Sieci osiedlowe w Warszawie


From: "Sky" <skymen op.pl>
Subject: NASA a UFO sprzed 42 lat.

Użytkownik "Piotr P" <pp.ltd(wytnij) epf.pl> napisał w wiadomości
news:fg57im$4q7$1 mx1.internetia.pl...
>
>
> NASA wznowi śledztwo w sprawie UFO sprzed 42 lat
>
>
> Amerykańska Agencja Kosmiczna (NASA) zapowiedziała wznowienie
> dochodzenia w sprawie rzekomego UFO - niezidentyfikowanego obiektu
> latającego - który miał wylądować w miejscowości Kecksburg w Pensylwanii w
> grudniu 1965 roku.
>
>
> NASA podjęła tę decyzję pod naciskiem pani Leslie Kean z Nowego
Jorku,
> jednej z wielu w USA zwolenniczek teorii, że Ziemię odwiedzają co jakiś
czas
> inteligentni przybysze z kosmosu.
>
>
> Pozwała ona agencję do sądu, domagając się wydania dokumentów w
> sprawie UFO z Kecksburga. Powołała się przy tym na ustawę o swobodnym
> dostępie do informacji.
>
> Władze są zdania, że obiekt, który 9 grudnia 1965 roku rozbił się w
> Pensylwanii, był meteorytem, a nie statkiem kosmicznym.
>
> Świadkowie twierdzili wtedy, że widzieli, jak duża ciężarówka wywozi
z
> miejsca upadku tajemniczego obiektu wielki przedmiot o kształcie żołędzia
i
> rozmiarach mikrobusu.
>
> Na podwórzu posterunku miejscowej straży pożarnej znajduje się model
> rzekomego UFO, zbudowany na podstawie opisu świadków.
>
>
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=9340557&rfbawp=119368061
0.266
>
> Ciekawe co z tego wszystkiego wyniknie?
>

Użytkownik "rs" <no.address no.spam.com> napisał w wiadomości
news:vk8ci3da453oeaj3in77teuroq43jv5p2f 4ax.com...
> On Mon, 29 Oct 2007 19:04:22 +0100, "Piotr P" <pp.ltd(wytnij) epf.pl>
> wrote:
> dokladnie tyle samo co z kazdej wiadomosci tego typu, w ktorej autor
> nie zadal sobie trudu podania zrodla tego ogorka.
> a ja myslalem, ze lato juz sie skonczylo. <rs>

Użytkownik "Pszemol" <Pszemol PolBox.com> napisał w wiadomości
news:fg50u7.79g.0 poczta.onet.pl...

> http://news.yahoo.com/s/ap/20071026/ap_on_sc/ufo_nasa_2


pl.sci.kosmici też chyba mogą mieć coś do powiedzenia
w temacie, skoro NASA została wmanewrowana w sprawę...


From: =?iso-8859-2?Q?Rafa=B3_Piotrowicz?= <piotrowicz web.>
Subject: Sputniki.
Witam.
Tak się zastanawiałem ostatnio ile lat satelita może bez przeszkód krążyć po
orbicie(nie koniecznie geostracjonarnej/geosynchronicznej) i wychodzi mi, że
jeżeli będzie miał elektryczność i odpowiednio grubą osłonę to dłuuugo.

Do rzeczy: w pamięci mam jak kilka lat temu w wiadomościach
podawali(mały/młody jeszcze byłem więc wybaczcie) komunikat w stylu "dzisiaj
o godzinie XX:XX resztki sputników spłonęły w atmosferze". I tak się
zastanawiam czy to możliwe że po 50-ciu latach byli w stanie stwierdzić, że
to faktycznie te pierwsze sputniki.

Sprawdziłem w bazie SATCAT, w 50-tą rocznice wystrzelenia sputnika 1
wystrzelono kolejnego z tejże okazji, to wkońcu które to to wróciły do
atmosfery? Ktoś pamięta/wie?

Z góry dziękuje.

Pozdrawiam,
Rafał



From: "ISS" <iss astronet.pl>
Subject: Re: Problemy z SARJ-S3
> Moglby ktos cos wiecej napisać na ten temat o ile juz cos wiadomo. Jak
> trze coś że wióra leca to chyba gleba, ciekawe czy mają jakies procedury
> naprawy lub wymiany uszkodzonych czesci? A może cały element wachadłowiec
> weźmie na ziemie do naprawy?
---

Ostatnia opcja oczywiscie odpada, nie ma mozliwosci aby brac spowrotem na
Ziemie ten caly modul. Inzynierowie maja czas na rozwiazanie problemu
przynajmniej do lutego, kiedy na stacje przybedzie japonski maly modul
magazynowy. Wylaczenie jednego ramienia ITS z "pracy" pozwala na osiagniecie
energii wystarczajacej jeszcze do zasilania Columbus'a, ktory dodany
zostanie do stacji w grudniu tego roku. Potem zas konieczne bedzie juz
uruchomienie na 100% drugiego ramienia z wadliwym SARJ.

ISS



From: "Wojtek" <a a.pl>
Subject: Re: Prośba - jak obliczyć czas wschodu/zachodu słońca ?
A dokładnie tego:

http://aa.usno.navy.mil/data/docs/RS_OneDay.php

wd.



From: "Wojtek" <a a.pl>
Subject: Re: Prośba - jak obliczyć czas wschodu/zachodu słońca ?
Wspaniale - tego właśnie potrzebowałem !

wd.



From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: Re: Kosmiczna winda coraz bliżej
Newsuser mk (REVERSE_lp.pw myzskm.REMOVE) wrote:
> Stanislaw Sidor pisze:
>> Ale ja nie o procedurze, bo pisze "po co kumu taka lina ...". Chyba
>> widzisz, ze jesli procedura sie uda, to bedzie lina miala potencjalne
>> cialo, ktore z wielka predkoscia w nia moze uderzyc -> czyli
>> wyprodukuje zagrozenie dla siebie (na niskich orbitach)
>
> Moja inna opinia, w stosunku do Twej, polega na tym, że uważam, że
> demonizujesz zagrożenie. Uważam, że nad tym zagrożeniem da się panować lub
> będzie się dało. Kostek wielkości kartonika po mleku nie będzie się
> wypuszczać, bo pewnie nie będzie się opłacało takich sprzątać. Satelitów
> pewnie będzie mniej, za to będą większe.

Akurat poki co jest moga na male satelity. Gdyby jeszcze potanial transport,
kazda politechnika bedzie chciala cos umiescic.

>
>>> Doczepiłem się stwierdzenia, że orbity inne niż GEO, po wprowadzeniu
>>> lin, ze względu bezpieczeństwa, nie będą możliwe.
>>
>> Nie pisalem tak. Albo cytujesz oryginal, albo omawiasz zgodnie z prawda.
>
> <cytat>
> Albo lina albo satelity na LEO. Latajacy smiec ponizej GEO to potencjalne
> zagrozenie dla liny i kiedys cos w nia pierdyknie, nawet gdy bedzie miala
> mozliwosc robienia unikow bo to tylko sprzet.
> <koniec cytatu>

No wiec nigdzie nie pisalem, ze orbity nizsze nie sa mozliwe!
Wiecej o tym dalej.

> To czy zagrożenie jest zbyt wielkie, czy też nie, to kwestia obliczeń, a
> nie czyichś fobii.

No i pozostawiono kiedys w kosmosie taka testowa palete i po kilku latach
zabrano wahadlowcem na ziemie. Byla wielokrotnie trafiona.

>> No i wlasnie o tym pisze! Jak wypracuje, to stanie sie potencjalnym
>> zagrozeniem dla liny.
>
> Potencjalne ryzyko jeśli jest mikroskopijne, to może zostać zaakceptowane.
> Jeśli będziemy w stanie przewidywać|kontrolować (chyba już jesteśmy,
> przynajmniej tych wyższych) trajektorię ruchu satelity i wykrywać
> potencjalną kolizję z wyprzedzeniem kilku lat, to zanim dojdzie do
> kolizji, można zorganizować dostatecznie wiele misji sprzątających.
> Misja sprzątająca może zawieść, ale jeśli prawdopodobieństwo sukcesu misji
> sprzątającej będzie powiedzmy 95%, to szansa niepowodzenia przez dziesięć
> misji z rzędu to zaledwie 10^-13.

Spekulujesz, bo nic z tego nie istnieje, o czym piszesz.
Mozna pisac o "miotle laserowej" i nie martwic sie, ze jej nie ma i dlugo
nie bedzie.

