From: "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com>
Subject: Re: Świat według Arsona, czyli System failed... [DŁUGIEEE]

"agali" <nie.tam nie.tu> wrote in message news:ffo3fs$r62$1 news.onet.pl...
> AW wrote:
>
> >> relacja dwukierunkowa jest wyjątkowa. składa się na to jej
> > niepowszechność,
> >> niecodzienność, niezwykłość.
> >
> >
> > Wyrażasz się bardzo zdecydowanie. Zupełnie, jak ktoś wysoko
wtajemniczony
> > w danej materii.
> > :-)
>
> proszę nie posądzać mnie o wtajemniczenia, mogę być tajemniczy ale nie
> wtajemniczony z powodu niejasności wyrażania



To całe szczęście. Wtajemiczonego w ten sposób to już tu mamy.
;-)



> ale traktuję to jako
> niedoskonałość, którą staram się umiejszać, również dzięki twojej pomocy.



To odwzajemniona przysługa.



> >> > Chyba, że
> >> > w sensie symbolicznym, niedosłownym, bo wówczas możnaby twierdzić, że
> > Bóg
> >> > przemawia do nas cały czas, jezykiem rzeczywistości, czyli zwykłych
> >> > przeżyć. Ale chyba nie o to Ci chodzi.
> >>
> >> nie raczej nie o to, choć nic nie zabrania wierzyć, że rzeczywistość
jest
> >> mową, ręką, tchnieniem boga, czyli jakąś formą przekazu tudzież jego
> >> afirmacją. kontemplacja rzeczywistości, refleksja nad nią, może
> > doprowadzić
> >> do wniosków, iż jest dziełem boga stworzonym/tworzonym przez niego.
> >
> > To JUŻ bardzo wiele.
> >
> >> nie
> >> jest to jednak relacja dwukierunkowa, bo o ile przyjąć rzeczywistość za
> >> komunikat boga, a człowieka za jego odbiorcę, to w komunikacji tej nie
> >> następuje zrozumienie przekazu przez człowieka.
> >
> >
> >
> > Czyż w dwukierunkowej komunikacji niezrozumienie strony doskolnalszej
> > przez stonę upośledzoną zaistnieć nie może?
>
> owszem może, przykład powyżej z rzeczywistością, jeśli bóg przemawia do
nas
> rzeczywistością to brak jej zrozumienia a taki brak występuje, świadczy o
> naszym niezrozumieniu strony doskonalszej.



Tak, to właśnie miałem na myśli.



> może też zdarzyć się taki przebieg komunikacji pomiędzy dwoma świadomymi
> istnieniami, który niezrozumienie ruguje z obydwu stron. mogła by
zaistnieć
> wzajemna wymiana/złączenie jaźni obu istot wraz z świadomym postrzeganiem
> naraz dwóch tożsamości.


Potrafię sobie coś takiego wyobrazić.


> postrzeganie takie niwelowało by i obejmowało dualizm naszego
postrzegania,
> gdyż obie jaźnie stanowiłyby odrębność i jedność zarazem.


A więc nadal dualizm, z tym że przeistoczony.


> nastąpiłoby dogłębne poznanie nie tyle treści komunikatu ale również
> pojmowania znaczeń jego składowych, zamiarów, intencji, wartości,
> doświadczeń przez obie strony stron obu (nadawcy i odbiorcy przy czym
> należy pamiętać o specyficznym/pełnym postrzeganiu jakie dotyczyło by
> całego procesu takiej komunikacji)
> obopólne zrozumienie odbiorcy i nadającego, komunikatu i odbioru,
obserwowne
> i doświadczane przez obie świadome istoty w jedni, nasycone wskrośną
> przenikliwością z natychmiastowym zrozumieniem niezrozumiałego,
> wyjaśnionym niewyjaśnieniem, wyrażoną niewyrażalnością.


!!! Toż czysta poezja !!!


> w takiej komunikacji nie było by niezrozumienia, oczywiście gdyby
> zachodziła.



Telepatia jest jak najbardziej możliwa. Myślę, że podświadomie wszyscy
pragniemy takiego stopienia jaźni, przy jednoczesnym zachowaniu własnej
indywidualności.



> > Zgadzam się prawie całkowicie co do NAUKI. Nie uważam, że będzie ona w
> > stanie kiedykolwiek wypowiadać się autorytatywnie o wewnętrznych
> > przeżyciach
> > ludzkich, a już w szczególnosci takich jak dialog z Bogiem. Nauka
zajmuje
> > się ustaleniami obiektywnymi, dotyczącymi sytuacji gdzie coś daje się
> > mierzyć
> > i to wielokrotnie. Wobec wenętrznych, subiektywnych doznań jednostek
> > nauka jest bezradna.
> >
> > ALE:
> >
> > Mówiłem nie tyle o NAUCE, lecz o WIEDZY, jako czmuś przeciwstawnemu
> > WIERZE.
> > Chyba zaszło nieporozumienie, niech więc uwypuklę: Człowiek, który
jest
> > tak wyróżniony, że zwraca się doń Bóg, nie musi już WIERZYĆ w Boga, bo
ma
> > na jego istnienie przekonywujące dowody. Fakt, że są to dowody własne,
> > niedostępne postronnym obserwatorom, a więc bez żadnej
> > obiektywnej/naukowej
> > wartości, niemniej DLA DANEGO CZŁOWIEKA są one wystarczające. On wie,
że
> > Bóg przemawia doń, więc wierzyć już nie musi. Po prostu WIE.
>
> racja
>
> >
> >> >> czy bóg zatem wierzy? wierzy o ile zwraca się w objawieniu
mistycznym
> > do
> >> >> człowieka (wierzy w człowieka), ponieważ wierzyć znaczy przyjąć za
> >> >> prawdziwe istnienie przedmiotu wiary. nie oceniam prawdziwości i
> >> >> intensywności wiary boga, ale bóg podejmujący komunikację z
> >> >> człowiekiem
> > w
> >> >> niego wierzącym sam wierzy w człowieka o czym świadczy podjęta
> >> > komunikacja.
> >> >
> >> >
> >> > Nawet nie śmiem się wypowiadać w tym względzie. Jak to jest widziane
z
> >> > DRUGIEJ strony może przekraczać nasze pojęcia.
> >>
> >> niemniej jakieś pojęcia, wyobrażenia mamy. śmiałość czynu (wypowiedzi)
> >> zakłada istnienie związanego z tym niebezpieczeństwa, jakiś
potencjalnych
> >> niekorzystnych konsekwencji, nieśmiałość to obawa tkwiąca w nas przed
> >> negacją, złamaniem wpojonych/przyjętych przez nas zasad.
> >
> >
> >
> > Mowa tu nie o czynie lecz o wypowiedzi. Potencjalną koneskwencją
> > wypowiadania
> > się o ewentualnej wierze/bądź jej braku ze strony Boga, jest
> > antropomorficzne
> > uposzczenie.
>
> masz rację, bóg jako taki jest niepoznany. komunikacja bóg - człowiek to
> przejście z wiary, która przyjmuje istnienie za prawdziwe do wiedzy w jej
> funkcji poznawczej, która istnienie to potwierdza. wiedza kusi do
wyrażania
> stwierdzeń na jej podstawie ale ponieważ nie jest pełna, niekoniecznie
> stwierdzenia te muszą być prawdziwe w ostateczności, choć z punktu
> posiadanej wiedzy są jak najbardziej prawidłowe i z nią zgodne.



Zawsze należy brać poprawkę na to co się nam zdaje że jest, a tym co 'jest
naprawdę'.



> > Fakt, że odnośnie Boga jesteśny skazani na same
> > uproszczenia,
> > wynikające z ograniczeń naszych ludzkich pojęć. Ale uważam, że ów fakt
> > należy
> > wyraźnie akcentować, przy wszelkich odniesieniach do Najwyższego.
>
> zgoda.
>
> >
> >> czy obawiasz się czegoś przy wyrażaniu swoich poglądów? bo ja sądzę, że
> >> od nas zależy czy konsekwencje będą odbierane przez nas negatywnie czy
> >> pozytywnie niezależnie od intencji stanowiących łamane zasady i
> >> egzekwujących karę.
> >>
> >> >> wiara pełna jest dla mnie istotniejsza od wiary jako takiej i w
takim
> >> > ujęciu
> >> >> wiarę religijną rozważam i w takim to właśnie sensie bóg może być
> >> > podmiotem
> >> >> wiary.
> >> >
> >> > Jeśli czegoś takiego doświadczyłeś, to już Ci nikt nie podskoczy.
> >>
> >> nie wiem co miałoby znaczyć te podskakiwanie, generalnie nic się nie
> >> zmieniło ani w moim sposobie postrzegania ani w sposobie odnoszenia się
> >> do świata.
> >
> >
> > A więc jednak! Chylę czoła....
> > :-)
>
> wolę uchylone rąbki tajemnic zasłon iluzji, ale kurtuazji czynię zadość
> chyląc również czoła by pierwotnej intencji poznana poprzez świadome,
wolne
> powtórzenie, zawężone i pejoratywnie odbierane dziś jako "małpowanie",
> stało się zadość. :)


Ukłon w prawo, ukłon w lewo... ;-)


> > Jakże miło sprostować nieporozumienie i jakież to zaskakujące właśnie
> > tu, gdzie dla większości uparte NIEZROZUMIENIE jest punktem honoru.
>
> oczywiście, to miłe, obie strony zyskują bo poznają bezstratnie.
> niporozumienie wynikłe nieważne z czyjej strony umiejsza poznanie obu
> stronom.


To przecież takie proste, a jednak...


> >> >> > Można myśleć o człowieku jako o świadomości, lecz w jaki sposób
> >> >> > człowiek miałby postrzegać świadomość BEZ świadomości?
> >> >>
> >> >> w żaden sposób, który nawet jeśli istnieje to jest poza naszym
> >> >> poznaniem. spostrzegamy tylko poprzez świadomość, innego sposobu nie
> >> >> znamy, ale jego nieznaność, nie czyni go niemożliwym, w każdym bądź
> > razie
> >> >> leży daleko w sferze domniemań.
> >> >
> >> >
> >> > Do mnie akurat tego rodzaju argument trafia w zupełności.
> >>
> >> jest bardzo silny i przekonywujący.
> >>
> >>
> >> >> > Wtórne są wszelkie pojęcia, a więc zarówno o sobie samym (ego) i o
> >> >> > bycie
> >> >> > zewnętrznym. Pierwotnie są zaś świadome jakości odbierane w
czasie
> >> >> > rzeczywistym. To tu własnie znajdują się PRAWDA i RZECZYWISTOŚĆ.
> >> >>
> >> >> i tu mamy zgodność i zrozumienie.
> >> >
> >> >
> >> > A jednak!
> >> > :-)
> >>
> >> owszem.
> >>
> >> > Cieszę się, żeś agali.
> >>
> >> to przyjemność bycia czym się jest :)
> >
> >
> > Z poważaniem,
>
> wzajemnym


AW

..



From: "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com>
Subject: Re: WYBORY DO SEJMU RP I DO SENATU RP 2007

"agali" <nie.tam nie.tu> wrote in message news:fg1k6u$hpv$1 news.onet.pl...
> AW wrote:
>
> > Wychodzi na to, że dla Ciebie wybór sprowadza się do czysto
subiektywnego
> > wolenia/chcenia. Dostrzegam tu ciągłość i tożsamość, która zapewne
> > przemawia do Ciebie, ale w codziennym użytku pojęcie wyboru raczej
kojarzy
> > się z jakąś obiektywną decyzją-akcją/czynnością, która ów wybór wyraża.
> >
> > Dlatego być może należałoby tu 'dorobić' nowe słowo?
> >
> > Zgoda jednak, że genezą wszelkich zewnętrze obserwowalnych zachowań,
jest
> > wewnętrzne 'chcenie'.
>
>
> rozpatrzmy dwa ujęcia wolności. pierwsze ujęcie jako nieograniczona
> możliwość wyboru, ujęcie drugie jako możliwość realizacji wyboru.
>
> w pierwszym przypadku, istotna jest możność, która jest naszą cechą
> immanentną, na którą nie ma wpływu nic z zewnątrz. immanentność możności
> wyboru sprawia, że możliwość ta jest niczym nieograniczona, niezależna od
> czynników zewnętrznych. jakiekolwiek działania, sytuacje, które nas
> ograniczają, nie ograniczają tej możliwości.


Czyż taka immanentna wolność nie jest tożsama z wolą?


> w przypadku drugim, istotna jest możliwość realizacji wyboru czyli
> osiągnięcia pewnego celu, określonego przez tenże wybór. zanim przystąpimy
> do samej realizacji szacujemy czy cel jest potencjalnie osiągalny, a jest
> gdy nie przekracza miary naszych możliwości oraz rozważamy jakie jego
> osiągnięcie przyniesie skutki wyceniane na korzystne bądź nie. ogarnięcie
> wszystkich możliwości jakie mogą mieć wpływ na osiągnięcie celu nie zawsze
> jest możliwe, częstokroć podejmowane są realizacje bez uprzedniego
> zastanowienia się czy są osiągalne oraz korzystne - określamy je wówczas
> jako bezmyślne, głupie, szalone, w ogólności niekorzystne bo
> bezproduktywne, zagrażające etc. ocenę tę często przypisując wykonującemu
> czynności.


A więc podejmujemy decyzję 'realizować lub nie' zależnie od naszych
rokowań co do szans na pomyślną realizację.



> rozważmy wybór latania bez niczyjej pomocy przez człowieka. onegdaj
empiria
> wyraźnie dawała dowody na to, że latanie takie jest niemożliwe, śmiałków
> chcących się osobiście o tym przekonać, czekały potłuczenia, złamania lub
> śmierć. latanie bez niczyjej pomocy okazało się niemożliwe do realizacji.
> ta niemożliwość ugruntowywana przykładami, doświadczeniem innych
> przekazywana z pokolenie na pokolenie z autorytarną mocą, zakorzeniła się
w
> kulturze i upowszeniła na tyle by być oczywistością - latanie nie jest
> możliwe. niemożliwość ta została wykorzystana w najbardziej oczywisty
> sposób, skoro prowadziła do śmierci lub kalectwa do tego została
> ograniczona i zastosowana na nieszczęśnikach zrzucanych do studni, w
> przepaść, krępowanych i turlanych z dachów, baszt, wieżyczek.



Niechaj latają ci co nie mogą. ;-)



> niemniej jednak możliwość wyboru latania zawsze istniała, ta możliwość
> jako cecha immanentna, dostępna każdemu człowiekowi była sprawczą
przyczyną
> tego, że wybór ten był dokonywany z racji tego, że istniał, mimo
oczywistej
> niemożliwości jego realizacji. niewymazywało go panujące powszechne
> przekonanie, autorytety nauki, rzeczywistość ukazująca szczątki
> podejmujących próby śmiałków itp.


W tym sensie wybór jest ogrniczony chyba już tylko przez naszą wyobraźnię.


