Rejestracja domen
From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: Sklepik w szkole
krys pisze:

> Nie ma to, ja odrobinkę przeinaczyć i dodać od siebie.

A cóż ja takiego przeinaczyłem?

> Piotr wyraźnie napiał: "rodzice byli problemem",

No wyraźnie napisał i co? Czy w takiej sytuacji nie są problemem?
W końcu to oni kształtują nawyki dzieci...

> i równie wyraźnie, że powiedział im,
> co myśli o ich modelu żywienia

No wyraźnie powiedział i co? Może nie dla wszystkich to jest obraza
majestatu jak sie im zwróci uwagę?

> Jakby się w mój wtrącił, zrobiłabym to samo, co dziewczyny.

No to ma szczęście, że Was tam nie było. Nikt mu nie napyskował,
a jeszcze sie do jego zdania przychylili...

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: A =?ISO-8859-2?Q?mo=BFna_powr=F3ci=E6_do_tematu=3F=3B=29?=
Ewa W pisze:
> Hej, widzę, że się toczy interesująca dyskusja, ale jakby można było
> jeszcze kilka wypowiedzi na temat...
>
> Pozdr. Ewa

Flejm ma to do siebie, że autor wątku nie jest w stanie nad nim
zapanować :-) Rzuciłaś zapałkę w stóg siana :-)

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: "Agnieszka" <agnieszka zwawy.net>
Subject: Re: A można powrócić do tematu?;)
Użytkownik "Ewa W" <ewunia biskupin.wroc.pl> napisał w wiadomości
news:fg5el0$qgj$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Hej, widzę, że się toczy interesująca dyskusja, ale jakby można było
> jeszcze kilka wypowiedzi na temat...

Na temat: moje dzieci od drugiej klasy podstawówki dostają kieszonkowe (w
pierwszej nie i "nie ma tematu"). Nie stawiam im ograniczeń, co mogą w
sklepiku kupować a czego nie. Ale ja z tych bezdennie niereformowalnych,
które nie ograniczają dzieciom słodyczy. A w związku a tym dzieci nie mają
"parcia" na wszystko co słodkie. Mogąc jeść kiedy chcą, uregulowały sobie
spożycie słodyczy na dużo niższym poziomie niż na przykład ja. Dla mnie
tydzień bez przynajmniej jednej czekolady to tydzień stracony, dzieci bardzo
często na hasło w supermarkecie "może chcecie jakieś słodycze?" odpowiadają
"nieeee, dziś nie, może następnym razem".
Wracając do sklepiku. Starszy jest już za duży, żeby mu wyliczać, co może
kupić a co nie. Młodsza (2 klasa podstawówki) czasami - raz w tygodniu, raz
na dwa tygodnie - bierze 1-2 zł ze stwierdzeniem "kupię coś w sklepiku",
przeważnie kończy się na cukierkach, ciastku za kilkadziesiąt groszy. Być
może dla kogoś to jest tragedia, dla mnie nie.
Pewnie nie pomogłam ;-)

Agnieszka


From: "Księżniczka Telimena \(gsk\)." <chenWYTNIJ WYTNIJwp.pl>
Subject: Re: kapelusz na heeloween - szukam pomysłu.

Użytkownik "MONI|<A" <moni|<a pro.wp.pl> napisał w wiadomości
news:4725b85e$1 news.home.net.pl...
> jeszcze jeden pomysł, może masz możliwość kupienia filcu i stożka
> filcowego
> w swojej okolicy, na gorąco mozna coś fajnego uformować, pozszywać i
> gotowe

Już zrobiłam: czarny stożek z czarnego bristolu, na to przykleiłam srebrne
gwiazdki i księżyce, a na całość jest "byle jak" przyczepiony czarny tiul,
czy koronka - od babci. Nawet fajnie :)
Pozdrawiam
Teli.



From: "Ewa W" <ewunia biskupin.wroc.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?A_mo=BFna_powr=F3ci=E6_do_tematu=3F;=29?=
Hej, widzę, że się toczy interesująca dyskusja, ale jakby można było jeszcze
kilka wypowiedzi na temat...

Pozdr. Ewa


From: krys <krys_ poczta.onet.pl>
Subject: Re: Sklepik w szkole
Stalker napisał(a):

> Być może źle to opisał na grupie i oczyma wyobraźni ujrzałyście
> nawiedzonego moralizatora, ale zwróćcie uwagę, że w tej sytuacji obie
> z Agnieszką (bardziej Agnieszka) zareagowałyście z kolei jak
> "nawiedzone matki".

Ja pod Agnieszką podpisałabym się bez wahania.

> Parę takich widziałem : "No niech by przyszedł i
> próbował ustawiać - ale bym mu napyskowała" "Moim dzieciom zwracać
> uwagę, nawet nauczyciel nie ma prawa" itp.