>> Zuzyte satelity GEO wykopuje sie na smietnisko wyzej.
>> Prawdopodobienstwo, ze taki zagrozi linie jest o rzedy mniejsze niz
>> latajacy sobie sporo nizej.
>
> Wykopywanie może się nie powieść... przecież to tylko zawodny sprzęt.
> Cieszę się, że różnicujesz poziomy zagrożenia. Chwilami zaczynałem w to
> wątpić.

Akurat operowanie na GEO z liny jest praktyczne i latwe.

>> Dobrze. Teraz zsynchronizowalismy definicje.
>> Ale wspolna ich cecha jest ... odleglosc od srodka Ziemi :)
>
> No to przynajmniej Norwegów i Kanadyjczyków mamy już z głowy :-)

Nie za bardzo. Meteosaty lataja duzo nizej niz GEO i jesli czegos sie innego
nie wymysli, to takowe nadal beda w sluzbie i w potencjalnym zagrozeniu dla
liny.

>> O sprzataniu dalej, a tymczasem,
>> pomysl, ile taka lina bedzie kosztowala ... oj duzo.
>
> Lina będzie miała koszty konkurujące z kosztami wynoszenia ładunków innymi
> sposobami. Jeśli koszty będą nie konkurencyjne, to nie będzie zbudowana -
> tak przypuszczam.

Podobie przypuszczam, ale to nie to samo - koszt inwestycji i koszt uslugi.
Instalacja bedzie droga i jesli amortyzacje rozpisza na dekade czy dwie, to
wtedy dopiero uslugi potanieja.

>
>> Jaka ochrone trzeba bedzie jej zapewnic, bo przeciez moze komus do glowy
>> wpasc, aby sie celowo na nia nadziac?
>
> To będzie zależeć od oceny poziomu zagrożenia.
> Wiadomo, że wieżowce mogą być atakowane, a buduje się kolejne.

W USA jakos juz sie nie buduje masowo :)

> Wiadomo, że zagrożenie może pochodzić od samolotów, a nie wyposaża się ich
> w środki obrony przeciwlotniczej.
> A w ogóle, to lepiej z domu nie wychodzić, bo i tak umrzemy, a jak co
> zbudujemy, to zazdrośni ludzie nam to zniszczą.

Nie pojmujesz. Nawet strata WTC nie bylaby tak dotkliwa w pieniadzu, jak
strata liny, przy zalozeniu, ze juz o kosmodromach zapomniano.

>
>> Pomysl, czy dobrze przetestowano zjawisko "uzmiemienia jonosfery" i
>> czy nie okaze sie,
>
> Uziemienia atmosfery??????

Jonosfery.

> Sugerujesz, że taki, za przeproszeniem, gówniany drucik uziemi jonosferę?

Tak wlasnie. To ciagly przeplyw pradu doziemnego, ktorego przyroda nie
przewidziala.

>
>> ze lina jest wysoce nieekologiczna, manipulujaca pogoda i
>> atmosfera?
>
> Poodrywaj motylom skrzydła, bo manipulują pogodą.

Fuuj !!! Nie znecam sie tak :)

> Że będzie nieekologiczna, to nie ma dwóch zdań :/
> Protestować będą jeszcze oldschool'owi krótkofalowcy, bo lina, rzekomo,
> zaburzy propagację jonosferyczną.

To pikus, ale ten ciegly doziemny prad mnie martwi ...

>> Napisalem jedynie o tym, ze masowosc wynoszonych ladunkow za pomca
>> liny na niskie orbity stoi w sprzecznosci z bezpieczenstwem liny (albo
>> lina albo satelity na LEO).
>
> Bardzo ostro postawiłeś granicę (albo, albo). A ja przypuszczam, że ruch
> będzie dopuszczalny, w granicach w jakich będzie się dało nad nim
> zapanować, tak by nie naruszyć akceptowalnego poziomu zagrożenia.

Szlo mi o tendencje.
Tak jakby pisac: albo rozwoj autostrad albo szybkich kolei, przy zakladanym
trendzie zwiekszania sie potrzeb komunikacyjnych.
Powstawanie lin i ich cechy eksploatacyjne beda w sprzecznosci z
zasmiecaniem niskich orbit ziemskich i tak nalezy moje albo-albo rozumiec.
Jesli Chiny to oleja, to co im kto zrobi?

> Liczbę satelitów można ograniczać, dając w zamian możliwość taniego
> umieszczania ciężkich satelitów.
> Liczba mniejsza, ale masowość większa :-)

Ale czesto potrzebna jest LICZBA - jak dla nawigacji, zwiadu, meteo ...

>> A wprowadzono je kiedys?
>> Wprowadzono jakies globalne porzadki na ziemi?
>
> Absolutnych? Nie.
> Porządki nie muszą być absolutne, wystarczy by spełniały swoją rolę w
> zadowalającym stopniu.
> Globalne regulacje istnieją i zwykle tyczą się one obszarów tzw.
> międzynarodowych.

Liczy sie tez tzw. "interes narodowy" ... np. Chin :)

>> Wystarczy sobie wyobrazic koszmar ochrony takiej instalacji. Kto i jakimi
>> srodkami mialby to robic?
>
> Postawi się ciecia i będzie pilnował, co by nasi na ukradli :-/

Duzo gorzej ...

>
> Dlaczego koszmar?
> Czy dziś nie ma miejsc których się nie chroni?

Sa, sa ... ale glownie naleza do wojska :)

>
> A choćby nawet...
> Czy start STS jest absolutnie chroniony przed atakami?

Jakos jest. Zamykaja przestrzen powietrzna, akwen morski ...

> Cóż takiego wielkiego się stanie, gdy zostanie zaatakowana lina -
> zwłaszcza przypuszczalnie jej dolny odcinek. Spadnie powiedzmy 100 km
> lekkiej liny do wody; może przy pechu trafi jakiś samolot, albo statek;
> zrobi chlup... żeby jeszcze jakieś fale tsunami... ale nie, tylko chlup.

Mniejsza o to, co spadnie, ale co poleci gdzies wyzej i bedzie trzeba za tym
trzeba niezle ganiac :))))

>> Jesli zas do kosztow wyniesienia kazdego ladunku doliczac bedzie trzeba
>> koszt "sprzatania", to nie jestem sobie teraz w stanie wyobrazic, jak
>> zareaguje na to rynek i czy takie kraje jak Chiny, Indie, beda sie tym
>> przejmowaly.
>
> Czy Chiny, albo Indie nie respektują międzynarodowego prawa morskiego,
> albo lotniczego?

Wystarczy, ze Chiny strzelaja sobie do celow kosmicznych produkujach chmury
smieci, majac gdzies jakis tam unormowania.

>
> Mniejszym problemem, by było to, jak zareagują Chiny, czy Indie na budowę
> przez kogoś innego windy.
> Coś mi mówi, że pewien kraj rzucałby większe kłody pod nogi, gdyby to
> Chiny pierwsze osiągnęły gotowość budowy windy.

Moze i Chiny beda pierwsze ... tylko gdzie line zaczepia? :) Oni nie lubia
terytoriow miedzynarodowych.

>
> Jeśli świat będzie spolaryzowany, to każdy z bloków wybuduje własną windę,
> a stanie się to możliwe, gdy obie strony osiągną gotowość ku temu.

Jeszcze tylko rozstrzygnac GDZIE wybuduja?
Czy wywola sie wojne i zagarnie okolorownikowe obszary Afryki, czy
"aksamitnie" sadzac sie je bedzie na oceanie.

>> Jak dotad poki co w kosmosie respektowany jest zakaz prob z bronia
>> jadrowa. Reszta to juz dowolnosc.
>
> Oj chyba nie...
> Jest chociażby konwencja o rejestrowaniu obiektów wypuszczonych w kosmos;
> o zwracaniu lądowników i innego złomu, które spadnie na terytorium innego
> państwa; o płaceniu odszkodowań za złom, który spadł...