> niespełnienie człowieka przez niemożność latania, tęsknota za
> zrealizowaniem tego wyboru, przejawiła się w pieśniach, opowieściach,
> legendach, które chociaż w ten fantastyczny sposób dawały możność
> realizacji latania ich bohaterom. w historii ludzkości znaleźli się
> dziwacy, którzy podjęli się mimo wszystko realizacji tego wyboru w
> rzeczywistości, inspirowani lotem ptaków, fantastycznymi lotami mitycznych
> bohaterów oraz istniejącą w nich samych możliwością wyboru latania.


Fascynacja lotem niczym ptak toarzyszy nam chyba od zarania.


> po uprzedniej refleksji, umiejszali stopniowo ograniczenia możliwości
> realizacji tego wyboru - zmiejszenie ciężaru, zwiększanie nośności,
> prędkości itp. - prowadziło to w gruncie rzeczy do bliższego poznania
> rzeczywistości, rozwoju nauki, skoro nie mógł człowiek to może
przynajmniej
> uniosłoby się coś powstałe z jego ręki (latawce, balony, skrzydła).
> synteza tych poznań uniosła w końcu człowieka w powietrze, nie
samoistnie
> bo za pomocą innych rzeczy ale rzeczy, stworzonych przez człowieka.
rozlany
> w czasie wielopokoleniowy proces poznania, z którego korzystamy dziś wręcz
> machinalnie, zaistniał dzięki dziwakom, którzy skorzystali z tego, że
> możliwość wyboru latania była im dana, istniała potencjalnie do
realizacji.



Czyli przy ustawicznych wysiłkach nawet zamiar będący czczą mrzonką potrafi
być zrealizowany na przestrzeni pokoleń...



> ich ciekawość, upór, determinacja, marzenia umiejszyły ograniczenia co do
> wzniesienia się człowieka w powietrze, cel jest nadal poza naszym
zasięgiem
> ale samoistny lot człowieka bez niczyjej pomocy doczekał się nawet
> określenia - to lewitacja.
> dziś na dźwięk tego słowa rozum, powszechne mniemanie widzi w tym
> szarlatanerię, bajki, mity, głupotę, wariactwo z racji tych samych co
> onegdaj, ale dzięki temu, że możliwość tego wyboru istnieje w każdym
> człowieku, może być przezeń dostrzeżona i wybrana do realizacji mimo jej
> oczywistej niemożności spełnienia.



Więc jest nadzieja na lot samoistny?



> ta nieograniczona możliwość wyboru to wolność człowieka, dzięki której
> podejmuje próby uczynienia możliwym niemożliwego, dążenie do jego
> osiągnięcia nie zawsze musi być spełnione, ale pośrednie wyniki jego
> działań składają sie na naszą kulturę w jej najszerszym znaczeniu, nasz
> rozwój i szersze poznanie.
>
> w taki sposób postrzegam istotę wolności człowieka.



A więc wolonść zbiorowa ipnadpokoleniowa, ale uwieńczona realizacją
zamiaru.

Czyli pośrednio, ale jednak uzależniasz wolność od ralizacji zamiarów.


AW

..










From: "spit" <spitek1 NOSPAM.gazeta.pl>
Subject: Re: Egzystencjonalizm

Użytkownik "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com> napisał w wiadomości
news:eV4Vi.15701$lD6.2836 newssvr27.news.prodigy.net...
>
> "spit" <spitek1 NOSPAM.gazeta.pl> wrote in message
> news:fg25v3$cs9$1 inews.gazeta.pl...
>>
>> Użytkownik "Kowdlar" <elubed interia.pl> napisał w wiadomości
>> news:fg24pq$kah$1 atlantis.news.tpi.pl...
>> > Ból życia dzisiaj, czy jeszcze w epoce operacji plastycznych, aparatów
> na
>> > zęby, stomatologii, i wszystkich diet, poczynając od Diamonda po dietę
>> > optymalną Kwaśniewskiego, można mowić o bólu nie tyle ciała lecz duszy?
>> > Czy można jeszcze dzisiaj, kiedy medycyna i higiena są na tak wysokim
>> > poziomie? A może właśnie dzisiaj ten ból jest jeszcze bardziej
>> > dotkliwy,
>> > bo jak długo można utrzymywać tych wszystkich stomatologów, dietetyków,
>> > chirurgów plastycznych, przecież potem jest straszliwa starość i
>> > doszczętne zepsucie tych maszyn -naszych ciał. A samotność, która w
> końcu
>> > nas kiedyś dopadnie, a wojny, które jeszcze mogą kiedyś wrócić, i
> śmierć,
>> > ten zapach świeżych oheblowanych desek trumny. To ból , to ból i łzy.
>> > Żyjemy sobie pod kloszem naszych rodzin, lecz i nas to dotyka, ktoś
> powie,
>> > to nie są problemy. Tak? dlaczego średniowiecze, ten ciemny wiek miał
>> > aż
>> > tak wielką odrazę do tego, co związane było z naszym ciałem? Nie łudźmy
>> > się, jesteśmy nadal, i zawsze będziemy, więźniami naszych ciał. Piszę
>> > to
> w
>> > kontekście egzystencjonalizmu, który to kierunek ogłosił bezsens
> ludzkiej
>> > egzystencji, własnie ze względu między innymi na to, co przytoczyłem.
> Wiek
>> > telewizji rozpędził te egzystencjonalne rozterki, ale czy do końca.
> Każda
>> > dziewczyna chce być modelką,każdy mężczyzna chce być sprawny niczym sam
>> > Pudzianowski. I nawet my, inteligeci, też wolimy mieć raczej zdrową
>> > trzustkę albo wątrobę. To jesień i obietnica zimy, ten okres , gdy
>> > przyroda umiera, sprawiły, że dopadły mnie tak egzystencjonalne myśli.
>> > Kowdlar
>> >
>>
>> Życie można uznać za bezsensowne tylko wtedy jeżeli uznamy że żyjemy
>> tylko
>> dla siebie.
>>
>> Jeśli założymy że żyjemy dla ludzi nawet dla tych jeszcze nienarodzonych,
>> aby przekazać im to co dostaliśmy od naszych przodków uzupełnione o nasze
>> doświadczenia i zdobycze
>> wtedy nasze życie ma sens.
>>
>> To taka rekurencja ,która może nas do czegoś doprowadzi ,a przynajmniej
> nie
>> wypada jej z powodu chwilowego
>> zwątpienia przerywać,bo ludzkość przez twoją nagłą śmierć może coś
> stracić.
>>
>> To tak z wyborami na głosowanie trzeba iść nawet na wózku inwalidzkim,bo
>> inaczej wypadasz z łańcucha jako ogniwo (społeczność -> człowiek),
>> a więc nie powinieneś nosić jego miana.
>
>
>
> Ale ale...
>
> co możemy po sobie pozostawić, gdy kierunek rozwoju jest sterowany przez
> NADLUDZI o zupełnie innych ideałach? Wszystko co stworzysz oni zniszczą,
> zniwelują i podporządkują swoim celom. Twój wkład zostanie przechwycony,
> wykorzystany i przetworzony na ich chwałę. Ty zaś i twoi potomni
> będziecie
> przeznaczeni na wymarcie i zapomnienie, względnie na niewolnictwo. Nie ma
> podwalin, nie ma fundamentów, nie ma na czym budować.


He he właśnie czekałem czy ktoś to wychwyci ;).

Sensem życia może być życie dla społeczeństwa.
Sensem życia może być również dążenie do zniszczenia społeczeństwa.
Oba te sposoby można porównać do walki DOBRA ze ZŁEM . ;)

Zostaje jeszcze kwestia NADLUDZI.
Tu powinni wypowiedzieć się historycy. ;)
Moim zdaniem o dziwo nadludzie szufladkują się w życiu dla
społeczeństwa(DOBRO??),
ponieważ pomimo tego że wprowadzają drastyczne w nim zmiany(tak część wiedzy
przodków przepada),
tworzą w końcu nowe społeczeństwo ,
które ma trwać dalej i rozwija się czy nadczłowiek tego chce czy nie w końcu
nadczłowiek umiera.
Istnieje jednak możliwość że nadczłowiek jako megaloman zeświruje totalnie i
zechce zniszczyć społeczeństwo w momencie jego śmierci,
wtedy zmienia orientacje i przechodzi do obozu ZLA ;).

Jaki z tego morał?
Tak lekko żartem:
Jeśli ktoś żyje dla społeczeństwa i chce mieć pewność że jego byt pozostanie
na długo w pamięci po jego śmierci,
trzeba dążyć do NADCZŁOWIECZENSTWA ,ale w sposób kontrolowany, ;) aby nie
dopuścic do choroby umysłowej,
czyli trzeba co jakiś czas schodzić na ziemię.
....a na poważnie niech każdy wyciągnie go sam czy preferuje DOBRO czy ZŁO .



>
> Nie w tym rzecz, aby się udręczać taką wizją, ale w tym, aby się nie
> łudzić niepotrzebnie i nie angażowac energii w stracone cele.
>
> Śmierć jest nieuchronna, a ręka czasu i tak zmiecie do cna wszelkie po nas
> tu ślady. Identyfikacja musi więc sięgać znacznie szerszego wymiaru.
>
> Gdy zrozumiemy, że w ponadczasowym wszchbycie liczy się trwająca na
> różnych
> frontach rozgrywka o ostateczne ideały, wówczas rozpoznamy, że jedynym
> sesnownym zastosowaniem dla naszego potencjału tu, na przypadłym nam
> lokalnym
> froncie jest zawsze bezkompromisowa walka o wartości etyczne - to bez
> względu
> na praktyczne możliwości realizacji celów.

dla mnie etyka (bo nie pisał Pan o moralności) może również tworzyć anty
moralności i społeczeństwo amoralne,
np. widać to w filmie "Kroniki Riddicka" i społeczeństwie sekcie.

>
>
> AW
>
> .
>
>
>
>



Sieci osiedlowe w Warszawie


From: "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com>
Subject: Re: WYBORY DO SEJMU RP I DO SENATU RP 2007


"agali" <nie.tam nie.tu> wrote in message news:fg1k6u$hpv$1 news.onet.pl...
> AW wrote:
>
> > Wychodzi na to, że dla Ciebie wybór sprowadza się do czysto
subiektywnego
> > wolenia/chcenia. Dostrzegam tu ciągłość i tożsamość, która zapewne
> > przemawia do Ciebie, ale w codziennym użytku pojęcie wyboru raczej
kojarzy
> > się z jakąś obiektywną decyzją-akcją/czynnością, która ów wybór wyraża.
> >
> > Dlatego być może należałoby tu 'dorobić' nowe słowo?
> >
> > Zgoda jednak, że genezą wszelkich zewnętrze obserwowalnych zachowań,
jest
> > wewnętrzne 'chcenie'.
>
>
> rozpatrzmy dwa ujęcia wolności. pierwsze ujęcie jako nieograniczona
> możliwość wyboru, ujęcie drugie jako możliwość realizacji wyboru.
>
> w pierwszym przypadku, istotna jest możność, która jest naszą cechą
> immanentną, na którą nie ma wpływu nic z zewnątrz. immanentność możności
> wyboru sprawia, że możliwość ta jest niczym nieograniczona, niezależna od
> czynników zewnętrznych. jakiekolwiek działania, sytuacje, które nas
> ograniczają, nie ograniczają tej możliwości.


Czy taki immanentna wolno


> w przypadku drugim, istotna jest możliwość realizacji wyboru czyli
> osiągnięcia pewnego celu, określonego przez tenże wybór. zanim przystąpimy
> do samej realizacji szacujemy czy cel jest potencjalnie osiągalny, a jest
> gdy nie przekracza miary naszych możliwości oraz rozważamy jakie jego
> osiągnięcie przyniesie skutki wyceniane na korzystne bądź nie. ogarnięcie
> wszystkich możliwości jakie mogą mieć wpływ na osiągnięcie celu nie zawsze
> jest możliwe, częstokroć podejmowane są realizacje bez uprzedniego
> zastanowienia się czy są osiągalne oraz korzystne - określamy je wówczas
> jako bezmyślne, głupie, szalone, w ogólności niekorzystne bo
> bezproduktywne, zagrażające etc. ocenę tę często przypisując wykonującemu
> czynności.
>
> rozważmy wybór latania bez niczyjej pomocy przez człowieka. onegdaj
empiria
> wyraźnie dawała dowody na to, że latanie takie jest niemożliwe, śmiałków
> chcących się osobiście o tym przekonać, czekały potłuczenia, złamania lub
> śmierć. latanie bez niczyjej pomocy okazało się niemożliwe do realizacji.
> ta niemożliwość ugruntowywana przykładami, doświadczeniem innych
> przekazywana z pokolenie na pokolenie z autorytarną mocą, zakorzeniła się
w
> kulturze i upowszeniła na tyle by być oczywistością - latanie nie jest
> możliwe. niemożliwość ta została wykorzystana w najbardziej oczywisty
> sposób, skoro prowadziła do śmierci lub kalectwa do tego została
> ograniczona i zastosowana na nieszczęśnikach zrzucanych do studni, w
> przepaść, krępowanych i turlanych z dachów, baszt, wieżyczek.
> niemniej jednak możliwość wyboru latania zawsze istniała, ta możliwość
> jako cecha immanentna, dostępna każdemu człowiekowi była sprawczą
przyczyną
> tego, że wybór ten był dokonywany z racji tego, że istniał, mimo
oczywistej
> niemożliwości jego realizacji. niewymazywało go panujące powszechne
> przekonanie, autorytety nauki, rzeczywistość ukazująca szczątki
> podejmujących próby śmiałków itp.
> niespełnienie człowieka przez niemożność latania, tęsknota za
> zrealizowaniem tego wyboru, przejawiła się w pieśniach, opowieściach,
> legendach, które chociaż w ten fantastyczny sposób dawały możność
> realizacji latania ich bohaterom. w historii ludzkości znaleźli się
> dziwacy, którzy podjęli się mimo wszystko realizacji tego wyboru w
> rzeczywistości, inspirowani lotem ptaków, fantastycznymi lotami mitycznych
> bohaterów oraz istniejącą w nich samych możliwością wyboru latania.
> po uprzedniej refleksji, umiejszali stopniowo ograniczenia możliwości
> realizacji tego wyboru - zmiejszenie ciężaru, zwiększanie nośności,
> prędkości itp. - prowadziło to w gruncie rzeczy do bliższego poznania
> rzeczywistości, rozwoju nauki, skoro nie mógł człowiek to może
przynajmniej
> uniosłoby się coś powstałe z jego ręki (latawce, balony, skrzydła).
> synteza tych poznań uniosła w końcu człowieka w powietrze, nie
samoistnie
> bo za pomocą innych rzeczy ale rzeczy, stworzonych przez człowieka.
rozlany
> w czasie wielopokoleniowy proces poznania, z którego korzystamy dziś wręcz
> machinalnie, zaistniał dzięki dziwakom, którzy skorzystali z tego, że
> możliwość wyboru latania była im dana, istniała potencjalnie do
realizacji.
> ich ciekawość, upór, determinacja, marzenia umiejszyły ograniczenia co do
> wzniesienia się człowieka w powietrze, cel jest nadal poza naszym
zasięgiem
> ale samoistny lot człowieka bez niczyjej pomocy doczekał się nawet
> określenia - to lewitacja.
> dziś na dźwięk tego słowa rozum, powszechne mniemanie widzi w tym
> szarlatanerię, bajki, mity, głupotę, wariactwo z racji tych samych co
> onegdaj, ale dzięki temu, że możliwość tego wyboru istnieje w każdym
> człowieku, może być przezeń dostrzeżona i wybrana do realizacji mimo jej
> oczywistej niemożności spełnienia.
>
> ta nieograniczona możliwość wyboru to wolność człowieka, dzięki której
> podejmuje próby uczynienia możliwym niemożliwego, dążenie do jego
> osiągnięcia nie zawsze musi być spełnione, ale pośrednie wyniki jego
> działań składają sie na naszą kulturę w jej najszerszym znaczeniu, nasz
> rozwój i szersze poznanie.
>
> w taki sposób postrzegam istotę wolności człowieka.
>
>
>
>
>



From: "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
Dnia Sun, 28 Oct 2007 19:23:53 +0000 (UTC), pafau k. napisał(a):


>>>>>>>>>> Dałbym, też sobie uciąć , że istnieje nieskończona
>>>>>>>>>> ilość drogi w kosmosie, czyli przestrzeni.
>>
>>>>>>>>> Ale nie pokażesz mi brat.
>>>>>>>> Jak to nie ?
>>>>>>>> Byłeś kiedy w Tomaszowie ?
>>>>>>> Nie. Co wynika? Jakiś dziwny początek dowodu przez indukcję?
>>>>>> A w Krakowie byłeś...? No to moze choć w Zakopanem ? :o/
>>>>> Byłem.
>>>> I co, nie zauważyłeś pokonanej drogi ? :o/
>>>
>>> Zauważyłem.
>>
>> Czyli istnieje droga, co miałem pokazać, tak ?
>
> Istnieje droga, tak. Miałeś pokazać, że jest jej nieskończona ilość.
> Czyli jeśli chcesz mi to pokazać tak, jak ja pokazuję ci istnienie
> liczby pięć (prezentując desygnat w postaci pięciu Nieustannie
> Zdumionych Patyczaków), musiałbyś mi pokazać całość i nieskończoność
> drogi w kosmosie.

