>
Subject: Re: Jak on to robi?
Jacek Ostaszewski wrote:

> No, choroba - tak...
> M=F3g=B3by cz=EA=B6ciej uk=B3ada=E6 si=EA na kolanach jak czytam. To lu=
bi=EA. A one mi=20
> to dawkuj=B1 jak nagrody za dobre sprawowanie, albo w og=F3le - jak oce=
n=EA=20
> mojego z nimi =BFywota. A przecie=BF si=EA staram!
>=20
Motywuj=B1 Ci=EA - staraj si=EA bardziej :) Z moich trzech kotow jeden ni=
e=20
lubi kolan i w=B3a=B6ciwie nawet nie moge mu si=EA dziwi=E6 - jest za du=BF=
y i nie
jest mu wygodnie u mnie. Je=BFeli chc=EA mie=E6 kota na, musz=EA wykona=E6=
co=B6
w rodzaju p=F3=B3le=BFenia, wtedy mo=BFe si=EA na mnie wyciagn=B1=E6.

--=20
Krycha&Co(ty) Wiem niewiele, lecz powiem, co wiem,
http://krycha.kofeina.net cho=E6 nie b=EAdzie to pewnie my=B6l z=B3ota:
Najpi=EAkniejsz=B1 muzyk=B1 przed snem
jest mruczenie szcz=EA=B6liwego kota. (F.Klim=
ek)


następna strona