Nie slysalem, aby jakies mocarstwo zwrocilo kapsule szpiegowska :)

>
>>> Konwencje w sprawie ruchu w kosmosie już obowiązują. Nie można, nie
>>> łamiąc ich, wypuścić sobie satelity na kurs kolizyjny z ISS.
>>
>> Mozna - gdy np. awarii ulegnie rakieta nosna.
>
> Podaj punkt jakiejkolwiek obowiązującej konwencji, który taką sytuację
> dopuszcza :-)

Ale to "sila wyzsza" :) Czasem trudno udowodnic, ze nie zaistniala :>

>> Kontrolowac orbite mozna przez czas zycia satelity - pozniej staje sie
>> szmelcem.
>> No, ale to juz zmartwienie tego, kto inwestowac bedzie w line.
>> Moze uda mu sie uchwalic takie ochraniajace line prawo, ktore tak dobrze
>> dziala jak zakaz prob jadrowych w kosmosie i rozkwitna firmy
>> sprzatajace w kosmosie - osobiscie w to watpie.
>
> A ja wierzę, że następne pokolenia będą bardziej pragmatyczne i jeśli lina
> będzie rodzić nadzieję na znaczne korzyści, to ludzkość się dogada,
> zwłaszcza, że poszczególne mocarstwa będą mogły mieć własne liny.
>
> Cóż, w co innego wierzymy :-)

Problem bedzie z umocowaniem lin. Bedzie szla walka o suchy grunt :)

>
>>>> Samolot z definicji jest statkiem sterowalnym, wiec jak w nia wleci to
>>>> najpewniej tak jak w WTC - celowo.
>>> Mniejsza o definicję samolotu...
>>> Satelita nie lata przypadkowo.
>>
>> Im nizej tym bardziej przypadkowo, wiec doprecyzuj wypowiedz :>
>
> Wystarczy, że przypadkowość jest pomijalna w jakimś zadanym horyzoncie
> czasu.

No, jesli np. w ciagu 100 lat nie ma ponadnormatywnego prawdopodobienstwa
kolizji z lina, to zaiste taki obiekt mozna uznac za warunkowo bezpieczny
.... chyba, ze sie rozpadnie na mniejsze :)

>
>> Zawsze kiedys zawini czlowiek lub maszyna. Nawet sterowalny satelita moze
>> wykonac manewr nieprawidlowo. A im wiecej obiektow tym wieksze
>> prawdopodobienstwo awarii.
>> Liny przeciez maja potanic transport na orbite, wiec nalezaloby sie
>> spodziewac, ze mnostwo ladunkow tak wystartuje, a na poczatku udzialu
>> w tym watku napisalem o sprzecznosci jaka z tego wynika.
>
> Ilość ton na orbicie nie musi oznaczać milionów kartoników po mleku
> robiących pip-pip, czy kosmicznych wraków.

Ale poki co lansuje sie nano, piko i inne saty, coraz mniejsze.

> Ważne, żeby tanio turystów zawieźć do hotelu i z nimi wracać. Ważne, by
> tajniej dostać się do Księżyca, Marsa, czy innych ciał poza orbitą Ziemi,
> by przywozić urobek z automatycznych kopalni :-)

Z turystami to bedzie kiepskooo ....
Jesli bedzie sie chcialo dostac na orbite, z ktorej swobodny spadek da
trwala orbite eliptyczna, to przy predkosci jazdy 100 km/h jechac bedzie
trzeba z tydzien+hak w jedna strone!!!
Turysci tyle czasu nie maja.

>
>> Strata dwoch samolotow i pol tysiaca ofiar nie wylozy gospodarki jakiegos
>> kraju, ale starta wartej setki miliardow liny - juz moze.
>> Lepsze porownanie byloby w przypadku katastrofy Eurotunelu.
>
> No i co... Eurotunel zbudowano... Oszacowano, że zysk będzie i podjęto się
> budowy, a ryzyko przecież było...

Bylo ... i na razie ma kilka lat i juz pare pozarow na koncie :)

>> I tak liny miaby sie dobrze, gdyby nie lepsze przyszle pomysly :)
>
> Ty i ja - nie wiemy. Może przyjdą lepsze pomysły, może nie.

A przyjdzie "miotla laserowa"? :)

> Rozwój polega na próbowaniu czasami bardzo dziwacznych koncepcji, a
> doświadczenie uczy, że większość tych pomysłów okaże się porażką. Ale
> próbować trzeba.
> Czy bracia Wright zaczęli pracę nad swoim samolotem, od przeprowadzenia
> dowodu na to, że ich konstrukcja zdominuje transport powietrzny na
> najbliższe 100 lat?

Chyba jednak tak wlasnie mysleli :)

>
>>> Windy wydają się, na dziś, obiecującą alternatywą w stosunku do
>>> "rakiet".
>>
>> Niech jeszcze ludzie przemysla efekt "uziemienia jonosfery", aby potem
>> nie obudzic sie z reka w nocniku ... podobnie jak juz bylo z
>> energetyka jadrowa.
>
> Ty oczekujesz wykazania wpływu "drucika" na efekt "uziemienia jonosfery".
> Ja na to: udowodnij, że "drucik" wywoła niekorzystne efekty związane z
> kontaktem z jonosferą.

Moge jedynie wykazac, ze zaburzy stan aktualny. Co sie stanie za 100 lat
takiego uziemiania - nie wiem.

>
> A jak było z energetyką jądrową? Powstała hipoteza, że detonacja ładunku
> jądrowego doprowadzi do termonuklearnego spalania się atmosfery. Bazując
> na znanych wtedy teoriach, wykazano, że tak się nie powinno stać. A
> przecież mógł się ktoś pomylić...

Dzis za to wiadomo, ze prad po linie bedzie plynal i mozna szacowac, jaki.

> W tamtym czasie wszystkie teorie były młodziutkie, znane wąskiemu gronu -
> to była ezoteryka. Do budowy liny żadnej ezoteryki nie potrzeba. Ot
> wyzwanie inżynieryjno-ekonomiczno-polityczne...

Fizyka atmosfery to jeszcze wiecej niz ezoteryka :)
To czary.

--
(STS)
Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.
[A. Einstein]


From: Perian <perianWYTNIJTO interia.pl>
Subject: Re: Problemy z SARJ-S3
In <news:fg4sqa$af3$1 nemesis.news.tpi.pl>, Stanislaw Sidor wrote:

> Bedzie wiadomo po dodatkowym EVA - jesli zadecyduja.

Na dziś wygląda na to, że S3 zostanie zablokowane w jednej pozycji.
Problem istnieje dopiero od misji z japońskimi modułami. Mają czas na
rozwiązanie problemu.

--
Perian
Talk is cheap. Supply exceeds Demand.


From: Borys Dabrowski <bordab op.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Nap=EAd_termiczny_przed_ko=F1cem_2010?=
DARPA intensywnie (dwutorowo) pracuje nad silnikiem STR, w którym
światło słoneczne jest wykorzystywane do podgrzewania czynnika
roboczego, wyrzucanego następnie przez dyszę (rodzaj czajnika
ogrzewanego zwierciadłem skupiającym promienie słoneczne).

Taki silnik miałby podobny impuls właściwy jak silnik jądrowy (NTR),
mógłby jednak, w przeciwieństwie do NTR, zostać wykorzystany w bardzo
małych satelitach (10-100 kg). Taki jest też plan wojskowych - w 2010
roku wynieść w kosmos maleńkiego satelitę, który następnie, przy pomocy
napędu STR, zmieniłby swoją orbitę.

Jako czynnik roboczy prawdopodobnie wykorzystany zostanie amoniak,
którego impuls właściwy po podgrzaniu przekroczy 400s, czyli osiągnie
mniej-więcej tyle, co mieszanka wodoru i tlenu (wykorzystanie wodoru
zamiast amoniaku mogłoby podnieść ten wynik nawet powyżej 800s).

Zaletą tego typu napędu jest to, że wytwarza on relatywnie wysoki ciąg,
czego nie można powiedzieć o napędach elektrycznych. Rozpędzanie sondy
lecącej z LEO na Księżyc liczono by w dniach, a nie miesiącach. Silnik
STR może być również stosunkowo lekki. Ciekawą cechą jest mała
wybredność tego napędu - w zasadzie można by go tankować każdą cieczą,
znajdującą się pod ręką. Może to byś woda odpadowa z ISS albo lodu
księżycowego (o ile takowy istnieje).

http://www.space.com/businesstechnology/071029-busmon-darpa.html
--

Borys Dąbrowski


From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: Re: Problemy z SARJ-S3
Newsuser Paweł Grabowski (q q.net) wrote:
> Witam!
> Moglby ktos cos wiecej napisać na ten temat o ile juz cos wiadomo. Jak
> trze coś że wióra leca to chyba gleba, ciekawe czy mają jakies
> procedury naprawy lub wymiany uszkodzonych czesci? A może cały element
> wachadłowiec weźmie na ziemie do naprawy?