Ach o to Ci chodzi..., o nieskończoność...
Ok., brat, ale z tą całością, to żeś nieco przegiął moim zdaniem :o(
Na tym właśnie polega nieskończoność, że w żaden sposób nie da sie
pokazać jej końców, bo ich po prostu nie ma...



>>>>>> A ile to jest Twoim zdaniem, dowolnie mała długość
>>>>>> pomnośona przez nieskończoność ?
>>>>> Ta sama nieskończoność.
>>>> Która ta sama ?
>>> Ta, co ją brat z pietyzmem przez małą długość pomnośiłem.
>> Nie bardzo rozumiem.
>
> No, sam pisałeś, zdaje się, że oo+1 = oo? Takoż wnioskuję, że
> 1,2 * oo = oo. Ale może błędnie.

A nie, to ok., o te nieskończoność włśnie chodzi.
A czy Twoim zdaniem są różne nieskończoności ? :o/


>> Tak czy owak moim zdaniem jeśli dowonie mała liczba pomnożona|
>> przez nieskończoność, daje nieskończoność, to nie da się
>> skończonego dzielić w nieskończoność.
>
> Teraz ja nie rozumiem. Chyba jesteśmy kwita :)

:o)

Nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć,
czy też mam sie postarać wytłomaczyć bratu :o/


--
<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
vohu.mana ...........................................


From: "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl>
Subject: Re: jak Bog moglby sie wiarygodnie objawic?
Dnia Sun, 28 Oct 2007 19:19:25 +0000 (UTC), pafau k. napisał(a):


>> Wj 12:29
>> 29. O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od
>> pierworodnego syna faraona, który siedzi na swym tronie, aż do
>> pierworodnego tego, który był zamknięty w więzieniu, a także wszelkie
>> pierworodne z bydła.
>> (BT)
>>
>> Twoim zdaniem nadal pozostał nieskończenie miłosierny i dobry ?
>
> Nie, bo wtedy taki nie był, więc pozostać taki nie mógł.
> Coś ne może _pozostać_ takie, jakie nie jest.
> ST --- transition --> NT.


Czyli Bóg JHWH się zmienił ze złego na dobrego ? :o/


>> Czyli nas uczy innej etyki niż ta,
>> do której sam sie stosuje ? :o/
>
> Tak, innej. Bo z powodu, ze nie jesteśmy Bogiem, swojej
> nam nie wytłumaczy - nie może.

A skąd to wiemy, od niego samego,
czy od proboszcza ? :o/


>Nasza etyka to przybliżenie
> boskiej - takie jak możliwe na ziemi.

Brat, chyba etyka ojcowska wszędzie jest taka sama, tak ? :o)
Przecież na tym właśnie polega ewangelia, o ile mówimy
o tym Bogu, ktorego objwił ten Żyd Jeszu,
znaczy dobrego Ojca.



>>>> To bujda na resorach, brat, bo chyba Bóg pragnie,
>>>> by ludzie badali jego wyroki i by były zbadane, tak ?
>>> A po czem wnosisz?
>> A Ty byś utrzymywał swoich synów w ciemnoscie i niewiedzy
>> oraz nieznajomości siebie samego i swoich zasad etycznych ?
>
> Ja nie.

A więc Ty jesteś mądry, ale Bogu to wmawiasz głupote, tak ? ;o/


>Dajcie wszyscy zpokój z tymi analogiami. Kurdebalans,
> toż to narzędzie wnioskowania mniej jeszcze dokładne od redukcji!
> I w tym przypadku też się nie sprawdza. My do Boga nie mamy
> się tak jak moje syny do mnie, brat.

No przecież na tym właśnie polega dobra nowina Jeszu Izraela !
że dokłądnie my sie tak mamy do Ojca, ja nasze syny do nas :o)


--
<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
vohu.mana ...........................................


From: "Kowdlar" <elubed interia.pl>
Subject: Re: Egzystencjonalizm

Użytkownik "ksRobak" <robakks gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:fg27pc$j91$1 inews.gazeta.pl...
>

>
> Ból życia a ściślej w moim języku 'trauma egzystencjalna' to przypadłość,
> z którą człowiek żyje i nawet nie zdaje sobie sprawy, że w niej żyje
> i z nią żyje, gdy codzienność w swej monotonii zawęża horyzonty
> a pośpiech gubi szczegóły, dopiero...
> dopiero?
> dopiero w sytuacjach niecodziennych, gdy człowiek na chwilę stanie
> w swym pędzie i w chwili zadumy postrzeże jakim jest pyłkiem
> wobec OGROMU, gdy poczuje na tę chwilę jedność ze światem
> który go otacza - to uświadamia sobie ten ból, który tak naprawdę
> nie jest bólem lecz pokorą o wymowie:
> Świat jest taki wielki i piękny a JA nieskończenie mały, nic nie znaczący
> proch zniknę i nie zostanie po mnie żaden ślad, poza łaskawym spojrzeniem
> świata, który na mnie patrzył, ale w tym momencie jesteśmy równi:
> świat patrzy na mnie a JA patrzę na świat:
> jedność i rozłączność
> Tak.
> PS. Każdy to może czuć inaczej. ;D
> Edward Robak* z Nowej Huty
> Uwaga: kopia na http://groups.google.pl/group/pl-sci-matematyka?hl=pl
> ~>°<~

A czy może sobie ks. Robak wyobrazić człowieka , który z bólu prosi o kata,
by ten skrócił "nędzny" żywot. Wszysto to prawda, co ks. Robak napisał, my z
tym bólem egzystencjonalnym stykamy się od wielkiego dzwonu, lecz pewności
nikt nie ma. I króla, i biskupa taki los może też być udziałem.
K.



From: "ksRobak" <Robakks interia.eu>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
"pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
news:slrn.pl.fi9log.3b8.erkaerUSUN_TO gmail.com...
> ksRobak zawsze puka dwa razy:

>> Właśnie. Z tego faktu _wynika_ za to, że jeśli będziesz Pan chciał okazać mi
>> swoją pogardę - to będziesz wycinał mój podpis na poważnej grupie
>> naukowej SCI przy cytowaniu fragmentów moich wypowiedzi.

> Nie mogę się z tym zgodzić. To wynikałoby, jeśli wyciąłbym pana podpis
> TERAZ. Wtedy, kiedy pisałem list pierwszy, NIE WIEDZIAŁEM, że traktujesz
> pan wycięcie podpisu jako oznakę pogardy. Wtedy relacja była jednostronna
> - pan ODEBRAŁEŚ to jako pogardę, a ja pogardy na względzie nie miałem.
>
> Niezamierzona może być, na ten przykład fanga drzwiami w nos, jak ktoś
> za drzwiami stoi, a my o tym nie wiemy. Pogarda zaś (przynajmniej tak ja
> to określenie rozumiem) zakłada CELOWOŚĆ.

No ale przecież Pan celowo wyciąłeś moje nazwisko.
Nie możesz Pan tego zwalić na automat.

>> To była odpowiedź na pańską agresję na moje personalia.

> To nie była agresja. Równie dobrze mogłoby mnie razić jakieś pańskie
> zachowanie, a wtedy MOIM obowiązkiem byłoby NAJPIERW to panu
> wytłumaczyć, a dopiero potem się pieklić. Pan żeś tego obowiązku
> dopełnić nie raczył, stąd i moje rozgoryczenie.

Pan wyciąłeś mój podpis a gdy Panu tłumaczę, że taka praktyka jest
okazywaniem pogardy do rozmówcy, to Pan się rozgoryczyłeś twierdząc
że powinienem Panu wcześniej wytłumaczyć. Właśnie tłumaczę. :-)
Nie mogłem Panu wytłumaczyć zanim tego nie zrobiłeś bo skąd mogłem
wiedzieć że dokonasz Pan zamachu na moje personalia???


>> Podpis zawsze spełnia tę samą rolę: zarówno elektroniczny jak i własnoręczny.
>> Podpis to podpis.
>> A to A
>> A=A

> Czyli jednak nie jest źle, jeśli podpisuje się za mnie automat?
> Czy może zło czai się w dwóch znakach minus i spacji?

Nie. Zło czai się w małej literze tudzież w braku podpisu.
Imię własne pisze się z wielkiej litery.

>> To pytania retoryczne. Albo czujesz się Pan na tyle poważny by poważne
>> wypowiedzi na SCI podpisywać personaliami z REALA - albo nie.

> Ale to już, drogi panie, jest OPINIA.

Opinia, która wiele mówi o intencjach.

>> JA podpisuję się Edward Robak, bo tak nazywam się od wielu lat
>> i nie zależy mi na tym by ktokolwiek wierzył lub nie wierzył.
>> Są poważne grupy SCI na świecie na których WARUNKIEM opublikowania
>> posta jest podpis, bowiem treści publikowane no poważnych grupach
>> często są nowatorskie i odkrywcze. Nazwisko jest równie ważne jak treść.

> A mi w niczym to nie przeszkadza. Przeszkadza mi za to agresja bez dania
> racji. Dania racji WCZEŚNIEJ, przed tej agresji ekspresją.

Masz Pan na myśli agresję wyładowaną na podpisie rozmówcy?
__________________

>> Liczb rzeczywistych jest więcej niż naturalnych,
>> choć oba zbiory są nieskończone.

> Czyli nieskończoność per se nie jest pojęciem jednoznacznym.

Oczywiście.
Euklides przeczuwał to intuicyjnie mówiąc o nieskończonościach
aktualnych (ograniczonych) i potencjalnych (większych od aktualnych).
Cantor to sformalizował.

>> Gdyby dysponować nieskończoną ilością chwil czasowych
>> i w każdej chwili czasowej brać po jednym elemencie z obu zbiorów
>> to po nieskończonej ilości chwil czasowych zbiór N się opróżni
>> a zbiór R dalej będzie nieskończony.

> Rozumiem, ale jakoś tego _nie czuję_. Może za płytko siedzę w matematyce.

Im głębiej byś Pan siedział w matematyce, tym trudniej byłoby Panu zrozumieć.

>>>>> Czyli nieskończoność Re = nieskończoność N?
>>>> Re1 to liczba wyrażająca ilość wszystkich elementów od pierwszego
>>>> do ostatniego, w nieskończoności zbioru N.
>>>> Te zapisy są równoważne Re1 = N.
>>> Oka, myślałem, że Re to rzeczywiste jak Realis.
>> Tę nazwę Re wprowadzili graficiarze aby zamięszać i Pan się dałeś złapać.
>> Re1 =/= Re
>> Nie wiadomo co to jest to Re. :)

> Cóż, czy nie tak w matematyce zwykło się oznaczać część rzeczywistą liczby
> zespolonej?

No tego nie wiedziałem.
A jakim symbolem oznacza się część urojoną liczby zespolonej?

>>> Przy okazji: A co złego jest w nazwaniu Re1 alefem zero, a nieskończoności R
>>> continuum?

>> Te zbiory R, continuum czy MOC Alef0 nie mają desygnatu.
>> To słowa bez treści.

> Nie byłoż tak, że nazwa Alef0 to inne miano na Re1?

och.
Przecież Alef0 nie jest liczbą arytmetyczną - nie ma więc tego czegoś
w Tabeli N^2 Kartezjusza.
Re1-1 < Re1
Od mocy Alef0 nie da się nic odjąć.
Re1 =/= Alef0

>> Nieskończoność jest pojęciem względnym.
>> Odcinek skończony składa się z nieskończonej ilości punktów.
>> Kwadrat skończony składa się z nieskończonej ilości odcinków
>> Sześcian skończony składa się z nieskończonej ilości kwadratów.

> A niech mnie, pojąłem. Nareszcie coś zrozumiałem - wyrwanym z objęć głupoty!
> No, a przynajmniej odchyliłem jeden palec z jej zaciśniętej dłoni.

Ważne jest słowo względnym.
Skończona wielkość w jednym wymiarze jest nieskończona choć ograniczona
w wymiarze mniejszym.
Wymiary rzeczywiste to nie x,y,z
lecz długość, pole, objętość

>>>> Tak. Matematyka zawsze broniła się przed postępem. To odruch
>>>> matematyków.
>>> Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to odruch ogólnie typowo ludzki.
>> Niestety tak. :-(
>> To odruch przeciętniaków którym wykazuje się ich bezbarwność... :)
> A tu się nie zgodzę. Odruch jak odruch, może być wprogramowany
> niezależnie od przeciętniactwa. Pytanie, czy umię ten odruch
> przezwyciężyć - o, to już zupełnie inna para białych kozaków.