Bedzie wiadomo po dodatkowym EVA - jesli zadecyduja.


--
(STS)
Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.
[A. Einstein]


Sprzedaż kosmetyków


From: mk <REVERSE_lp.pw myzskm.REMOVE>
Subject: Re: Kosmiczna winda coraz =?ISO-8859-2?Q?bli=BFej?=
Stanislaw Sidor pisze:
> Ale ja nie o procedurze, bo pisze "po co kumu taka lina ...". Chyba widzisz,
> ze jesli procedura sie uda, to bedzie lina miala potencjalne cialo, ktore z
> wielka predkoscia w nia moze uderzyc -> czyli wyprodukuje zagrozenie dla
> siebie (na niskich orbitach)

Moja inna opinia, w stosunku do Twej, polega na tym, że uważam, że
demonizujesz zagrożenie. Uważam, że nad tym zagrożeniem da się panować
lub będzie się dało. Kostek wielkości kartonika po mleku nie będzie się
wypuszczać, bo pewnie nie będzie się opłacało takich sprzątać. Satelitów
pewnie będzie mniej, za to będą większe.

>> Doczepiłem się stwierdzenia, że orbity inne niż GEO, po wprowadzeniu
>> lin, ze względu bezpieczeństwa, nie będą możliwe.
>
> Nie pisalem tak. Albo cytujesz oryginal, albo omawiasz zgodnie z prawda.

<cytat>
Albo lina albo satelity na LEO. Latajacy smiec ponizej GEO to potencjalne
zagrozenie dla liny i kiedys cos w nia pierdyknie, nawet gdy bedzie miala
mozliwosc robienia unikow bo to tylko sprzet.
<koniec cytatu>

>> Czy na inne orbity z liny, czy z Ziemi... nie wiem... trzeba by policzyć
>> wydatek materiałów pędnych. Na pewno na niektóre orbity łatwiej się
>> dostać z liny. Być może na inne z Ziemi - zwłaszcza na te niskie i około
>> polarne. Kwestia opłacalności.
>
> Oczywiscie, ze mozna to liczyc, ale nie w tym tu problem.
> Opisuje przypadek, gdy za pomoca lin ochoczo (bo tanio) wynosi sie ladunki
> na MEO i LEO, co powoduje wzrost zagrozenia dla liny. W jakims tam przypadku
> dojdzie do katastrofy liny lub do zbyt wielkiego zagrozenia dla takiej
> instalacji.

To czy zagrożenie jest zbyt wielkie, czy też nie, to kwestia obliczeń, a
nie czyichś fobii.

>>> Maja, tylko patrzysz pod swoim katem.
>>> Przeczytaj watek dokladnie i pomysl, na co komu lina, ktora tylko
>>> spuszcza swobodnie ladunki?
>>> Wowczas mielibysmy tylko mozliwosci wynoszenia ladunkow na orbity
>>> rownikowe.
>> Bez silników owszem. Ale dlaczego tylko do takich trzeba się ograniczać?
>> Z liny można sobie wypuścić satelitę z efektywnym napędem jonowym, a
>> ten powoli może pracować nad inną inklinacją.
>
> No i wlasnie o tym pisze! Jak wypracuje, to stanie sie potencjalnym
> zagrozeniem dla liny.

Potencjalne ryzyko jeśli jest mikroskopijne, to może zostać zaakceptowane.
Jeśli będziemy w stanie przewidywać|kontrolować (chyba już jesteśmy,
przynajmniej tych wyższych) trajektorię ruchu satelity i wykrywać
potencjalną kolizję z wyprzedzeniem kilku lat, to zanim dojdzie do
kolizji, można zorganizować dostatecznie wiele misji sprzątających.
Misja sprzątająca może zawieść, ale jeśli prawdopodobieństwo sukcesu
misji sprzątającej będzie powiedzmy 95%, to szansa niepowodzenia przez
dziesięć misji z rzędu to zaledwie 10^-13.

>> Wiesz... wpływy wiatru słonecznego, Księżyca, planet... z czasem taki
>> satelita zmienia orbitę, a orbity tej nie da się przewidzieć, no bo
>> chaos i tak dalej... prawdopodobieństwo, że taki satelita nie wyrządzi
>> krzywdy linie jest niezerowe! :-P
>
> Zuzyte satelity GEO wykopuje sie na smietnisko wyzej.
> Prawdopodobienstwo, ze taki zagrozi linie jest o rzedy mniejsze niz latajacy
> sobie sporo nizej.

Wykopywanie może się nie powieść... przecież to tylko zawodny sprzęt.
Cieszę się, że różnicujesz poziomy zagrożenia. Chwilami zaczynałem w to
wątpić.

>>>> Czemu więc
>>>> dyskwalifikujesz orbity geosynchroniczne inne niż GEO - to wracając do
>>>> Norwegów i Kanadyjczyków.
>>> O jakich "orbitach geosynchronicznych roznych niz GEO" myslisz.
>>> Zedefinjuj, abym wiedzial o czym mowa.
>> Orbita GEO - nie... tłumaczyć nie wypada...
>> Orbita geosynchroniczna - bardziej ogólna orbita niż GEO, o podobnych
>> cechach, okres obiegu również doba gwiazdowa, ale rozważane są dowolne
>> inkilinacje. Przecina płaszczyznę równika w jednym punkcie.
>
> Dobrze. Teraz zsynchronizowalismy definicje.
> Ale wspolna ich cecha jest ... odleglosc od srodka Ziemi :)

No to przynajmniej Norwegów i Kanadyjczyków mamy już z głowy :-)

>>> Nie dyskwalifikuje, ale stwierdzam, ze przy ilosci N lin na swiecie
>>> ciagle bedzie istnialo niebezpieczenstwo kolizji. Po prostu jest ono
>>> niezerowe i proporcjonalne do liczby satelitow na orbitach nizszych od
>>> GEO i zalezne od tego, czy dany obiekt posiada jeszcze zdolnosc
>>> manewrowa, czy ja juz utracil - jest szmelcem.
>> Cieszę się, że nie dyskwalifikujesz.
>
> Nie dyskwalifikuje nawet sikania na mrozie :)

Przed zastosowaniem, skonsultuj się z lekarzem lub bioenergoterapeutą.

>> Niebezpieczeństwo kosmicznych kolizji jest niezerowe i bez lin.
>> Jeśli chcieć utrzymać duży ruch, to szmelc, wcześniej lub później,
>> trzeba będzie sprzątać.
>
> O sprzataniu dalej, a tymczasem,
> pomysl, ile taka lina bedzie kosztowala ... oj duzo.

Lina będzie miała koszty konkurujące z kosztami wynoszenia ładunków
innymi sposobami. Jeśli koszty będą nie konkurencyjne, to nie będzie
zbudowana - tak przypuszczam.

> Jaka ochrone trzeba bedzie jej zapewnic, bo przeciez moze komus do glowy
> wpasc, aby sie celowo na nia nadziac?

To będzie zależeć od oceny poziomu zagrożenia.
Wiadomo, że wieżowce mogą być atakowane, a buduje się kolejne. Wiadomo,
że zagrożenie może pochodzić od samolotów, a nie wyposaża się ich w
środki obrony przeciwlotniczej.
A w ogóle, to lepiej z domu nie wychodzić, bo i tak umrzemy, a jak co
zbudujemy, to zazdrośni ludzie nam to zniszczą.

> Pomysl, czy dobrze przetestowano zjawisko "uzmiemienia jonosfery" i czy nie
> okaze sie,

Uziemienia atmosfery??????
Sugerujesz, że taki, za przeproszeniem, gówniany drucik uziemi jonosferę?

> ze lina jest wysoce nieekologiczna, manipulujaca pogoda i
> atmosfera?

Poodrywaj motylom skrzydła, bo manipulują pogodą.
Że będzie nieekologiczna, to nie ma dwóch zdań :/
Protestować będą jeszcze oldschool'owi krótkofalowcy, bo lina, rzekomo,
zaburzy propagację jonosferyczną.

>>> Jesli bedzie w wyniku potanienia transportu orbitalnego (liny) rosla
>>> lawinowo ilosc takich satelitow, to nic nie zmieni mego twierdzenia, ze
>>> stanowic one beda rosnace potencjalne zagrozenie dla liny, az w koncu
>>> sytuacje stanie sie na tyle skomplikowana, ze sensownosc przedsiewziecia
>>> zmaleje do zera.
>> A jednak złagodziłeś stanowisko. Niższe orbity niż GEO możliwe, choć z
>> zastrzeżeniem, że ruch nie może być duży.
>
> Podaj mi wiec cytat, w ktorym twierdze, ze "nizsze orbity od GEO nie sa
> mozliwe", bo moze z kim innnym polemizujesz :)

Podałem wyżej. Czytam ponownie i właśnie to z przytoczonego fragmentu
wynika. Ale wierzę w Twoje zdolności erystyczne i zapewne zdołasz mnie
przekonać, że chodzi o coś zupełnie innego.

> Napisalem jedynie o tym, ze masowosc wynoszonych ladunkow za pomca liny na
> niskie orbity stoi w sprzecznosci z bezpieczenstwem liny (albo lina albo
> satelity na LEO).

Bardzo ostro postawiłeś granicę (albo, albo). A ja przypuszczam, że ruch
będzie dopuszczalny, w granicach w jakich będzie się dało nad nim
zapanować, tak by nie naruszyć akceptowalnego poziomu zagrożenia.

Liczbę satelitów można ograniczać, dając w zamian możliwość taniego
umieszczania ciężkich satelitów.
Liczba mniejsza, ale masowość większa :-)

>>> Nie zaatakuje, ale sie na line moze napatoczyc i prawdopodobienstwo takie
>>> rosnac bedzie z iloscia takich latajacych szmelcow (ktore z wysokosci
>>> 2 tys. km szybko same nie spadna).
>>> Gdyby to chodizlo o cos klasy stacja kosmiczna, to problemu wieliego
>>> nie ma, gdyz jest to obiekt poki "zywy" posiadajacy zdolnosc
>>> manewrowa, ale chodzi o masy kosmicznego szmelcu.
>> Kwestia zaprowadzenia porządków na orbicie.
>
> A wprowadzono je kiedys?
> Wprowadzono jakies globalne porzadki na ziemi?

Absolutnych? Nie.
Porządki nie muszą być absolutne, wystarczy by spełniały swoją rolę w
zadowalającym stopniu.
Globalne regulacje istnieją i zwykle tyczą się one obszarów tzw.
międzynarodowych.

>>> Mozna tez sobie wyobrazic wojne na liny - z jenej liny startuje ladunek
>>> niszczacy inna, wroga line :) albo wrecz antylinosaty, sluzace do
>>> celowego kolidowania z linami.
>>> Kiedys bombardowano lotniska, pozniej bedzie sie bombardowac liny :>
>> Można sobie wyobrazić. Jak mamy wiele lin, to można sobie wyobrazić
>> nawet efekt domina.
>
> Wystarczy sobie wyobrazic koszmar ochrony takiej instalacji. Kto i jakimi
> srodkami mialby to robic?

Postawi się ciecia i będzie pilnował, co by nasi na ukradli :-/

Dlaczego koszmar?
Czy dziś nie ma miejsc których się nie chroni?

A choćby nawet...
Czy start STS jest absolutnie chroniony przed atakami?
Cóż takiego wielkiego się stanie, gdy zostanie zaatakowana lina -
zwłaszcza przypuszczalnie jej dolny odcinek. Spadnie powiedzmy 100 km
lekkiej liny do wody; może przy pechu trafi jakiś samolot, albo statek;
zrobi chlup... żeby jeszcze jakieś fale tsunami... ale nie, tylko chlup.

>>>>> 2. Im nizsza orbita tym bardziej zalezna od szczatkowej atmosfery (i na
>>>>> szczescie krotkozywotna)
>>>> Szczątkowa atmosfera, to tak do 1500 km... powyżej jej wpływ musi trwać
>>>> latami, by w sposób znaczący zmienił orbitę (a co dopiero wprowadzić na
>>>> orbitę kolizyjną z liną). Dość czasu by zorganizować misję sprzątającą.
>>> Aaaaa ... misja sprztajaca :))) A kto zaplaci?
>> Tak. Zapewne zapłaci ten kto wyśle.
>
> To teoria. Wysylac moze firma, ktora wnet splajtuje, a satelita bedzie
> obliczony na np. 10 lat funkcjonowania. Nikt po nim nie posprzata, albo
> posprzataja podatnicy dostajacy nowy podatek.

Albo ubezpieczyciel.

> Jesli zas do kosztow wyniesienia kazdego ladunku doliczac bedzie trzeba
> koszt "sprzatania", to nie jestem sobie teraz w stanie wyobrazic, jak
> zareaguje na to rynek i czy takie kraje jak Chiny, Indie, beda sie tym
> przejmowaly.

Czy Chiny, albo Indie nie respektują międzynarodowego prawa morskiego,
albo lotniczego?

Mniejszym problemem, by było to, jak zareagują Chiny, czy Indie na
budowę przez kogoś innego windy.
Coś mi mówi, że pewien kraj rzucałby większe kłody pod nogi, gdyby to
Chiny pierwsze osiągnęły gotowość budowy windy.

Jeśli świat będzie spolaryzowany, to każdy z bloków wybuduje własną
windę, a stanie się to możliwe, gdy obie strony osiągną gotowość ku temu.

>>> Moze jakas kosmo-eko-konwencja jeszcze bedzie chroniaca liny tak, ze jak
>>> ktos cos wyniosl w kosmos, to musi posprzatac, bo jak nie to USA mu
>>> bombe H spuszcza na stolice?
>> Wiele stosunków międzynarodowych jest regulowanych konwencjami (może nie
>> zawsze pod groźbą sankcji bomby H) i nawet to działa.
>> Przykład: prawo o ruchu lotniczym. No i proszę: pewna organizacja nie
>> zastosowała się do panujących w powietrzu obyczajów i wojna jest.
>
> Jak dotad poki co w kosmosie respektowany jest zakaz prob z bronia jadrowa.
> Reszta to juz dowolnosc.

Oj chyba nie...
Jest chociażby konwencja o rejestrowaniu obiektów wypuszczonych w
kosmos; o zwracaniu lądowników i innego złomu, które spadnie na
terytorium innego państwa; o płaceniu odszkodowań za złom, który spadł...

>> Konwencje w sprawie ruchu w kosmosie już obowiązują. Nie można, nie
>> łamiąc ich, wypuścić sobie satelity na kurs kolizyjny z ISS.
>
> Mozna - gdy np. awarii ulegnie rakieta nosna.

Podaj punkt jakiejkolwiek obowiązującej konwencji, który taką sytuację
dopuszcza :-)

>>> Tak czy siak, istalacja liny bedzie na latajacy szmelc narazona, poki
>>> szmelc lata. Liczyc sie z tym musi ten, kto ja zbuduje i eksploatowac
>>> bedzie.
>> Szmelc niekontrolowany, tak, naraża. Ale kontrolowane orbity niższe niż
>> GEO będą możliwe i bezpieczne.
>
> Kontrolowac orbite mozna przez czas zycia satelity - pozniej staje sie
> szmelcem.
> No, ale to juz zmartwienie tego, kto inwestowac bedzie w line.
> Moze uda mu sie uchwalic takie ochraniajace line prawo, ktore tak dobrze
> dziala jak zakaz prob jadrowych w kosmosie i rozkwitna firmy sprzatajace w
> kosmosie - osobiscie w to watpie.

A ja wierzę, że następne pokolenia będą bardziej pragmatyczne i jeśli
lina będzie rodzić nadzieję na znaczne korzyści, to ludzkość się dogada,
zwłaszcza, że poszczególne mocarstwa będą mogły mieć własne liny.

Cóż, w co innego wierzymy :-)

>>> Samolot z definicji jest statkiem sterowalnym, wiec jak w nia wleci to
>>> najpewniej tak jak w WTC - celowo.
>> Mniejsza o definicję samolotu...
>> Satelita nie lata przypadkowo.
>
> Im nizej tym bardziej przypadkowo, wiec doprecyzuj wypowiedz :>

Wystarczy, że przypadkowość jest pomijalna w jakimś zadanym horyzoncie
czasu.

> Zawsze kiedys zawini czlowiek lub maszyna. Nawet sterowalny satelita moze
> wykonac manewr nieprawidlowo. A im wiecej obiektow tym wieksze
> prawdopodobienstwo awarii.
> Liny przeciez maja potanic transport na orbite, wiec nalezaloby sie
> spodziewac, ze mnostwo ladunkow tak wystartuje, a na poczatku udzialu w tym
> watku napisalem o sprzecznosci jaka z tego wynika.