Nieodmiennie kojarzy mi się z utworem Czesława Niemena "Dziwny ten świat"
"człowiekiem gardzi człowiek"

>>> Nie broń się pan przed postępem. Automat robi _dokładnie_ to samo,
>>> co ja bym zrobił.
>>> --
>>> pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]

>> Na CV też podpisałbyś się Pan z małej litery jak automat?
>> Edward Robak* z Nowej Huty

> Analogia to wątpliwe dla mnie narzędzie wnioskowania.
> Lecz od odpowiedzi nie uchylę się mimo to: nie, na CV podpisałbym
> się własnoręcznie.
> --
> pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]

Na CV podpisałbyś się Pan również pisząc personalia z małej litery?
Edward Robak*
Uwaga: ten post nie jest kopiowany na news:pl.sci.matematyka


From: "Kowdlar" <elubed interia.pl>
Subject: Re: Egzystencjonalizm

Użytkownik "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com> napisał w wiadomości
news:ve4Vi.37644$eY.37092 newssvr13.news.prodigy.net...
>
> "Kowdlar" <elubed interia.pl> wrote in message
> news:fg24pq$kah$1 atlantis.news.tpi.pl...
>> Ból życia dzisiaj, czy jeszcze w epoce operacji plastycznych, aparatów na
>> zęby, stomatologii, i wszystkich diet, poczynając od Diamonda po dietę
>> optymalną Kwaśniewskiego, można mowić o bólu nie tyle ciała lecz duszy?
> Czy
>> można jeszcze dzisiaj, kiedy medycyna i higiena są na tak wysokim
> poziomie?
>> A może właśnie dzisiaj ten ból jest jeszcze bardziej dotkliwy, bo jak
> długo
>> można utrzymywać tych wszystkich stomatologów, dietetyków, chirurgów
>> plastycznych, przecież potem jest straszliwa starość i doszczętne
>> zepsucie
>> tych maszyn -naszych ciał. A samotność, która w końcu nas kiedyś
>> dopadnie,
> a
>> wojny, które jeszcze mogą kiedyś wrócić, i śmierć, ten zapach świeżych
>> oheblowanych desek trumny. To ból , to ból i łzy. Żyjemy sobie pod
>> kloszem
>> naszych rodzin, lecz i nas to dotyka, ktoś powie, to nie są problemy.
>> Tak?
>> dlaczego średniowiecze, ten ciemny wiek miał aż tak wielką odrazę do
>> tego,
>> co związane było z naszym ciałem? Nie łudźmy się, jesteśmy nadal, i
>> zawsze
>> będziemy, więźniami naszych ciał. Piszę to w kontekście
> egzystencjonalizmu,
>> który to kierunek ogłosił bezsens ludzkiej egzystencji, własnie ze
>> względu
>> między innymi na to, co przytoczyłem. Wiek telewizji rozpędził te
>> egzystencjonalne rozterki, ale czy do końca. Każda dziewczyna chce być
>> modelką,każdy mężczyzna chce być sprawny niczym sam Pudzianowski. I nawet
>> my, inteligeci, też wolimy mieć raczej zdrową trzustkę albo wątrobę. To
>> jesień i obietnica zimy, ten okres , gdy przyroda umiera, sprawiły, że
>> dopadły mnie tak egzystencjonalne myśli.
>> Kowdlar
>
>
> To wszystko szczera prawda Kowdlarze. Każde ludzkie życie to powolne
> umieranie
> - prawie od chwili narodziń. Z czasem tracimy sprawność pod każdym
> względem,
> a na sam koniec marsz do piachu. I to w najlepszym razie!

Powiedz mi, gdzie byłeś 3 miliardy lat wstecz, ja powiem ci , gdzie będziesz
za 3 miliardy

>
> Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ot zwykła kolej rzeczy. Biologicznie
> rzecz
> ujmując, zaraz po wypełnieniu rozrodczych powinności stajemy się bezcelowi
> i
> niepotrzebni. Z tym, że człowiek to nie biologiczna maszyna, lecz czująca
> i
> myśląca świadomość. A przynajmniej jedynie z tym oto aspektem ludzkiego
> bytu
> jest sens się utożsamiać. Bo to samo sedno człowieczeństwa.
>
> Jeśli ZAŁOŻYMY, że nieuchronna utrata biologicznej powłoki, jaką jest
> ciało,
> oznacza całkowity i nieodwracalny zanik świadomości, co nam odgórnie
> sugeruje
> nasza oparta na materialiźnie cywilizacja, wówczas wszystko ma sens
> jedynie
> na trochę, a ostatecznie staje się bezcelowe. Ten stan rzeczy jest bardzo
> niezadawalający dla świadomych istot.

>
> Powszechnym mechanizmem obronnym w zachodniej cywilizacji stało się
> wypieranie
> z psychiki tych szalenie przecież istotnych konsekwencji bycia
> człowiekiem.

> Nie myślimy o tych rzeczach, zajmujemy się czymś innym. Rozrywka to
> chwilowe
> zapomnienie. Wystarczy się odwrócić plecami do nabardziej podstawowych
> prawd
> i już można się cieszyć chwilą. Starych, ułomnych i umierających można
> usunąć
> w cień - nie dostrzegać ich, nie nagłaśniać w prasie, w radiu, telewizji.
>
> Z tym, że po tak dogłębnym zabiegu samozakłamania, człowiek staje się już
> uodponiony na rzeczywistość i chętnie akceptuje dlaszy fałsz oraz dalsze
> przeinaczenia. Zaczyna myśleć tylko na krótką metę a jego celem staje się
> 'dobre samopoczucie', nie zaś prawda o rzeczywistości, której się boi.
>
> I na tym żerują elity, które pragną nas uprzdmiotowić i w ten sposób
> zapanować
> nad światem.
>
>
> A możnaby przecież całkiem inaczej. Można odgórnie ZAŁOŻYĆ, że świadomość
> jest niezniszczalna, równie trwała jak rzeczywistość, która się poprzez
> nią
> przejawia. (obiektywnie istnieje równie mało/dużo przesłanek dla takiego
> założenia, jak i dla jego przeciwieństwa).

Założyć? To nowy zakład Pascala? Mi wystarczy, że jestem już nieśmiertelny,
bowiem nigdy nie będę świadomy swego nieistnienia. A gdyby się okazało...?
Pierwszy złożę hołd tej "Świadomości". Nie, nie jestem cynikiem, bo to sam
Pan wpędził nas w tę pułapkę niewiadomego. Niech wiara będzie darem od losu.
Poczekam, jeszcze poczekam, może, będąc teraz Szawłem, dane mi będzie zostać
Pawłem.

>
> Z tym, że przy takim założeniu starzenie się i śmierć mogą być uznane za
> normalne i naturalne fazy egzystencji. Identyfikacja z szerszym wymiarem
> bytu nie zmuszałaby nas do strachu i odwracania się od rzeczywistości.
> Nie
> bylibyśmy podatni na polepszające nam chwilowo samopoczucie manipulacje.
>
> Tak przecież było we wszystkich naturalnie powstałych kulturach i
> cywilizacjach.
> Czy jest już jasne, dlaczego stojący w cieniu architekci naszej
> cywilizacji
> tak
> usilnie walczą z wszelką pozytywną wiarą i duchwością?

K.
P.S
Szawłem to mocna przesada, zwykłym agnostykiem jestem.



From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:

>>>>>>>>> Dałbym, też sobie uciąć , że istnieje nieskończona
>>>>>>>>> ilość drogi w kosmosie, czyli przestrzeni.
>
>>>>>>>> Ale nie pokażesz mi brat.
>>>>>>> Jak to nie ?
>>>>>>> Byłeś kiedy w Tomaszowie ?
>>>>>> Nie. Co wynika? Jakiś dziwny początek dowodu przez indukcję?
>>>>> A w Krakowie byłeś...? No to moze choć w Zakopanem ? :o/
>>>> Byłem.
>>> I co, nie zauważyłeś pokonanej drogi ? :o/
>>
>> Zauważyłem.
>
> Czyli istnieje droga, co miałem pokazać, tak ?

Istnieje droga, tak. Miałeś pokazać, że jest jej nieskończona ilość.
Czyli jeśli chcesz mi to pokazać tak, jak ja pokazuję ci istnienie
liczby pięć (prezentując desygnat w postaci pięciu Nieustannie
Zdumionych Patyczaków), musiałbyś mi pokazać całość i nieskończoność
drogi w kosmosie.

>>>>> A ile to jest Twoim zdaniem, dowolnie mała długość
>>>>> pomnośona przez nieskończoność ?
>>>> Ta sama nieskończoność.
>>>
>>> Która ta sama ?
>>
>> Ta, co ją brat z pietyzmem przez małą długość pomnośiłem.
>
> Nie bardzo rozumiem.

No, sam pisałeś, zdaje się, że oo+1 = oo? Takoż wnioskuję, że
1,2 * oo = oo. Ale może błędnie.

> Tak czy owak moim zdaniem jeśli dowonie mała liczba pomnożona|
> przez nieskończoność, daje nieskończoność, to nie da się
> skończonego dzielić w nieskończoność.

Teraz ja nie rozumiem. Chyba jesteśmy kwita :)

--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: jak Bog moglby sie wiarygodnie objawic?
jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:

>> Prrr, chwilunia. Czyli w sensie, że jego inkarnacja,
>> coś w stylu Jezusa? Czy może jesteś w stanie inaczej niż
>> cielesnością wytłumaczyć złość? Oj, chyba wkraczam na jakiś
>> grząski grunt...
>
> Cielesnością czy nie, to...
>
> Wj 12:29
> 29. O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od
> pierworodnego syna faraona, który siedzi na swym tronie, aż do
> pierworodnego tego, który był zamknięty w więzieniu, a także wszelkie
> pierworodne z bydła.
> (BT)
>
> Twoim zdaniem nadal pozostał nieskończenie miłosierny i dobry ?

Nie, bo wtedy taki nie był, więc pozostać taki nie mógł.
Coś ne może _pozostać_ takie, jakie nie jest.
ST --- transition --> NT.

>>>>Miłość, dobroć i inne atrybuty Boga różnią
>>>> się jakościowo od tych, które nam do realizacji zostawił.
>>>
>>> A skąd to wiemy, od proboszcza ? :o/
>>
>> Tak jak wyżej - nie jestem w stanie wyobrazić sobie
>> wizualizacji uczuć inaczej, niż hormonami. Po prostu
>> czuję, że to fizyczność. Duchowość, która być może
>> je odpala - tego nie rozumiem. Zakłądam, że Bóg
>> nie ma ciała w takim sensie jak my, i umie obsługiwać
>> uczucia inaczej niż my.
>
> Czyli nas uczy innej etyki niż ta,
> do której sam sie stosuje ? :o/

Tak, innej. Bo z powodu, ze nie jesteśmy Bogiem, swojej
nam nie wytłumaczy - nie może. Nasza etyka to przybliżenie
boskiej - takie jak możliwe na ziemi.

>>>> Pamiętasz Księgę Wyjścia W Piątek Ale Nie Przed Herbatką,
>>>> i opisaną tam przejścoiwą, 40-dniową anomalię pogodową?
>>>> Niezbadane są wyroki i tak dalej.
>>>
>>> To bujda na resorach, brat, bo chyba Bóg pragnie,
>>> by ludzie badali jego wyroki i by były zbadane, tak ?
>>
>> A po czem wnosisz?
>
> A Ty byś utrzymywał swoich synów w ciemnoscie i niewiedzy
> oraz nieznajomości siebie samego i swoich zasad etycznych ?

Ja nie. Dajcie wszyscy zpokój z tymi analogiami. Kurdebalans,
toż to narzędzie wnioskowania mniej jeszcze dokładne od redukcji!
I w tym przypadku też się nie sprawdza. My do Boga nie mamy
się tak jak moje syny do mnie, brat.

--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


From: "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com>
Subject: Re: Egzystencjonalizm

"a.bitter" <wojloboWYTNIJTO wa.onet.pl> wrote in message
news:5728.00000069.4724a97c newsgate.onet.pl...
> > Ból życia dzisiaj, czy jeszcze w epoce operacji plastycznych, aparatów
na
> > zęby, stomatologii, i wszystkich diet, poczynając od Diamonda po dietę
> > optymalną Kwaśniewskiego, można mowić o bólu nie tyle ciała lecz duszy?
Czy
> > można jeszcze dzisiaj, kiedy medycyna i higiena są na tak wysokim
poziomie?
> > A może właśnie dzisiaj ten ból jest jeszcze bardziej dotkliwy, bo jak
długo
> > można utrzymywać tych wszystkich stomatologów, dietetyków, chirurgów
> > plastycznych, przecież potem jest straszliwa starość i doszczętne
zepsucie
> > tych maszyn -naszych ciał. A samotność, która w końcu nas kiedyś
dopadnie, a
> > wojny, które jeszcze mogą kiedyś wrócić, i śmierć, ten zapach świeżych
> > oheblowanych desek trumny. To ból , to ból i łzy. Żyjemy sobie pod
kloszem
> > naszych rodzin, lecz i nas to dotyka, ktoś powie, to nie są problemy.
>
>
> Napewno ktoś może powieedzieć, na przykład ja. Jestem zapewne dwa razy
starszy
> od Ciebie, już nie raz czułem zapach tych "świeżo oheblowanych desek", ale
> fakt nieuchronnej MOJEJ śmierci nie psuje mu smaku krwistego befsztyka z
> dobrym czerwonym winem, z dużą (i od przejścia na emeryturę) z coraz
większą
> frajdą słucham utworów Bacha, Motzarta czy Bartoka, cieszą mnie
wielokolorowe
> liście klonów jesienią, słowem, cieszę się chwilą, zwłaszcza,że dzięki
> tym "chirurgom, których utrzymujemy" dane mi było załapać się na kilka
> dodatkowych lat sympatycznej starości.



Oczywiście, że należy cieszyć sie chwilą i czynić to autentycznie. Ale do
tego
potrzebna jest zgodność chwili z wiecznością. Chwila może być odbierana w
pełni
dopiero jako elementarna jednostka (przedstawicielka) wieczności.

A więc musi tu uczestniczyć zrozumienie i aceptacja wiecznego porządku
świata,
nie zaś odwrócenie się odeń i ucieczka w tymczasowość. Choć powoływać się
na radość chwili można w obydwu przypadkach, to jednak jej rzeczywista
JAKOŚĆ
będzie tu i tu niewspółmiernie różna.



> Piszę to w kontekście egzystencjonalizmu,
> > który to kierunek ogłosił bezsens ludzkiej egzystencji, własnie ze
względu
> > między innymi na to, co przytoczyłem.
>
> Sądzę, że pomyliłeś termin: to nie "egzystencjionaliści", to
egzystencjalści
> cierpieli na fakt przemijania, świadomość wiecznej niedoskonałości natury
> ludzkiej, poczucie tragicznej samotności człowieka wobec ogromu czasu i
> przestrzeni, wobes konieczności nieustannego indywidualnego wyboru. Ale
sądzę,
> że w dużej mierze ten kierunek filozofii nabrał tak szczególnego rozgłosu
(i
> może znaczenia?), poniewaz były to lata powojenne, trauma II wojny
światowej
> zimna wojna, wyścig zbrojeń, wizja apokaliptycznej wojny jądrowej



Współczesny zanik wartości duchowych i identyfikacja z podlegającym entropii
światem materii czyni naszą samotność oraz przemijanie szczególnie bolesnym.