Ilość ton na orbicie nie musi oznaczać milionów kartoników po mleku
robiących pip-pip, czy kosmicznych wraków. Ważne, żeby tanio turystów
zawieźć do hotelu i z nimi wracać. Ważne, by tajniej dostać się do
Księżyca, Marsa, czy innych ciał poza orbitą Ziemi, by przywozić urobek
z automatycznych kopalni :-)

> Strata dwoch samolotow i pol tysiaca ofiar nie wylozy gospodarki jakiegos
> kraju, ale starta wartej setki miliardow liny - juz moze.
> Lepsze porownanie byloby w przypadku katastrofy Eurotunelu.

No i co... Eurotunel zbudowano... Oszacowano, że zysk będzie i podjęto
się budowy, a ryzyko przecież było...

>>> Jesli zas okaze sie, ze przywalenie w line nie wystraszy jej
>>> wlasciciela/operatora, to liny beda budowane, a jak okaza sie wynalzakiem
>>> poronionym, to rownie szybko o nich sie zapomni jak o transatlantyckich
>>> Zeppelinach wypelnionych wodorem.
>> Samoloty, mimo katastrof, latają.
>
> Lin nie bedzie tyle co samolotow, a Zeppeliny na wodor juz nie lataja :)
>
>> Zeppeliny miały by się dobrze (może niekoniecznie te wypełnione
>> wodorem), gdyby nie alternatywna konkurencja innych środków lokomocji.
>
> I tak liny miaby sie dobrze, gdyby nie lepsze przyszle pomysly :)

Ty i ja - nie wiemy. Może przyjdą lepsze pomysły, może nie. Rozwój
polega na próbowaniu czasami bardzo dziwacznych koncepcji, a
doświadczenie uczy, że większość tych pomysłów okaże się porażką. Ale
próbować trzeba.
Czy bracia Wright zaczęli pracę nad swoim samolotem, od przeprowadzenia
dowodu na to, że ich konstrukcja zdominuje transport powietrzny na
najbliższe 100 lat?

>> Windy wydają się, na dziś, obiecującą alternatywą w stosunku do "rakiet".
>
> Niech jeszcze ludzie przemysla efekt "uziemienia jonosfery", aby potem nie
> obudzic sie z reka w nocniku ... podobnie jak juz bylo z energetyka jadrowa.

Ty oczekujesz wykazania wpływu "drucika" na efekt "uziemienia
jonosfery". Ja na to: udowodnij, że "drucik" wywoła niekorzystne efekty
związane z kontaktem z jonosferą.

A jak było z energetyką jądrową? Powstała hipoteza, że detonacja ładunku
jądrowego doprowadzi do termonuklearnego spalania się atmosfery. Bazując
na znanych wtedy teoriach, wykazano, że tak się nie powinno stać. A
przecież mógł się ktoś pomylić...
W tamtym czasie wszystkie teorie były młodziutkie, znane wąskiemu gronu
- to była ezoteryka. Do budowy liny żadnej ezoteryki nie potrzeba. Ot
wyzwanie inżynieryjno-ekonomiczno-polityczne...

pzdr
mk


From: =?iso-8859-2?Q?Pawe=B3_Grabowski?= <q q.net>
Subject: Problemy z SARJ-S3
Witam!
Moglby ktos cos wiecej napisać na ten temat o ile juz cos wiadomo. Jak trze
coś że wióra leca to chyba gleba, ciekawe czy mają jakies procedury naprawy
lub wymiany uszkodzonych czesci? A może cały element wachadłowiec weźmie na
ziemie do naprawy?

Pozdrowki
Paweł


From: mk <REVERSE_lp.pw myzskm.REMOVE>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Pro=B6ba_-_jak_obliczy=E6_czas_wsch?=
WojtekD pisze:
> Dzień dobry,
>
> Bardzo prosze o pomoc.
>
> Jestem zupełnym laikiem w sprawach astronomii. Mam prozaiczny i praktyczny
> problem (pewnie też banalny). Szukałem rozwiązania w Googlu, ale bez
> powodzenia.

http://www.heavens-above.com
Dodatkowo podawane są godziny nastania zmroku: cywilnego, morskiego
(nawigacyjnego) i astronomicznego. Dla Ciebie raczej ten pierwszy.

Zobacz też:
http://en.wikipedia.org/wiki/Sunrise
(pod artykułem są linki do różnych kalkulatorów)

pzdr
mk


From: Lukasz Bujak <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Użytkownik Stanislaw Sidor napisał:
> Newsuser "Lukasz Bujak" <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote ...
>
>>Dnia 2007-10-28 22:50, Użytkownik Jaroslaw Berezowski napisał:
>>
>>>Stanislaw Sidor napisał(a):
>>>
>>>
>>>>No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
>>>>demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
>>>
>>>To nie byl demonstrator tylko trenazer LLTV. I nie do konca rakietowy,
>>>bo 4/5 ciezaru pionowo bral na siebie silnik odrzutowy.
>>>http://history.nasa.gov/alsj/LLTV-952.html
>>
>>
>>No i nie zrobiło go kilku ochotników w weekendy.
>>Taki tam drobiazg. I jeszcze jeden, ile kosztował?
>
>
> Po to NASA wziela pieniadze podatnikow, aby przyszle pokolenia uczyly sie na
> zrealizowanych konstrukcjach, nie wynajdujac kola od nowa.
> W latach 60-tych bylo to frontalne zadanie, a dzis wlasnie mozne budowac je
> niemal w garazach, tylko trzeba wykazac sie niezbednym profesjonalizmem i
> wyczuciem odnosnie techniki.


Zupełnie nie rozumiesz tego, co się stało. Armadillo Aerospace
wykazało się niezbędnym profesjonalizmem i wyczuciem odnośnie
techniki. Ich pojazd wykonał konkursowy lot _przed_ piknikiem
rakietowym (na mniejszą nagrodę), oraz wykonał przepisowy lot
na uwięzi (na większą nagrodę). To czego im brakuje, to różnica
pomiędzy zdaniami: "Potrafimy to zrobić" i "Potrafimy to zrobić
na zawołanie".

Problem w tym, że droga, którą muszą przejść z punktu w którym
są dzisiaj (Potrafimy to zrobić) do punktu gwarantującego
wygranie LLC (Potrafimy to zrobić na zawołanie) będzie wymagała
czasu i wysiłku, który mogliby poświęcić na dalsze prace badawczo-
-rozwojowe. Już kilka miesięcy temu Carmack narzekał, że gdyby
nie konkurs, to wykonywaliby już loty wysokościowe.

Latanie na 50 metrów sprawia wrażenie zabawy amatorów, ale
dwukrotne nieudane podejście do LLC sprawia jeszcze gorsze
wrażenie. Przed nimi ogrom pracy i kilka trudnych decyzji.
Rok temu wróżyłem, że konkurencja przyciśnie Carmacka do
zamiany AA w zawodową grupę. Ten plan nie wypalił, ale myślę,
że druga porażka może go wreszcie skłonić do tego kroku.

Pozdrawiam,
ŁB


From: Adam Przybyla <adam gliwice.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Stanislaw Sidor <sts_nospam uranos.eu.org> wrote:
> Newsuser "Lukasz Bujak" <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote ...
>> Dnia 2007-10-28 22:50, Użytkownik Jaroslaw Berezowski napisał:
>>> Stanislaw Sidor napisał(a):
>> >
>>>> No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
>>>> demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
>> >
>>> To nie byl demonstrator tylko trenazer LLTV. I nie do konca rakietowy,
>>> bo 4/5 ciezaru pionowo bral na siebie silnik odrzutowy.
>>> http://history.nasa.gov/alsj/LLTV-952.html
>>
>>
>> No i nie zrobiło go kilku ochotników w weekendy.
>> Taki tam drobiazg. I jeszcze jeden, ile kosztował?
>
> Po to NASA wziela pieniadze podatnikow, aby przyszle pokolenia uczyly sie na
> zrealizowanych konstrukcjach, nie wynajdujac kola od nowa.
> W latach 60-tych bylo to frontalne zadanie, a dzis wlasnie mozne budowac je
> niemal w garazach, tylko trzeba wykazac sie niezbednym profesjonalizmem i
> wyczuciem odnosnie techniki.
... nie rozumie, przeciez to co wymyslila NASA bezpiecznei lezy w
sejfach NASA, co chcesz od tych biednych ludzi?;-) Przeciez to ich technologie,
gdyby zabrac im te tony planow mozna by przeciez zamknac ta cala agnecje;-)))
BTW, to nie jest tak, ze to sie da przeniesc w dziesiejsze czasy, na tym sie potknal
Kistler (IMHO) jego pojazd, wymyslowny jakis czas temu, dalo sie przetestowac
tylko w calosci, na co nie chciala pojsc NASA, chcaca sprawdzic poszczegolne
czesci, krok po kroku. Z powazaniem
Adam Przybyla


From: Adam Przybyla <adam gliwice.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Lukasz Bujak <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote:
> Dnia 2007-10-28 22:50, Użytkownik Jaroslaw Berezowski napisał:
>> Stanislaw Sidor napisał(a):
>>
>>> No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
>>> demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
>>
>> To nie byl demonstrator tylko trenazer LLTV. I nie do konca rakietowy,
>> bo 4/5 ciezaru pionowo bral na siebie silnik odrzutowy.
>> http://history.nasa.gov/alsj/LLTV-952.html
>
>
> No i nie zrobiło go kilku ochotników w weekendy.
> Taki tam drobiazg. I jeszcze jeden, ile kosztował?
... dokladnie 12 ochotnikow;-) Przy Apollo samych informatykow
bylo ze 100 tysiecy;-) Z powazaniem
Adam Przybyla


From: "WojtekD" <a a.pl>
Subject: Prośba - jak obliczyć czas wschodu/zachodu słońca ?
Dzień dobry,

Bardzo prosze o pomoc.

Jestem zupełnym laikiem w sprawach astronomii. Mam prozaiczny i praktyczny
problem (pewnie też banalny). Szukałem rozwiązania w Googlu, ale bez
powodzenia.

Otóż chodzę dużo po lesie i wracam często bardzo późno do domu. W lecie nie
ma problemu, jednak w czasie pozostałych pór roku ciągle brakuje mi czasu
między wschodem a zachodem słońca. A dokładnie nigdy dokładnie nie pamiętam
o której np. dziś słońce wschodzi, a o której zachodzi.

Czy może jest jakiś wzór, na podstawie którego mógłbym sobie obliczać te
czasy albo moze znacie jakiś serwer z udostępnionym publicznie skryptem, z
którego mógłbym sobie sprawdzać czas wschodu i zachodu słońca w Kampinosie
?? Moim terminalem jest komórka z Javą oraz przegladarką WWW (z dostępem do
Internetu).

Z góry dziękuje i pozdrawiam,

Wojciech Domalewski.



From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Newsuser "Lukasz Bujak" <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote ...
> Dnia 2007-10-28 22:50, Użytkownik Jaroslaw Berezowski napisał:
>> Stanislaw Sidor napisał(a):
> >
>>> No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
>>> demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
> >
>> To nie byl demonstrator tylko trenazer LLTV. I nie do konca rakietowy,
>> bo 4/5 ciezaru pionowo bral na siebie silnik odrzutowy.
>> http://history.nasa.gov/alsj/LLTV-952.html
>
>
> No i nie zrobiło go kilku ochotników w weekendy.
> Taki tam drobiazg. I jeszcze jeden, ile kosztował?

Po to NASA wziela pieniadze podatnikow, aby przyszle pokolenia uczyly sie na
zrealizowanych konstrukcjach, nie wynajdujac kola od nowa.
W latach 60-tych bylo to frontalne zadanie, a dzis wlasnie mozne budowac je
niemal w garazach, tylko trzeba wykazac sie niezbednym profesjonalizmem i
wyczuciem odnosnie techniki.


--
(STS)
Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. [Mrożek]


From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Newsuser "Jaroslaw Berezowski" <jaroslaw_berezowski poczta.onet.pl> wrote
....
> Stanislaw Sidor napisał(a):
>
>> No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
>> demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
> To nie byl demonstrator tylko trenazer LLTV. I nie do konca rakietowy,
> bo 4/5 ciezaru pionowo bral na siebie silnik odrzutowy.
> http://history.nasa.gov/alsj/LLTV-952.html

A jak myslisz, dlaczego 4/5 ciezaru niwelowano nierakietowo? :) No, cieplo,
cieplo ... patrz grawitacja Ksiezyca :)



--
(STS)
Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. [Mrożek]


Rejsy morskie


From: Lukasz Bujak <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Dnia 2007-10-28 22:50, Użytkownik Jaroslaw Berezowski napisał:
> Stanislaw Sidor napisał(a):
>
>> No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
>> demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
>
> To nie byl demonstrator tylko trenazer LLTV. I nie do konca rakietowy,
> bo 4/5 ciezaru pionowo bral na siebie silnik odrzutowy.
> http://history.nasa.gov/alsj/LLTV-952.html


No i nie zrobiło go kilku ochotników w weekendy.
Taki tam drobiazg. I jeszcze jeden, ile kosztował?

Pozdrawiam,
ŁB


From: Jaroslaw Berezowski <jaroslaw_berezowski poczta.onet.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Stanislaw Sidor napisał(a):

> No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
> demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
To nie byl demonstrator tylko trenazer LLTV. I nie do konca rakietowy,
bo 4/5 ciezaru pionowo bral na siebie silnik odrzutowy.
http://history.nasa.gov/alsj/LLTV-952.html

--
Jaroslaw "Jaros" Berezowski


From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Newsuser "Lukasz Bujak" <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote ...

> Drugi rok z rzędu Armadillo Aerospace nie zdobyło ani jednej nagrody,
> choć tym razem byli tego znacznie bliżej (lot nr 2). Pytanie, czy
> był to jakiś niesamowity pech, czy też może przyczyny są poważniejsze?
> Moim zdaniem AA wykonali kawał dobrej roboty jako zespół konstrukcyjny
> i zdobyli wiele doświadczenia w lotach _testowych_, jednak regulamin
> LLC tylko pozornie sprawia wrażenie, że to wystarczy dla zdobycia
> nagrody. Aby tego dokonać, trzeba najwyraźniej znacznie więcej
> doświadczenia w powtarzanych po wielokroć operacjach. Nie wystarczy
> przywieźć pojazdu, któremu udało się raz wykonać dany lot, trzeba
> przywieźć pojazd, który wykonał ich kilkadziesiąt w różnych
> warunkach. Czego im gorąco życzę.

No tak ... a w 1967, czy moze i wczesniej, spokojnie sobie latal
demonstrator LMa - taki pajak rakietowy.
Zaj**sty postep :(



--
(STS)
Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. [Mrożek]


From: Lukasz Bujak <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Dnia 2007-10-28 17:13, Użytkownik Adam Przybyla napisał:
> Lukasz Bujak <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote:
>>
>>Wygląda na to, że nie ma wideo na żywo, sponsor pikniku
>>wystawił organizatorów do wiatru. Pozostaje życzyć
>>Modowi i Pixelowi tylu samych udanych lądowań, co startów.
>
> ... druga proba im wyszla:
> http://www.livescience.com/blogs/author/leonarddavid
> "Early Sunday morning, Armadillo Aerospace has again showed its rocket muscle - flying
> the first part of a two-part pad to pad hop here at the X Prize Cup.



Już po ptakach. Krótkie podsumowanie lotów:
1. Nieudany zapłon na stanowisku startowym.
2. Udany lot w jedną stronę. Zapłonnik przetkany spinaczem biurowym.
Powrotny start rozpoczęty wybuchem, części gubione podczas lotu.
Silnik rozleciał się na 7 sekund przed przepisowym czasem i lądowaniem.
3. Udany lot w jedną stronę. Nieudany start powrotny (automatycznie
przerwany z łagodnym przyziemieniem).
4. Próba startu zakończona pożarem.

Drugi rok z rzędu Armadillo Aerospace nie zdobyło ani jednej nagrody,
choć tym razem byli tego znacznie bliżej (lot nr 2). Pytanie, czy
był to jakiś niesamowity pech, czy też może przyczyny są poważniejsze?
Moim zdaniem AA wykonali kawał dobrej roboty jako zespół konstrukcyjny
i zdobyli wiele doświadczenia w lotach _testowych_, jednak regulamin
LLC tylko pozornie sprawia wrażenie, że to wystarczy dla zdobycia
nagrody. Aby tego dokonać, trzeba najwyraźniej znacznie więcej
doświadczenia w powtarzanych po wielokroć operacjach. Nie wystarczy
przywieźć pojazdu, któremu udało się raz wykonać dany lot, trzeba
przywieźć pojazd, który wykonał ich kilkadziesiąt w różnych
warunkach. Czego im gorąco życzę.