> Wiek telewizji rozpędził te
> > egzystencjonalne rozterki, ale czy do końca. Każda dziewczyna chce być
> > modelką,każdy mężczyzna chce być sprawny niczym sam Pudzianowski. I
nawet
> > my, inteligeci, też wolimy mieć raczej zdrową trzustkę albo wątrobę.
>
> Z tym zgadzam się w całej pełni!
>
> To
> > jesień i obietnica zimy, ten okres , gdy przyroda umiera, sprawiły, że
> > dopadły mnie tak egzystencjonalne myśli.
> > Kowdlar
> >
>
> Spoko, przyroda nie umiera. Po ciężkiej wielomiesięcznej harówce układa
się do
> zasłużonego snu, żeby w przyszłym roku powitać Cię bzem, krokusami,
kwiatami
> jabłoni.
> Serdecznie pozdrawia
> staruszek ab



Prawa natury są rzeczywiście pocieszające. Stanowią podstawę do analogii
dla praw
rządzących światem ducha.



AW

..



Rejsy morskie


From: "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com>
Subject: Re: Egzystencjonalizm

"spit" <spitek1 NOSPAM.gazeta.pl> wrote in message
news:fg25v3$cs9$1 inews.gazeta.pl...
>
> Użytkownik "Kowdlar" <elubed interia.pl> napisał w wiadomości
> news:fg24pq$kah$1 atlantis.news.tpi.pl...
> > Ból życia dzisiaj, czy jeszcze w epoce operacji plastycznych, aparatów
na
> > zęby, stomatologii, i wszystkich diet, poczynając od Diamonda po dietę
> > optymalną Kwaśniewskiego, można mowić o bólu nie tyle ciała lecz duszy?
> > Czy można jeszcze dzisiaj, kiedy medycyna i higiena są na tak wysokim
> > poziomie? A może właśnie dzisiaj ten ból jest jeszcze bardziej dotkliwy,
> > bo jak długo można utrzymywać tych wszystkich stomatologów, dietetyków,
> > chirurgów plastycznych, przecież potem jest straszliwa starość i
> > doszczętne zepsucie tych maszyn -naszych ciał. A samotność, która w
końcu
> > nas kiedyś dopadnie, a wojny, które jeszcze mogą kiedyś wrócić, i
śmierć,
> > ten zapach świeżych oheblowanych desek trumny. To ból , to ból i łzy.
> > Żyjemy sobie pod kloszem naszych rodzin, lecz i nas to dotyka, ktoś
powie,
> > to nie są problemy. Tak? dlaczego średniowiecze, ten ciemny wiek miał aż
> > tak wielką odrazę do tego, co związane było z naszym ciałem? Nie łudźmy
> > się, jesteśmy nadal, i zawsze będziemy, więźniami naszych ciał. Piszę to
w
> > kontekście egzystencjonalizmu, który to kierunek ogłosił bezsens
ludzkiej
> > egzystencji, własnie ze względu między innymi na to, co przytoczyłem.
Wiek
> > telewizji rozpędził te egzystencjonalne rozterki, ale czy do końca.
Każda
> > dziewczyna chce być modelką,każdy mężczyzna chce być sprawny niczym sam
> > Pudzianowski. I nawet my, inteligeci, też wolimy mieć raczej zdrową
> > trzustkę albo wątrobę. To jesień i obietnica zimy, ten okres , gdy
> > przyroda umiera, sprawiły, że dopadły mnie tak egzystencjonalne myśli.
> > Kowdlar
> >
>
> Życie można uznać za bezsensowne tylko wtedy jeżeli uznamy że żyjemy tylko
> dla siebie.
>
> Jeśli założymy że żyjemy dla ludzi nawet dla tych jeszcze nienarodzonych,
> aby przekazać im to co dostaliśmy od naszych przodków uzupełnione o nasze
> doświadczenia i zdobycze
> wtedy nasze życie ma sens.
>
> To taka rekurencja ,która może nas do czegoś doprowadzi ,a przynajmniej
nie
> wypada jej z powodu chwilowego
> zwątpienia przerywać,bo ludzkość przez twoją nagłą śmierć może coś
stracić.
>
> To tak z wyborami na głosowanie trzeba iść nawet na wózku inwalidzkim,bo
> inaczej wypadasz z łańcucha jako ogniwo (społeczność -> człowiek),
> a więc nie powinieneś nosić jego miana.



Ale ale...

co możemy po sobie pozostawić, gdy kierunek rozwoju jest sterowany przez
NADLUDZI o zupełnie innych ideałach? Wszystko co stworzysz oni zniszczą,
zniwelują i podporządkują swoim celom. Twój wkład zostanie przechwycony,
wykorzystany i przetworzony na ich chwałę. Ty zaś i twoi potomni będziecie
przeznaczeni na wymarcie i zapomnienie, względnie na niewolnictwo. Nie ma
podwalin, nie ma fundamentów, nie ma na czym budować.

Nie w tym rzecz, aby się udręczać taką wizją, ale w tym, aby się nie
łudzić niepotrzebnie i nie angażowac energii w stracone cele.

Śmierć jest nieuchronna, a ręka czasu i tak zmiecie do cna wszelkie po nas
tu ślady. Identyfikacja musi więc sięgać znacznie szerszego wymiaru.

Gdy zrozumiemy, że w ponadczasowym wszchbycie liczy się trwająca na różnych
frontach rozgrywka o ostateczne ideały, wówczas rozpoznamy, że jedynym
sesnownym zastosowaniem dla naszego potencjału tu, na przypadłym nam
lokalnym
froncie jest zawsze bezkompromisowa walka o wartości etyczne - to bez
względu
na praktyczne możliwości realizacji celów.


AW

..





From: "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
Dnia Sun, 28 Oct 2007 17:53:53 +0000 (UTC), pafau k. napisał(a):


>>>>>>>> Dałbym, też sobie uciąć , że istnieje nieskończona
>>>>>>>> ilość drogi w kosmosie, czyli przestrzeni.

>>>>>>> Ale nie pokażesz mi brat.
>>>>>> Jak to nie ?
>>>>>> Byłeś kiedy w Tomaszowie ?
>>>>> Nie. Co wynika? Jakiś dziwny początek dowodu przez indukcję?
>>>> A w Krakowie byłeś...? No to moze choć w Zakopanem ? :o/
>>> Byłem.
>> I co, nie zauważyłeś pokonanej drogi ? :o/
>
> Zauważyłem.

Czyli istnieje droga, co miałem pokazać, tak ?



>>>> A ile to jest Twoim zdaniem, dowolnie mała długość
>>>> pomnośona przez nieskończoność ?
>>> Ta sama nieskończoność.
>>
>> Która ta sama ?
>
> Ta, co ją brat z pietyzmem przez małą długość pomnośiłem.

Nie bardzo rozumiem.
Tak czy owak moim zdaniem jeśli dowonie mała liczba pomnożona|
przez nieskończoność, daje nieskończoność, to nie da się
skończonego dzielić w nieskończoność.


--
<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
vohu.mana ...........................................

Pewien garncarz (Chnum), który mieszkał w Egipcie
na wyspie EL'efantynie, narobił kiedyś garnków z gliny
(jakieś 3000 lat p.n.e), które mu się potłukły, ale jakiś Żyd
(Żydzi ?) poskładał ze skorupek człowieka (VI w. p.n.e)
i dał mu p r a w o moralne do s e r c a zapożyczone
po całym świecie, tj. d e c h ż y c i a...

A teraz człowiek z gliny się biedzi nad znaczeniami...


From: "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl>
Subject: Re: jak Bog moglby sie wiarygodnie objawic?
Dnia Sun, 28 Oct 2007 17:52:51 +0000 (UTC), pafau k. napisał(a):

> jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:
>
>>>> No, czy na ten przykład dobry Bóg może zrobić
>>>> coś bardzo złego i nadal pozostawać nieskończenie dobry ? :o/
>>>
>>> Oczywiście, że tak.
>>
>> Oczywiście ?
>> Czyli może kogoś zabić w złości i z premedytacją,i nadl być
>> nieskończenie miłosierny w dobroci ? :o/
>
> Prrr, chwilunia. Czyli w sensie, że jego inkarnacja,
> coś w stylu Jezusa? Czy może jesteś w stanie inaczej niż
> cielesnością wytłumaczyć złość? Oj, chyba wkraczam na jakiś
> grząski grunt...

Cielesnością czy nie, to...

Wj 12:29
29. O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od
pierworodnego syna faraona, który siedzi na swym tronie, aż do
pierworodnego tego, który był zamknięty w więzieniu, a także wszelkie
pierworodne z bydła.
(BT)

Twoim zdaniem nadal pozostał nieskończenie miłosierny i dobry ?




>>>Miłość, dobroć i inne atrybuty Boga różnią
>>> się jakościowo od tych, które nam do realizacji zostawił.
>>
>> A skąd to wiemy, od proboszcza ? :o/
>
> Tak jak wyżej - nie jestem w stanie wyobrazić sobie
> wizualizacji uczuć inaczej, niż hormonami. Po prostu
> czuję, że to fizyczność. Duchowość, która być może
> je odpala - tego nie rozumiem. Zakłądam, że Bóg
> nie ma ciała w takim sensie jak my, i umie obsługiwać
> uczucia inaczej niż my.

Czyli nas uczy innej etyki niż ta,
do której sam sie stosuje ? :o/



>>> Pamiętasz Księgę Wyjścia W Piątek Ale Nie Przed Herbatką,
>>> i opisaną tam przejścoiwą, 40-dniową anomalię pogodową?
>>> Niezbadane są wyroki i tak dalej.
>>
>> To bujda na resorach, brat, bo chyba Bóg pragnie,
>> by ludzie badali jego wyroki i by były zbadane, tak ?
>
> A po czem wnosisz?

A Ty byś utrzymywał swoich synów w ciemnoscie i niewiedzy
oraz nieznajomości siebie samego i swoich zasad etycznych ?


--
<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
vohu.mana ...........................................


From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
ksRobak zawsze puka dwa razy:

>>> Nie wyimaginowaną ale rzecz empirycznie falsyfikowalną.
>>> Każdy może sprawdzić, że w poprzednim poście wyciąłeś Pan mój podpis. :-)
>
>> A-ha! Ale z tego faktu _nie wynika_, że panem pogardzam. Wywnioskować
>> z tego można to jedynie, że jeśli pan czyjeś personalia wytniesz,
>> będziesz chciał okazać, że nim gardzisz.
>
> Właśnie. Z tego faktu _wynika_ za to, że jeśli będziesz Pan chciał okazać mi
> swoją pogardę - to będziesz wycinał mój podpis na poważnej grupie
> naukowej SCI przy cytowaniu fragmentów moich wypowiedzi.

Nie mogę się z tym zgodzić. To wynikałoby, jeśli wyciąłbym pana podpis
TERAZ. Wtedy, kiedy pisałem list pierwszy, NIE WIEDZIAŁEM, że traktujesz
pan wycięcie podpisu jako oznakę pogardy. Wtedy relacja była jednostronna
- pan ODEBRAŁEŚ to jako pogardę, a ja pogardy na względzie nie miałem.

Niezamierzona może być, na ten przykład fanga drzwiami w nos, jak ktoś
za drzwiami stoi, a my o tym nie wiemy. Pogarda zaś (przynajmniej tak ja
to określenie rozumiem) zakłada CELOWOŚĆ.

>>> Oczywiście. Wkurzają mnie ludzie wycinający podpisy przedpiśców na SCI.
>
>> TERAZ już wiem. Ale atak z pańskiej strony był conajmniej przedwczesny.
>
> To była odpowiedź na pańską agresję na moje personalia.

To nie była agresja. Równie dobrze mogłoby mnie razić jakieś pańskie
zachowanie, a wtedy MOIM obowiązkiem byłoby NAJPIERW to panu
wytłumaczyć, a dopiero potem się pieklić. Pan żeś tego obowiązku
dopełnić nie raczył, stąd i moje rozgoryczenie.

>> Może pan sam wzbraniasz się przed postępem? Posty na grupy
>> dyskusyjne różnią się nieco formą i swoją wersją etykiety od listów
>> tudzież innych tworów funkcjonujących, jak sam piszesz 'od tysięcy lat'.
>
> Podpis zawsze spełnia tę samą rolę: zarówno elektroniczny jak i własnoręczny.
> Podpis to podpis.
> A to A
> A=A

Czyli jednak nie jest źle, jeśli podpisuje się za mnie automat?
Czy może zło czai się w dwóch znakach minus i spacji?

>> Postać, którą tworzymy sobie w internecie JEST mniej lub bardziej
>> anonimowa, a kwintesencję jej istoty tworzy to, co napisze, a nie to,
>> jak się podpisze.
>
> To pytania retoryczne. Albo czujesz się Pan na tyle poważny by poważne
> wypowiedzi na SCI podpisywać personaliami z REALA - albo nie.

Ale to już, drogi panie, jest OPINIA. Bo mnie, drogi panie, akurat
wszystko jedno, jak zwą pana w realu. Ważne, abym mógł jednoznacznie
zidentyfikować, czy post pochodzi od tej samej osoby, co dowolny inny.
Powaga ma z tym mało wspólnego. Poważną nazwę postać, która
opiniami swoimi poważanie we mnie wzbudzi. Podpis imienny
nie jest do tego warunkiem ani koniecznym, ani wystarczającym.

> JA podpisuję się Edward Robak, bo tak nazywam się od wielu lat
> i nie zależy mi na tym by ktokolwiek wierzył lub nie wierzył.
> Są poważne grupy SCI na świecie na których WARUNKIEM opublikowania
> posta jest podpis, bowiem treści publikowane no poważnych grupach
> często są nowatorskie i odkrywcze. Nazwisko jest równie ważne jak treść.

A mi w niczym to nie przeszkadza. Przeszkadza mi za to agresja bez dania
racji. Dania racji WCZEŚNIEJ, przed tej agresji ekspresją.

> Liczb rzeczywistych jest więcej niż naturalnych,
> choć oba zbiory są nieskończone.

Czyli nieskończoność per se nie jest pojęciem jednoznacznym.

> Gdyby dysponować nieskończoną ilością chwil czasowych
> i w każdej chwili czasowej brać po jednym elemencie z obu zbiorów
> to po nieskończonej ilości chwil czasowych zbiór N się opróżni
> a zbiór R dalej będzie nieskończony.

Rozumiem, ale jakoś tego _nie czuję_. Może za płytko siedzę w matematyce.

>>>> Czyli nieskończoność Re = nieskończoność N?
>>> Re1 to liczba wyrażająca ilość wszystkich elementów od pierwszego
>>> do ostatniego, w nieskończoności zbioru N.
>>> Te zapisy są równoważne Re1 = N.
>> Oka, myślałem, że Re to rzeczywiste jak Realis.
>
> Tę nazwę Re wprowadzili graficiarze aby zamięszać i Pan się dałeś złapać.
> Re1 =/= Re
> Nie wiadomo co to jest to Re. :)

Cóż, czy nie tak w matematyce zwykło się oznaczać część rzeczywistą liczby
zespolonej?

>> Przy okazji: A co złego jest w nazwaniu Re1 alefem zero, a nieskończoności R
>> continuum?
>
> Te zbiory R, continuum czy MOC Alef0 nie mają desygnatu.
> To słowa bez treści.

Nie byłoż tak, że nazwa Alef0 to inne miano na Re1?

> Nieskończoność jest pojęciem względnym.
> Odcinek skończony składa się z nieskończonej ilości punktów.
> Kwadrat skończony składa się z nieskończonej ilości odcinków
> Sześcian skończony składa się z nieskończonej ilości kwadratów.

A niech mnie, pojąłem. Nareszcie coś zrozumiałem - wyrwanym z objęć głupoty!
No, a przynajmniej odchyliłem jeden palec z jej zaciśniętej dłoni.

>>> Tak. Matematyka zawsze broniła się przed postępem. To odruch matematyków.
>
>> Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to odruch ogólnie typowo ludzki.
>
> Niestety tak. :-(
> To odruch przeciętniaków którym wykazuje się ich bezbarwność... :)

A tu się nie zgodzę. Odruch jak odruch, może być wprogramowany
niezależnie od przeciętniactwa. Pytanie, czy umię ten odruch
przezwyciężyć - o, to już zupełnie inna para białych kozaków.

>> Nie broń się pan przed postępem. Automat robi _dokładnie_ to samo,
>> co ja bym zrobił.
>> --
>> pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]
>
> Na CV też podpisałbyś się Pan z małej litery jak automat?

Analogia to wątpliwe dla mnie narzędzie wnioskowania.
Lecz od odpowiedzi nie uchylę się mimo to: nie, na CV podpisałbym
się własnoręcznie.

> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>°<~
> "Nie twórz bytów bez potrzeby." - William Ockham (1285-1349)
>


--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


From: "Kowdlar" <elubed interia.pl>
Subject: Re: Egzystencjonalizm

Użytkownik "a.bitter" <wojloboWYTNIJTO wa.onet.pl> napisał w wiadomości
news:5728.00000069.4724a97c newsgate.onet.pl...
>> Ból życia dzisiaj, czy jeszcze w epoce operacji plastycznych, aparatów na
>> zęby, stomatologii, i wszystkich diet, poczynając od Diamonda po dietę
>> optymalną Kwaśniewskiego, można mowić o bólu nie tyle ciała lecz duszy?
>> Czy
>> można jeszcze dzisiaj, kiedy medycyna i higiena są na tak wysokim
>> poziomie?
>> A może właśnie dzisiaj ten ból jest jeszcze bardziej dotkliwy, bo jak
>> długo
>> można utrzymywać tych wszystkich stomatologów, dietetyków, chirurgów
>> plastycznych, przecież potem jest straszliwa starość i doszczętne
>> zepsucie
>> tych maszyn -naszych ciał. A samotność, która w końcu nas kiedyś
>> dopadnie, a
>> wojny, które jeszcze mogą kiedyś wrócić, i śmierć, ten zapach świeżych
>> oheblowanych desek trumny. To ból , to ból i łzy. Żyjemy sobie pod
>> kloszem
>> naszych rodzin, lecz i nas to dotyka, ktoś powie, to nie są problemy.
>
>
> Napewno ktoś może powieedzieć, na przykład ja. Jestem zapewne dwa razy
> starszy
> od Ciebie, już nie raz czułem zapach tych "świeżo oheblowanych desek", ale
> fakt nieuchronnej MOJEJ śmierci nie psuje mu smaku krwistego befsztyka z
> dobrym czerwonym winem

smacznego

, z dużą (i od przejścia na emeryturę) z coraz większą
> frajdą słucham utworów Bacha, Motzarta czy Bartoka, cieszą mnie
> wielokolorowe
> liście klonów jesienią, słowem, cieszę się chwilą, zwłaszcza,że dzięki
> tym "chirurgom, których utrzymujemy" dane mi było załapać się na kilka
> dodatkowych lat sympatycznej starości.

a może masz tylko szczęście, a może aż tyle, zdajesz sobie sprawę, że są
ludzie, którzy już tylko marzą o smierci, ten tak zwany problem eutanazji i
nasze państwo dotyka, choć nie mówi się o tym głośno, i pewnie wielu się
narażam, zahaczając o ten temat

>
>
> Piszę to w kontekście egzystencjonalizmu,
>> który to kierunek ogłosił bezsens ludzkiej egzystencji, własnie ze
>> względu
>> między innymi na to, co przytoczyłem.
>
> Sądzę, że pomyliłeś termin: to nie "egzystencjionaliści", to
> egzystencjalści
> cierpieli na fakt przemijania, świadomość wiecznej niedoskonałości natury
> ludzkiej, poczucie tragicznej samotności człowieka wobec ogromu czasu i
> przestrzeni, wobes konieczności nieustannego indywidualnego wyboru. Ale
> sądzę,
> że w dużej mierze ten kierunek filozofii nabrał tak szczególnego rozgłosu
> (i
> może znaczenia?), poniewaz były to lata powojenne, trauma II wojny
> światowej
> zimna wojna, wyścig zbrojeń, wizja apokaliptycznej wojny jądrowej


No tak, oni raczej skupiali się na bezsensie ludzkich wyborów, i samotności,
w której przychodzi nam żyć, nawet jeśli jesteśmy otoczeni innymi ludźmi.



>
>
> Wiek telewizji rozpędził te
>> egzystencjonalne rozterki, ale czy do końca. Każda dziewczyna chce być
>> modelką,każdy mężczyzna chce być sprawny niczym sam Pudzianowski. I nawet
>> my, inteligeci, też wolimy mieć raczej zdrową trzustkę albo wątrobę.
>
> Z tym zgadzam się w całej pełni!
>
> To
>> jesień i obietnica zimy, ten okres , gdy przyroda umiera, sprawiły, że
>> dopadły mnie tak egzystencjonalne myśli.
>> Kowdlar
>>
>
> Spoko, przyroda nie umiera. Po ciężkiej wielomiesięcznej harówce układa
> się do
> zasłużonego snu, żeby w przyszłym roku powitać Cię bzem, krokusami,
> kwiatami
> jabłoni.
> Serdecznie pozdrawia
> staruszek ab

Słuchasz pewnie Filharmoni Dwójki, zawsze o 20:00 w PR.2, tak jak i ja.
Notabene pracuje tam jakaś pani Łoś, może Władek się odezwie, czy to jego
krew?
Kowdlar
P.S
Nie jestem już taki młody, boję się wręcz pomnożyć ilość moich lat przez
dwa, taki znowu stary pewnie nie jesteś.



From: "ksRobak" <robakks gazeta.pl>
Subject: Re: # siatka na BBalonie

Użytkownik "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com> napisał w wiadomości news:slrn.pl.fi9gov.2ck.erkaerUSUN_TO gmail.com...
> ksRobak zawsze puka dwa razy:

>> Nie wyimaginowaną ale rzecz empirycznie falsyfikowalną.
>> Każdy może sprawdzić, że w poprzednim poście wyciąłeś Pan mój podpis. :-)

> A-ha! Ale z tego faktu _nie wynika_, że panem pogardzam. Wywnioskować
> z tego można to jedynie, że jeśli pan czyjeś personalia wytniesz,
> będziesz chciał okazać, że nim gardzisz.

Właśnie. Z tego faktu _wynika_ za to, że jeśli będziesz Pan chciał okazać mi
swoją pogardę - to będziesz wycinał mój podpis na poważnej grupie
naukowej SCI przy cytowaniu fragmentów moich wypowiedzi.

>> Oczywiście. Wkurzają mnie ludzie wycinający podpisy przedpiśców na SCI.

> TERAZ już wiem. Ale atak z pańskiej strony był conajmniej przedwczesny.

To była odpowiedź na pańską agresję na moje personalia.

>> Kłamiesz Pan albo nie jesteś świadomy różnicy pomiędzy podpisem
>> będącym personaliami a nickiem. Podpis od tysięcy lat sklada się
>> własnoręcznie pod tekstem.

> Może pan sam wzbraniasz się przed postępem? Posty na grupy
> dyskusyjne różnią się nieco formą i swoją wersją etykiety od listów
> tudzież innych tworów funkcjonujących, jak sam piszesz 'od tysięcy lat'.

Podpis zawsze spełnia tę samą rolę: zarówno elektroniczny jak i własnoręczny.
Podpis to podpis.
A to A
A=A

>> Nie. Wielu ludzi na Usenecie chowa się za wymyślonymi pseudoimionami
>> pisanymi z małej litery, ale w rzeczywistości są anonimowi. JA małymi
>> kroczkami dążę do tego by społeczność pl.sci.filozofia używała prawdziwych,
>> a więc tych z REALA imion i nazwisk. Oczywiście nie pisałem tego jawnie
>> bo nie jestem żadnym moderatorem, ale po prostu chcę tego doczekać. :)

> Hmm. A jak zapewnisz pan rzetelność takiego podpisu? Skąd mam, dla
> naprzykładu wiedzieć, że podane przez ciebie dane są prawdziwe?
> I co tak naprawdę wynika z tego, że są lub nie?
>
> Postać, którą tworzymy sobie w internecie JEST mniej lub bardziej
> anonimowa, a kwintesencję jej istoty tworzy to, co napisze, a nie to,
> jak się podpisze.

To pytania retoryczne. Albo czujesz się Pan na tyle poważny by poważne
wypowiedzi na SCI podpisywać personaliami z REALA - albo nie.
JA podpisuję się Edward Robak, bo tak nazywam się od wielu lat
i nie zależy mi na tym by ktokolwiek wierzył lub nie wierzył.
Są poważne grupy SCI na świecie na których WARUNKIEM opublikowania
posta jest podpis, bowiem treści publikowane no poważnych grupach
często są nowatorskie i odkrywcze. Nazwisko jest równie ważne jak treść.


>> ale przecież nikogo tym nie krzywdzę, a forma Pan/Pani pozwala mi
>> zachować dystans i utrudnia spoufalanie się tych, którzy nie przychodzą
>> po mądrość ale by trollować, czatować i spamować.

> I z tym sie zgadzam.
__________________

>>>> Wszelkie Alefy i dążenia do nieskończoności przechodzą do historii
>>>> jako pamiątka "błędów i wypaczeń".
>>> Nareszcie zwady na bok.
>>> Czyli nieskończoność = nieskończoność?
>> Dokładnie.
> Zaraz zaraz, a zgadzasz się pan z niżej przytoczonym twoerdzeniem,
> jakoby oo R > oo N?

Oczywiście.
Liczb rzeczywistych jest więcej niż naturalnych,
choć oba zbiory są nieskończone.
Gdyby dysponować nieskończoną ilością chwil czasowych
i w każdej chwili czasowej brać po jednym elemencie z obu zbiorów
to po nieskończonej ilości chwil czasowych zbiór N się opróżni
a zbiór R dalej będzie nieskończony.

>>> Czyli nieskończoność Re = nieskończoność N?
>> Re1 to liczba wyrażająca ilość wszystkich elementów od pierwszego
>> do ostatniego, w nieskończoności zbioru N.
>> Te zapisy są równoważne Re1 = N.
> Oka, myślałem, że Re to rzeczywiste jak Realis.

Tę nazwę Re wprowadzili graficiarze aby zamięszać i Pan się dałeś złapać.
Re1 =/= Re
Nie wiadomo co to jest to Re. :)

>>> Nie kpię, pytam. Na matematyce uczą inaczej, że
>>> nieskończoność Re > nieskończoność N.

>> Na matematyce uczą, że Cantor za pomocą rozumowania przekątniowego
>> wykazał, iż choć zbiór N ma nieskończoną ilość elementów, to zbiór
>> liczb rzeczywistych R ma więcej elementów. To jest oczywiście PRAWDA
>> Liczba Re1 nie wyraża ilości liczb rzeczywistych lecz ilość liczb naturalnych.
>> Twierdzenie Cantora można zapisać: R > Re1

> Czyli jednak nieskończoność jakaś != (#) nieskończoność inna?

No pewnie.

> Przy okazji: A co złego jest w nazwaniu Re1 alefem zero, a nieskończoności R
> continuum?

Te zbiory R, continuum czy MOC Alef0 nie mają desygnatu.
To słowa bez treści.

>>>> "czy można skończony metr w nieskończoność dzielić"?
>>>> - oczywiście, że można; a po osiągnięciu nieskończoności
>>>> można dzielić dalej zero w zerze bez końca dzieląc kolejno
>>>> punkt na nieskończenie wiele podpunktów a każdy podpunkt
>>>> na nieskończenie wiele podpodpunktów i tak bez końca.

>>> Czyli jednak skończony metr można podzielić na nieskończenie
>>> wiele części. Czyli nieskończone = skończone, tak?

>> Nieskończone = ograniczone.

> Czy to znaczy, że metr jest ograniczony (to akurat pewne) i...
> nieskończony?

Nieskończoność jest pojęciem względnym.
Odcinek skończony składa się z nieskończonej ilości punktów.
Kwadrat skończony składa się z nieskończonej ilości odcinków
Sześcian skończony składa się z nieskończonej ilości kwadratów.

>> Podawałem kiedyś taki przykład z kijem, który wpada do wody
>> i z jego matematycznym odwzorowaniem jako odcinka przecinającego
>> powierchnię. W pierwszym momencie jest tylko jeden punkt styku,
>> później kij zanurza się coraz głębiej, aż na końcu ostatni punkt odcinka
>> zanurza się pod powierzchnią. Nieskończony zbiór punktów kija się dopełnia
>> a ograniczeniem jest ostatni punkt z nieskończonego zbioru.

> Tak, rzeczywiście, widzę to teraz wyraźnie - zbiór przecież może być
> ograniczony <1, 2>, ale pomiędzy 1 i 2 jest nieskończona ilość
> różnych nieskończoności.

Właśnie. :-)

>>> No właśnie, dla niektórych się nie zakończył, siędzą i dzielą już po
>>> próbie pierwszego kroku.

>> Tak. Matematyka zawsze broniła się przed postępem. To odruch matematyków.

> Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to odruch ogólnie typowo ludzki.