Pozdrawiam,
ŁB


From: "WM " <ciekaw1.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:_Kosmiczna_winda_coraz_bli=BFej?=
Jakub Wróblewski <jakubw_bez_tego mimuw.edu.pl> napisał(a):
>
> Wieza ma dwie zalety: wyzszy poziom startu (ale to samo moze dac start z
> balonu/samolotu) i mozliwosc, przynajmniej teoretyczna, wykorzystania
stalej
> podpory do nadania ladunkowi duzej predkosci przy stosunkowo znosnym
> przyspieszeniu. Przy 5g mamy na 20 km za darmo (z punktu widzenia
wiezionego
> paliwa) 1,26 km/s, a przy 10g - 1,9 km/s.

Wieża 20km to ogromne wyzwanie techniczne,
nie bardzo to sobie wyobrażam w realizacji.


Prądy strumieniowe mają prędkość średnią 100km/h
i wieją stale na wysokosci 12km, gdzie jest ciśnienie 0,177atm.
Dysponując mocną lekką liną może da się zrobić latawca podtrzymującego
platformę startową?

Pozdrawiam WM


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: =?iso-8859-2?Q?Jakub_Wr=F3blewski?= <jakubw_bez_tego mimuw.edu.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Kosmiczna_winda_coraz_bli=BFej?=
Witam,

Użytkownik "WM " <ciekaw1.WYTNIJ gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:fg1ge5$qtl$1 inews.gazeta.pl...
>
> Do 20 km spokojnie docierają balony.
> Może zamiast budować 20km wieżę, prościej zbudować na tej wysokości
> platformę podtrzymywaną przez balony?

Wieza ma dwie zalety: wyzszy poziom startu (ale to samo moze dac start z
balonu/samolotu) i mozliwosc, przynajmniej teoretyczna, wykorzystania stalej
podpory do nadania ladunkowi duzej predkosci przy stosunkowo znosnym
przyspieszeniu. Przy 5g mamy na 20 km za darmo (z punktu widzenia wiezionego
paliwa) 1,26 km/s, a przy 10g - 1,9 km/s.

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski


From: Adam Przybyla <adam gliwice.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Lukasz Bujak <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote:
> Dnia 2007-10-27 16:16, Użytkownik Lukasz Bujak napisał:
>
>> Jakoś nie mogę znaleźć źródła wideo na żywo.
>> Zna ktoś adres?
>
>
> Wygląda na to, że nie ma wideo na żywo, sponsor pikniku
> wystawił organizatorów do wiatru. Pozostaje życzyć
> Modowi i Pixelowi tylu samych udanych lądowań, co startów.
... druga proba im wyszla:
http://www.livescience.com/blogs/author/leonarddavid
"Early Sunday morning, Armadillo Aerospace has again showed its rocket muscle - flying
the first part of a two-part pad to pad hop here at the X Prize Cup.

???It looks good??? cried a voice over the loud speakers as
the multi-legged craft roared through the sky."
Lot byl rano w niedziele, bez publizcnosci (prawie), chyba po raz kolejny wychodzi na to, ze
w obecnosci duzej publiki, to nawet karaluchom nic nie wychodzi;-))

Wideo z pierwszego lotu:
http://www.ertel.com.pl/adam/Armadillo2ndSmaller.wmv

a tu jeszze o pierwszej probie:
http://www.news.com/8301-10784_3-9805888-7.html?tag=nefd.blgs

http://www.itwire.com/content/view/15069/1066/
http://www.youtube.com/watch?v=CxB-9U66EGA
http://www.personalspaceflight.info/2007/10/27/video-of-mod-flight/
http://www.flickr.com/photos/jfoust/sets/72157602750799734/
Z powazaniem
Adam Przybyla


From: Adam Przybyla <adam gliwice.pl>
Subject: Re: John Carmack Lunar Lander Challenge.
Lukasz Bujak <eu-beWYTNIJDUZELITERY tlen.pl> wrote:
> Dnia 2007-10-27 16:16, Użytkownik Lukasz Bujak napisał:
>
>> Jakoś nie mogę znaleźć źródła wideo na żywo.
>> Zna ktoś adres?
>
>
> Wygląda na to, że nie ma wideo na żywo, sponsor pikniku
> wystawił organizatorów do wiatru. Pozostaje życzyć
> Modowi i Pixelowi tylu samych udanych lądowań, co startów.
... wideo w drodze;-) Juz szukaja miejsca na sieci;-) Z powazaniem
Adam Przybyla


From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Kosmiczna_winda_coraz_bli=BFej?=
Newsuser "WM " <ciekaw1.WYTNIJ gazeta.pl> wrote ...
> Stanislaw Sidor <sts_nospam uranos.eu.org> napisał(a):
>> No i co? W nocy balon spadal?
>
> Dzień polarny trwa pół roku ;-)

Kiepskie to miejsce do start w kosmos :(

>> No to jeszcze policzmy, ile trzeba helu, aby utrzymac na wysokosci 20 km
>> platforme zdolna przyjac sensowny ladunek ... tak z kilka ton.
> >
> >
>
> Rosjanie polecieli w 1934r balonem na wysokość 20km.
> http://epizodsspace.testpilot.ru/bibl/istochnik/1997/os1.html
>
> Gazu było 24940 m3 co dawało siłę nośną 2600kg.

Na poziomie morza czy na wysokosci 20 km?

> Lot zakończył się katastrofą przy lądowaniu,
> August Piccard miał więcej szczęścia.

No, ale czego ma to dowodzic?



--
(STS)
Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. [Mrożek]


Serwery


From: "WM " <ciekaw1.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:_Kosmiczna_winda_coraz_bli=BFej?=
Stanislaw Sidor <sts_nospam uranos.eu.org> napisał(a):
> No i co? W nocy balon spadal?

Dzień polarny trwa pół roku ;-)
> No to jeszcze policzmy, ile trzeba helu, aby utrzymac na wysokosci 20 km
> platforme zdolna przyjac sensowny ladunek ... tak z kilka ton.
>
>

Rosjanie polecieli w 1934r balonem na wysokość 20km.
http://epizodsspace.testpilot.ru/bibl/istochnik/1997/os1.html

Gazu było 24940 m3 co dawało siłę nośną 2600kg.

Lot zakończył się katastrofą przy lądowaniu,
August Piccard miał więcej szczęścia.

WM

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Kosmiczna_winda_coraz_bli=BFej?=
Newsuser "WM " <ciekaw1.WYTNIJ gazeta.pl> wrote ...
> Stanislaw Sidor <sts_nospam uranos.eu.org> napisał(a):
>>> Może zamiast budować 20km wieżę, prościej zbudować na tej wysokości
>>> platformę podtrzymywaną przez balony?
>>> Lina będzie krótsza i winda krócej będzie jechała wynosząc
>>> tylko III stopień rakiety.
> >
>> Cos mi tu nie gra ... a jak balastowac tak platforme i skad brac do niej
>> nowy gaz (np. hel)?
>
> Robiono udane próby z czarnym balonem powietrznym ogrzewanym słońcem.

No i co? W nocy balon spadal? :)))

> Balon na uwięzi nie wymaga balastu, tylko mocnej i superlekkiej liny.
> Lina z nanorurek waży niezwykle mało.
> Pudzianowski sam uniesie 20km takiej liny:)

No to jeszcze policzmy, ile trzeba helu, aby utrzymac na wysokosci 20 km
platforme zdolna przyjac sensowny ladunek ... tak z kilka ton.


--
(STS)
Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. [Mrożek]


From: "Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Kosmiczna_winda_coraz_bli=BFej?=
Newsuser "Radio Erewan" <radioerewan gmail.com> wrote ...
> Dnia Sun, 28 Oct 2007 08:15:01 +0000 (UTC), WM napisał(a):
>
>> platformę podtrzymywaną przez balony?
>
> Metr sześcienny helu na kilogram wyniesionej masy (optymistycznie)...

Dla jakiej wysokosci?


--
(STS)
Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. [Mrożek]


następna strona