Niestety tak. :-(
To odruch przeciętniaków którym wykazuje się ich bezbarwność... :)
__________________

>>> Z prawdiłowo (według reguł usenetu) skonstruowanych podpisów
>>> czytnik news SAM AUTOMATYCZNIE wycina podpis.
>>> --
>>> pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]

>> Drogi Panie. Są ludzie na SCI, którzy wstydzą się tego co piszą, więc
>> albo w ogóle się nie podpisują albo pozostawiają to automatowi
>> wklepującemu jakieś faksymile w stopce pod dwoma minusami i spacją.
>> Podpis składa się własnoręcznie pod tekstem.
>> Podpis wieńczy dzieło. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> Uwaga: kopia na http://groups.google.pl/group/pl-sci-matematyka?hl=pl
>> ~>°<~

> Nie broń się pan przed postępem. Automat robi _dokładnie_ to samo,
> co ja bym zrobił.
> --
> pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]

Na CV też podpisałbyś się Pan z małej litery jak automat?
Edward Robak* z Nowej Huty
~>°<~
"Nie twórz bytów bez potrzeby." - William Ockham (1285-1349)


From: "AW" <Pan_Andrzej_W hotmail.com>
Subject: Re: Egzystencjonalizm

"Kowdlar" <elubed interia.pl> wrote in message
news:fg24pq$kah$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Ból życia dzisiaj, czy jeszcze w epoce operacji plastycznych, aparatów na
> zęby, stomatologii, i wszystkich diet, poczynając od Diamonda po dietę
> optymalną Kwaśniewskiego, można mowić o bólu nie tyle ciała lecz duszy?
Czy
> można jeszcze dzisiaj, kiedy medycyna i higiena są na tak wysokim
poziomie?
> A może właśnie dzisiaj ten ból jest jeszcze bardziej dotkliwy, bo jak
długo
> można utrzymywać tych wszystkich stomatologów, dietetyków, chirurgów
> plastycznych, przecież potem jest straszliwa starość i doszczętne zepsucie
> tych maszyn -naszych ciał. A samotność, która w końcu nas kiedyś dopadnie,
a
> wojny, które jeszcze mogą kiedyś wrócić, i śmierć, ten zapach świeżych
> oheblowanych desek trumny. To ból , to ból i łzy. Żyjemy sobie pod kloszem
> naszych rodzin, lecz i nas to dotyka, ktoś powie, to nie są problemy. Tak?
> dlaczego średniowiecze, ten ciemny wiek miał aż tak wielką odrazę do tego,
> co związane było z naszym ciałem? Nie łudźmy się, jesteśmy nadal, i zawsze
> będziemy, więźniami naszych ciał. Piszę to w kontekście
egzystencjonalizmu,
> który to kierunek ogłosił bezsens ludzkiej egzystencji, własnie ze względu
> między innymi na to, co przytoczyłem. Wiek telewizji rozpędził te
> egzystencjonalne rozterki, ale czy do końca. Każda dziewczyna chce być
> modelką,każdy mężczyzna chce być sprawny niczym sam Pudzianowski. I nawet
> my, inteligeci, też wolimy mieć raczej zdrową trzustkę albo wątrobę. To
> jesień i obietnica zimy, ten okres , gdy przyroda umiera, sprawiły, że
> dopadły mnie tak egzystencjonalne myśli.
> Kowdlar


To wszystko szczera prawda Kowdlarze. Każde ludzkie życie to powolne
umieranie
- prawie od chwili narodziń. Z czasem tracimy sprawność pod każdym
względem,
a na sam koniec marsz do piachu. I to w najlepszym razie!

Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ot zwykła kolej rzeczy. Biologicznie rzecz
ujmując, zaraz po wypełnieniu rozrodczych powinności stajemy się bezcelowi i
niepotrzebni. Z tym, że człowiek to nie biologiczna maszyna, lecz czująca i
myśląca świadomość. A przynajmniej jedynie z tym oto aspektem ludzkiego
bytu
jest sens się utożsamiać. Bo to samo sedno człowieczeństwa.

Jeśli ZAŁOŻYMY, że nieuchronna utrata biologicznej powłoki, jaką jest ciało,
oznacza całkowity i nieodwracalny zanik świadomości, co nam odgórnie
sugeruje
nasza oparta na materialiźnie cywilizacja, wówczas wszystko ma sens jedynie
na trochę, a ostatecznie staje się bezcelowe. Ten stan rzeczy jest bardzo
niezadawalający dla świadomych istot.

Powszechnym mechanizmem obronnym w zachodniej cywilizacji stało się
wypieranie
z psychiki tych szalenie przecież istotnych konsekwencji bycia człowiekiem.
Nie myślimy o tych rzeczach, zajmujemy się czymś innym. Rozrywka to
chwilowe
zapomnienie. Wystarczy się odwrócić plecami do nabardziej podstawowych
prawd
i już można się cieszyć chwilą. Starych, ułomnych i umierających można
usunąć
w cień - nie dostrzegać ich, nie nagłaśniać w prasie, w radiu, telewizji.

Z tym, że po tak dogłębnym zabiegu samozakłamania, człowiek staje się już
uodponiony na rzeczywistość i chętnie akceptuje dlaszy fałsz oraz dalsze
przeinaczenia. Zaczyna myśleć tylko na krótką metę a jego celem staje się
'dobre samopoczucie', nie zaś prawda o rzeczywistości, której się boi.

I na tym żerują elity, które pragną nas uprzdmiotowić i w ten sposób
zapanować
nad światem.


A możnaby przecież całkiem inaczej. Można odgórnie ZAŁOŻYĆ, że świadomość
jest niezniszczalna, równie trwała jak rzeczywistość, która się poprzez nią
przejawia. (obiektywnie istnieje równie mało/dużo przesłanek dla takiego
założenia, jak i dla jego przeciwieństwa).

Z tym, że przy takim założeniu starzenie się i śmierć mogą być uznane za
normalne i naturalne fazy egzystencji. Identyfikacja z szerszym wymiarem
bytu nie zmuszałaby nas do strachu i odwracania się od rzeczywistości. Nie
bylibyśmy podatni na polepszające nam chwilowo samopoczucie manipulacje.

Tak przecież było we wszystkich naturalnie powstałych kulturach i
cywilizacjach.
Czy jest już jasne, dlaczego stojący w cieniu architekci naszej cywilizacji
tak
usilnie walczą z wszelką pozytywną wiarą i duchwością?


AW

..





From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:

> Dnia Sun, 28 Oct 2007 17:23:18 +0000 (UTC), pafau k. napisał(a):
>
>
>>>>>>> Dałbym, też sobie uciąć , że istnieje nieskończona
>>>>>>> ilość drogi w kosmosie, czyli przestrzeni.
>
>>>>>> Ale nie pokażesz mi brat.
>
>>>>> Jak to nie ?
>>>>> Byłeś kiedy w Tomaszowie ?
>>>> Nie. Co wynika? Jakiś dziwny początek dowodu przez indukcję?
>>> A w Krakowie byłeś...? No to moze choć w Zakopanem ? :o/
>>
>> Byłem.
>
> I co, nie zauważyłeś pokonanej drogi ? :o/

Zauważyłem.

>>> A ile to jest Twoim zdaniem, dowolnie mała długość
>>> pomnośona przez nieskończoność ?
>>
>> Ta sama nieskończoność.
>
> Która ta sama ?

Ta, co ją brat z pietyzmem przez małą długość pomnośiłem.

--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: jak Bog moglby sie wiarygodnie objawic?
jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:

>>> No, czy na ten przykład dobry Bóg może zrobić
>>> coś bardzo złego i nadal pozostawać nieskończenie dobry ? :o/
>>
>> Oczywiście, że tak.
>
> Oczywiście ?
> Czyli może kogoś zabić w złości i z premedytacją,i nadl być
> nieskończenie miłosierny w dobroci ? :o/

Prrr, chwilunia. Czyli w sensie, że jego inkarnacja,
coś w stylu Jezusa? Czy może jesteś w stanie inaczej niż
cielesnością wytłumaczyć złość? Oj, chyba wkraczam na jakiś
grząski grunt...

>>Miłość, dobroć i inne atrybuty Boga różnią
>> się jakościowo od tych, które nam do realizacji zostawił.
>
> A skąd to wiemy, od proboszcza ? :o/

Tak jak wyżej - nie jestem w stanie wyobrazić sobie
wizualizacji uczuć inaczej, niż hormonami. Po prostu
czuję, że to fizyczność. Duchowość, która być może
je odpala - tego nie rozumiem. Zakłądam, że Bóg
nie ma ciała w takim sensie jak my, i umie obsługiwać
uczucia inaczej niż my.

>> Pamiętasz Księgę Wyjścia W Piątek Ale Nie Przed Herbatką,
>> i opisaną tam przejścoiwą, 40-dniową anomalię pogodową?
>> Niezbadane są wyroki i tak dalej.
>
> To bujda na resorach, brat, bo chyba Bóg pragnie,
> by ludzie badali jego wyroki i by były zbadane, tak ?

A po czem wnosisz?

--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


Serwery wirtualne dla wszystkich


From: "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
Dnia Sun, 28 Oct 2007 17:23:18 +0000 (UTC), pafau k. napisał(a):


>>>>>> Dałbym, też sobie uciąć , że istnieje nieskończona
>>>>>> ilość drogi w kosmosie, czyli przestrzeni.

>>>>> Ale nie pokażesz mi brat.

>>>> Jak to nie ?
>>>> Byłeś kiedy w Tomaszowie ?
>>> Nie. Co wynika? Jakiś dziwny początek dowodu przez indukcję?
>> A w Krakowie byłeś...? No to moze choć w Zakopanem ? :o/
>
> Byłem.

I co, nie zauważyłeś pokonanej drogi ? :o/


>> A ile to jest Twoim zdaniem, dowolnie mała długość
>> pomnośona przez nieskończoność ?
>
> Ta sama nieskończoność.

Która ta sama ?


--
<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
vohu.mana ...........................................


From: "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl>
Subject: Re: jak Bog moglby sie wiarygodnie objawic?
Dnia Sun, 28 Oct 2007 16:49:34 +0000 (UTC), pafau k. napisał(a):

> jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:
>
>>>>>>> To przykład woli boskiej. Wola boska tym się różni od ludzkiej
>>>>>>> wolnej woli, że nie jest w żaden sposób ograniczona.
>>>>>>
>>>>>> nawet logiką ? :o/
>>>>>
>>>>> Nawet. On może stworzyć kamień tak ciężki, że nie będzie
>>>>> mógł go podnieść. Z tym, że będzie mógł go podnieść.
>>>>> Bo wszechmocny jest.
>>>>
>>>> A etyką ? :o/
>>>
>>> Skoro w żaden, to w żaden. Etyką też nie.
>>> A po czym wnosisz / co chcesz powiedzieć / o co spytać /
>>> niepotrzebne skreślić? /
>>
>> No, czy na ten przykład dobry Bóg może zrobić
>> coś bardzo złego i nadal pozostawać nieskończenie dobry ? :o/
>
> Oczywiście, że tak.


Oczywiście ?
Czyli może kogoś zabić w złości i z premedytacją,i nadl być
nieskończenie miłosierny w dobroci ? :o/


>Miłość, dobroć i inne atrybuty Boga różnią
> się jakościowo od tych, które nam do realizacji zostawił.

A skąd to wiemy, od proboszcza ? :o/


> Pamiętasz Księgę Wyjścia W Piątek Ale Nie Przed Herbatką,
> i opisaną tam przejścoiwą, 40-dniową anomalię pogodową?
> Niezbadane są wyroki i tak dalej.

To bujda na resorach, brat, bo chyba Bóg pragnie,
by ludzie badali jego wyroki i by były zbadane, tak ?


--
<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
vohu.mana ...........................................


From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:

>>>>> A jednak znasz granice filozofii ? :o/
>>>>> Bo ja już się prawie dałem przekonać, że ich nie ma :o)
>>>> Bo nie ma. Kwestia postrzegania pojęć - matematyka, etyka,
>>>> wszystko co tyka i na myśleniu się opiera haczy o filozofię.
>
>>> A etyka haczy, czy to jest w sumie bezmyślność,
>>> czy tam wiara ?
>>
>> Każda, i nie boję się tu użyć wielkiego kwantyfikatora,
>> każda powtarzam, myśl, przynależy gatunkowo do filozofii.
>> Oprócz tych o owcach w gumowych kapciach i ogromnej
>> kapuście z wirującymi ostrzami.
>
> Jak to ? Fajna historia, możesz brat dokończyć ?

Życie, życie dokończy, spytaj brat ludzi, którzy wiedzą.
Oni oglądają seriale, i mówią: "Boże, jak Carmilla mogła
to zrobić! Przecież Leoncio ma takie dobre serce!".
Jeśli będziesz śledził dokładnie seriale, kiedyś znajdziesz
odpowiedź na pytanie o sens życia. Prawda jest Gdzieś Tam.

>>>>> Dałbym, też sobie uciąć , że istnieje nieskończona
>>>>> ilość drogi w kosmosie, czyli przestrzeni.
>>>>
>>>> Ale nie pokażesz mi brat.
>>>
>>> Jak to nie ?
>>> Byłeś kiedy w Tomaszowie ?
>>
>> Nie. Co wynika? Jakiś dziwny początek dowodu przez indukcję?
>
> A w Krakowie byłeś...? No to moze choć w Zakopanem ? :o/

Byłem.

>> Nie no bezjaj, czyli co, metr ma być grudkowaty? Już gdzieś
>> tu widziałem takie dyskusje chyba :)
>
> Brat, nie daj się zwieść pozorom i wciągnąć w koleiny
> pospolitego myślenia, czyli ślepej wiary, ale zechciej
> zauważyć, że jest coś na rzeczy...

Wpadłem, że może metr w głowie to co innego, niż metr
rzeczywisty? I teraz - w głowie rzeczywiście można podzielić,
ale czy to jest absurd, czy to się da wyjaśnić jakimś
sprytnym zachachmęceniem to ja już nie wiem.
Ale podejrzewam, że pan Edward może mieć
jakieś dokładniejsze dane na tem temat.

> A ile to jest Twoim zdaniem, dowolnie mała długość
> pomnośona przez nieskończoność ?

Ta sama nieskończoność.

--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


From: "Jan" <janosik7 astercity.net>
Subject: Re: NIC - EUREKA !

Użytkownik "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:1adt0jg4ouesi$.1avx7ff8ic58t$.dlg 40tude.net...
> Skoro 1litr = nic/3, to...
>
> Kuna, jak to sie robiło, co, brat ?
> No wiesz, te matematyczne przekszałcenia,
> zawsze miałem z tym kłopoty :o(
>
> Zdaje sie cza coś pomnożyć przez czy,
> czyli mamy 3litry = nic...
>
> O kuna... :o/

Nie masz na myśli przypadkiem że
1litr/3 = nic?
wtedy wychodzi że litr=3*nic i myślę że może to być niezły wstęp do Twoich
dalszych filozoficznych rozważań.


From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: # siatka na BBalonie
ksRobak zawsze puka dwa razy:

>> Ot właśnie, Małostkowość, I walka z nią, jak się panu wydaje,
>> a małostkowość i walka z nią, jak wydaje się mi. I kto ma rację?
>> Czekamy na następny odcinek.
>
> JA mam rację podpisując się pod tekstem imieniem i nazwiskiem,
> a moja racja wynika z rangi SCI. Tym gestem wyrażam swoją
> odpwoedzialność za preznetowane słowa.

Nie wiem, co t ranga sci - respekt zyskany na grupach dyskusyjnych
w hierarchii pl.sci.*, czy też pisząc 'ranga sci' masz na myśli
jakiś swój tytuł naukowy?

> Ależ komentuj Pan. Gdyby to co napisałem było dla Pana proste
> i zrozumiałe to nie zadawał byś pytań z których wynika, że nie rozumiesz
> dokładnie co z tego wynika. :)

Mogę rozumieć, że dwa a dwa jest cztery, ale może mi brakować
inteligencji, by zdać sobie sprawę z wszystkich możliwych
implikacji tego faktu. (Choć nie upieram się, jak już wspomniałem
na tej grupie, że dwa a dwa to cztery - prynajmniej nie zawsze).

>>>> Jedynym mowim, jak do tej pory nierozwiązanym problemem jest
>>>> CO Z TEGO WYNIKA.
>
>>> Z tego wynika, że pogardzasz Pan mną wycinając moje personalia.
>>> Co Pan masz w tym za interes by zacytować mój dorobek intelektualny
>>> a wyciąć nazwisko i imię autora? Gdzie Pana tak wytresowano i po co?
>
>> Bla bla bla. To nie moje podrwiwanie z wartości cenionych przez pana,
>> wręcz odwrotnie sprawy się mają. To pan czepiasz się i wyinaczasz
>> sens słów, by udowodnić rzecz wyimaginowaną przez waszeć.
>
> Nie wyimaginowaną ale rzecz empirycznie falsyfikowalną.
> Każdy może sprawdzić, że w poprzednim poście wyciąłeś Pan mój podpis. :-)

A-ha! Ale z tego faktu _nie wynika_, że panem pogardzam. Wywnioskować
z tego można to jedynie, że jeśli pan czyjeś personalia wytniesz,
będziesz chciał okazać, że nim gardzisz.

>> Ale - zakładając (bo choć pan tego wydajesz się nie umieć, to ja
>> się tym chlubię), że nie złośliwość miałeś na myśli, lecz prawdziwie
>> zostałeś urażony,
>
> Oczywiście. Wkurzają mnie ludzie wycinający podpisy przedpiśców na SCI.

TERAZ już wiem. Ale atak z pańskiej strony był conajmniej przedwczesny.

> Kłamiesz Pan albo nie jesteś świadomy różnicy pomiędzy podpisem
> będącym personaliami a nickiem. Podpis od tysięcy lat sklada się
> własnoręcznie pod tekstem.

Hm, piszesz pan poniżej, że "Matematyka zawsze broniła się przed postępem".
WYDAJE mi się, że ma to zabarwienie pejoratywne. Może pan sam wzbraniasz
się przed postępem? Posty na grupy dyskusyjne różnią się nieco formą
i swoją wersją etykiety od listów tudzież innych tworów funkcjonujących,
jak sam piszesz 'od tysięcy lat'.

> Nie. Wielu ludzi na Usenecie chowa się za wymyślonymi pseudoimionami
> pisanymi z małej litery, ale w rzeczywistości są anonimowi. JA małymi
> kroczkami dążę do tego by społeczność pl.sci.filozofia używała prawdziwych,
> a więc tych z REALA imion i nazwisk. Oczywiście nie pisałem tego jawnie
> bo nie jestem żadnym moderatorem, ale po prostu chcę tego doczekać. :)

Hmm. A jak zapewnisz pan rzetelność takiego podpisu? Skąd mam, dla
naprzykładu wiedzieć, że podane przez ciebie dane są prawdziwe?
I co tak naprawdę wynika z tego, że są lub nie?

Postać, którą tworzymy sobie w internecie JEST mniej lub bardziej
anonimowa, a kwintesencję jej istoty tworzy to, co napisze, a nie to,
jak się podpisze.

>> Strasznie w dotarciu do rzeczy istoty przeszkadza, i przyznam to wprost
>> (I JESTEM PEWNY ŻE JESTEŚ TEGO PAN ŚWIADOMY) twoje, pan,
>> takie konstruowanie zdań, aby wywołać jakiś emocjonalny konflikt.
>
> no chyba tak ? ;) Ten styl nazywa się maniera, ale ...

Bardziej chdziło mi o zarzut pogardy bez jakiejkolwiek kozery,
oprócz tego co sam pan myślisz. Bo dopóki OBAJ nie zgodzimy
się, że wycięcie podpisu jest wyrazem pogardy, to takim wyrazem nie jest.

> ale przecież nikogo tym nie krzywdzę, a forma Pan/Pani pozwala mi
> zachować dystans i utrudnia spoufalanie się tych, którzy nie przychodzą
> po mądrość ale by trollować, czatować i spamować.

I z tym sie zgadzam.

>> > Wszelkie Alefy i dążenia do nieskończoności przechodzą do historii
>> > jako pamiątka "błędów i wypaczeń".
>>
>> Nareszcie zwady na bok.
>> Czyli nieskończoność = nieskończoność?
>
> Dokładnie.

Zaraz zaraz, a zgadzasz się pan z niżej przytoczonym twoerdzeniem,
jakoby oo R > oo N?

>
>> Czyli nieskończoność Re = nieskończoność N?
>
> Re1 to liczba wyrażająca ilość wszystkich elementów od pierwszego
> do ostatniego, w nieskończoności zbioru N.
> Te zapisy są równoważne Re1 = N.

Oka, myślałem, że Re to rzeczywiste jak Realis.

>> Nie kpię, pytam. Na matematyce uczą inaczej, że
>> nieskończoność Re > nieskończoność N.
>
> Na matematyce uczą, że Cantor za pomocą rozumowania przekątniowego
> wykazał, iż choć zbiór N ma nieskończoną ilość elementów, to zbiór
> liczb rzeczywistych R ma więcej elementów. To jest oczywiście PRAWDA
> Liczba Re1 nie wyraża ilości liczb rzeczywistych lecz ilość liczb naturalnych.
> Twierdzenie Cantora można zapisać: R > Re1

Czyli jednak nieskończoność jakaś != (#) nieskończoność inna?

Przy okazji: A co złego jest w nazwaniu Re1 alefem zero, a nieskończoności R
continuum?

>>> "czy można skończony metr w nieskończoność dzielić"?
>>> - oczywiście, że można; a po osiągnięciu nieskończoności
>>> można dzielić dalej zero w zerze bez końca dzieląc kolejno
>>> punkt na nieskończenie wiele podpunktów a każdy podpunkt
>>> na nieskończenie wiele podpodpunktów i tak bez końca.
>
>> Czyli jednak skończony metr można podzielić na nieskończenie
>> wiele części. Czyli nieskończone = skończone, tak?
>
> Nieskończone = ograniczone.

Czy to znaczy, że metr jest ograniczony (to akurat pewne) i...
nieskończony?

> Podawałem kiedyś taki przykład z kijem, który wpada do wody
> i z jego matematycznym odwzorowaniem jako odcinka przecinającego
> powierchnię. W pierwszym momencie jest tylko jeden punkt styku,
> później kij zanurza się coraz głębiej, aż na końcu ostatni punkt odcinka
> zanurza się pod powierzchnią. Nieskończony zbiór punktów kija się dopełnia
> a ograniczeniem jest ostatni punkt z nieskończonego zbioru.

Tak, rzeczywiście, widzę to teraz wyraźnie - zbiór przecież może być
ograniczony <1, 2>, ale pomiędzy 1 i 2 jest nieskończona ilość
różnych nieskończoności.

>> No właśnie, dla niektórych się nie zakończył, siędzą i dzielą już po
>> próbie pierwszego kroku.
>
> Tak. Matematyka zawsze broniła się przed postępem. To odruch matematyków.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to odruch ogólnie typowo ludzki.

>> Z prawdiłowo (według reguł usenetu) skonstruowanych podpisów
>> czytnik news SAM AUTOMATYCZNIE wycina podpis.
>> --
>> pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]
>
> Drogi Panie. Są ludzie na SCI, którzy wstydzą się tego co piszą, więc
> albo w ogóle się nie podpisują albo pozostawiają to automatowi
> wklepującemu jakieś faksymile w stopce pod dwoma minusami i spacją.
> Podpis składa się własnoręcznie pod tekstem.

Nie broń się pan przed postępem. Automat robi _dokładnie_ to samo,
co ja bym zrobił.

> Podpis wieńczy dzieło. :-)
> Edward Robak* z Nowej Huty
> Uwaga: kopia na http://groups.google.pl/group/pl-sci-matematyka?hl=pl
> ~>°<~


--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


From: "pafau k." <erkaerUSUN_TO gmail.com>
Subject: Re: jak Bog moglby sie wiarygodnie objawic?
jehuda.mazda zawsze puka dwa razy:

>>>>>> To przykład woli boskiej. Wola boska tym się różni od ludzkiej
>>>>>> wolnej woli, że nie jest w żaden sposób ograniczona.
>>>>>
>>>>> nawet logiką ? :o/
>>>>
>>>> Nawet. On może stworzyć kamień tak ciężki, że nie będzie
>>>> mógł go podnieść. Z tym, że będzie mógł go podnieść.
>>>> Bo wszechmocny jest.
>>>
>>> A etyką ? :o/
>>
>> Skoro w żaden, to w żaden. Etyką też nie.
>> A po czym wnosisz / co chcesz powiedzieć / o co spytać /
>> niepotrzebne skreślić? /
>
> No, czy na ten przykład dobry Bóg może zrobić
> coś bardzo złego i nadal pozostawać nieskończenie dobry ? :o/

Oczywiście, że tak. Miłość, dobroć i inne atrybuty Boga różnią
się jakościowo od tych, które nam do realizacji zostawił.

Pamiętasz Księgę Wyjścia W Piątek Ale Nie Przed Herbatką,
i opisaną tam przejścoiwą, 40-dniową anomalię pogodową?

Niezbadane są wyroki i tak dalej.


--
pafau k. [Nie ma Słowian bez barszczu]


From: ani <anicosc gazeta.pl>
Subject: Re: Egzystencjonalizm
Użytkownik a.bitter napisał:

> z coraz większą
> frajdą słucham utworów Bacha, Motzarta czy Bartoka, cieszą mnie wielokolorowe
> liście klonów jesienią, słowem, cieszę się chwilą, zwłaszcza,że dzięki
> tym "chirurgom, których utrzymujemy" dane mi było załapać się na kilka
> dodatkowych lat sympatycznej starości.
> Serdecznie pozdrawia
> staruszek ab
>

O tak, muzyka przede wszystkim. :)

"Muzyka jest większym odkryciem,
niż cała mądrość i filozofia." 17100 wyników Google
"Muzyka jest większym objawieniem,
niż cała mądrość i filozofia." 12100 wyników Google
Ludwig van Beethoven

Czym się różni objawienie od odkrycia? ;)
a.


From: "ksRobak" <robakks gazeta.pl>
Subject: Re: NIC - EUREKA !

Użytkownik "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl> napisał w wiadomości news:put6au1saqxn.1okl194k9wqpg.dlg 40tude.net...
> Dnia Sun, 28 Oct 2007 17:15:06 +0100, ksRobak napisał(a):
>
> >> A dam z Ewą byli poddani tresurze ? Zdaje się nie doczytałem...
> >>
> >>
> >>> Wszak wiedząc to - będzie mogło osądzać PANA.
> >>> Co by to było gdyby krowy się zbuntowały i nie dały się
> >>> przerabiać na szynkę? Załamanie rynku mięsnego.
> >>> Edward Robak* z Nowej Huty
> >>> ~>°<~
> >>
> >> Masz jakiś problem z krowami, brat ? :o/
> >>
> >>
> >> --
> >> <oo>___ ~* * - ` '-
> >> ( _ ) . _ )
> >> vohu.mana ...........................................
> >
> > Oczywiście, że Adam z Ewą byli poddani tresurze o nazwie ZAKAZ.
> > Doczytaj Pan. Bez prawdy wspomnianego Lucyphera nie złamaliby
> > ZAKAZU a więc nie przeciwstawili się praniu mózgu.
> > Dlaczego nie wolno było zjeść zakazanego owocu?
> > Bo dowiedzieliby się co jest dla nich dobre a co złe?
> > Grzechem jest wiedzieć???????
> > A może grzechem jest ZAKAZYWAĆ WIEDZY?
> > co? :-)
> > Edward Robak* z Nowej Huty
> > ~>°<~
>
> Ok., masz rację, zły dobry Pan Bóg tresował dzieci
> jak jakiś gangster. A co z krowami ? :o/
>
>
> --
> <oo>___ ~* * - ` '-
> ( _ ) . _ )
> vohu.mana ...........................................

Krowy też są stworzone przez Dobrego Boga i też mają mózgi,
i też są zwięrzątkami emocjonalnymi spełniającymi zależność:
ciało=ewolucja materii-energii=zwierzątka=tresura=posłuszeństwo
Różnica tylko w Lucyferze, który nie z krów ale z ludzi
zrobił istoty wiedzące co dobre a co złe. Krowy nie wiedzą
dlatego nie protestują, gdy się je przerabia na szynki i kiełbasy.
Nie są też krowy filozofami aby zapobiegać.
"Krowa wolna nie buntuje się - lecz zapobiega. :-)"
Nie znasz Pan definicji wolności? :)
Edward Robak* z Nowej Huty
~>°<~
"Nie twórz bytów bez potrzeby." - William Ockham (1285-1349)


From: "jehuda.mazda" <vohumana gazeta.pl>
Subject: Re: 1m : 2 = ?
Dnia Sun, 28 Oct 2007 15:11:01 +0000 (UTC), lajkonix napisał(a):

>>>>>>>> Ale jak Ci pytalem, skąd się wziął BB, to mówiłeś,
>>>>>>>> że z woli Bożej, tak ?
>>
>>
>>
>>>>>> Czyli wcześniej musiał nastąpić wybuch zbolałych
>>>>>> od ściskania w imadle kosmosu jąder, tak ? :o/
>>>> No to wyszło na moje, pamiętasz,
>>>> jak żeśmy ściskali jądra, a Ty sie zapierałeś,
>>>> że to nie boli i że kosmos nie wybuchnie w końcu płaczem ? :o)
>>>
>>> Jak ja cię za to lubię brat...
>>> Za to odwracanie kota fiutem do góry.
>>> Musisz tyle namącić, nazawracać, nawyinaczać, zeby w końcu nie widomo
> było o
>>> co się rozchodziło i kto był po stronie prawdy a kto po zawietrznej.
>>> Cel osiągnąłeś - zgłupiałem docna.
>>> Najważniejsze że prawda wyszła na jaw:
>>> Jądra wszechswiata czeszczą w ścisku dokrecanego ruchem wirowym imadła i
>>> ostatkiem woli (Bozej) w swym pragnieniu życia, mając w perspektywie
>>> sczeźnięcie w zerowej osobliwości, wywalają w piękny fajerwerk BB, dając
>>> życie mechanice kosmosu, pszeszczeni, materii-energii, admamowi, a na
> końcu
>>> nam - poronionym poszukiwaczom prawdy.
>>> Przyklepujesz?
>>
>> Niestety, brat, ale nie przyklepuje,
>> albowiem przeszczeń jest wieczna i nieściśliwa,
>> a materia-energia niekoniecznie jeden BB powoduje.
>>
>>
>>
>>>>>> Podobnie jak o brakpunktach nic nie mówił, tak ?
>>>>>>
>>>>> Powiedział otwarcie i szczerze "Królestwo moje nie jest z tego swiata".
>>>>> Czy nie prościej byłoby z podobną otwartoscią przyznać "Brakpunkty nie
>>>>> należą do reala"?
>>>>
>>>> Ok., to na czym polega ruch ? :o/
>>>>
>>> Proste. Na zmianie współrzędnych przestrzennych.
>>
>> A jak to sie odbywa realnie ?
>>
> Nomalnie. Idziesz w te albo we wte. A w czasie to nawet nie płyniesz tylko
> samo cię niesie.

"Samo" to jest piękne i naukowe wyjaśnienie, dzięks brat.


--
<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
vohu.mana ...........................................


następna strona