Nie ma to, ja odrobinkę przeinaczyć i dodać od siebie. Piotr wyraźnie
napiał: "rodzice byli problemem", i równie wyraźnie, że powiedział im,
co myśli o ich modelu żywienia ( do którego mu guzik, nawiasem mówiąc).
Jakby się w mój wtrącił, zrobiłabym to samo, co dziewczyny. I nie ma to
nic wspólnego ze zwracaniem uwagi (BTW nauczyciel tak, w końcu dziecko
pozostaje pod jego opieką jakiś czas i jakoś musi szkołę w fundamentach
utrzymać, ale przypadkowy facet??? Chyba tylko w sytuacjach zagrożenia
życia lub zdrowia wymagających natychmiastowej reakcji).

--
Pozdrawiam
Justyna
GG 6756000


From: "Basia Z." <bjz_(usun_toto) poczta.onet.pl>
Subject: Re: Sklepik w szkole

Użytkownik "Stalker" :

>
> A ja nie wylewałbym dziecka z kąpielą :-) I bynajmniej nie popukałbym się
> w głowę. Zebranie rodziców jest doskonałym wyborem w takiej sytuacji. W
> dodatku Piotr przekonał rodziców do faktycznie wartościowej rzeczy.
>

Chyba masz ochotę na flejma.
;-)

> Być może źle to opisał na grupie i oczyma wyobraźni ujrzałyście
> nawiedzonego moralizatora,

Ja zdecydowanie tak, tak to było napisane.

> ale zwróćcie uwagę, że w tej sytuacji obie z Agnieszką (bardziej
> Agnieszka) zareagowałyście z kolei jak "nawiedzone matki". Parę takich
> widziałem : "No niech by przyszedł i próbował ustawiać - ale bym mu
> napyskowała" "Moim dzieciom zwracać uwagę, nawet nauczyciel nie ma prawa"
> itp.

Ja bym wstała i nie napyskowała, tylko bardzo grzecznie zapytała, co on ma
do tego co je moje dziecko.
Ale oczywiscie wszystko zależy od tego w jakim tonie było to powiedziane.
Jeśli odnosił się ogólnie do zawartości szkolnego sklepiku, w którym są
śmieci, to być może nawet przyznałabym mu rację.

Pozdrowienia

Basia






From: "Agnieszka" <agnieszka zwawy.net>
Subject: Re: Sklepik w szkole
Użytkownik "Stalker" <t.laczkowski interia.pl> napisał w wiadomości
news:fg5aj2$ugt$2 news.interia.pl...
> Agnieszka pisze:
>
>> Jak to dobrze, że rodzice kolegów moich dzieci nie próbują mnie
>> wychowywać w zakresie _moich_ nawyków żywieniowych. Oj byłaby pyskówka...
>
> A to w związku z przekonaniem o doskonałości własnych nawyków,
> czy w związku z oburzeniem, że ktoś by śmiał? :-)

W związku z moim wewnętrznym przekonaniem, że nie należy wychowywać obcych,
dorosłych ludzi. Nie podoba się to nie ma obowiązku utrzymywać kontaktów,
ale pouczanie co ktoś robi źle i dlaczego powinien zupełnie inaczej na
kilometr śmierdzi wredną teściową. Z teściowych się śmiejemy, to sami nie
róbmy tego samego.

Agnieszka


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: Sklepik w szkole
Agnieszka pisze:

> Jak to dobrze, że rodzice kolegów moich dzieci nie próbują mnie
> wychowywać w zakresie _moich_ nawyków żywieniowych. Oj byłaby pyskówka...

A to w związku z przekonaniem o doskonałości własnych nawyków,
czy w związku z oburzeniem, że ktoś by śmiał? :-)

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


Promocja serwerów wirtualnych
From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: Sklepik w szkole
Jagna W. pisze:

> Jesteś lekarzem, dietetykiem czy czujesz jakąś społeczną misję
> nawracania ludzi?
> Myślę, że podobnie jak Agnieszka, popukałabym się w głowę, gdyby mnie ktoś
> usiłował ustawiać i to jeszcze na zebraniu w szkole ;-)

A ja nie wylewałbym dziecka z kąpielą :-) I bynajmniej nie popukałbym
się w głowę. Zebranie rodziców jest doskonałym wyborem w takiej
sytuacji. W dodatku Piotr przekonał rodziców do faktycznie wartościowej
rzeczy.

Być może źle to opisał na grupie i oczyma wyobraźni ujrzałyście
nawiedzonego moralizatora, ale zwróćcie uwagę, że w tej sytuacji obie z
Agnieszką (bardziej Agnieszka) zareagowałyście z kolei jak "nawiedzone
matki". Parę takich widziałem : "No niech by przyszedł i próbował
ustawiać - ale bym mu napyskowała" "Moim dzieciom zwracać uwagę, nawet
nauczyciel nie ma prawa" itp.

Stalker

P.S. Piotr opisz jak możesz (i będzie Ci się chciało) przebieg zebrania...

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: Sklepik w szkole
Piotr Majkowski napisał(a):

> Dlatego oprócz nieskutecznego leczenia objawowego (zakazy i
> tłumaczenie dzieciom) podjąłem _takze_ próbę eliminacji żródła
> "choroby".

Jesteś lekarzem, dietetykiem czy czujesz jakąś społeczną misję nawracania
ludzi?
Myślę, że podobnie jak Agnieszka, popukałabym się w głowę, gdyby mnie ktoś
usiłował ustawiać i to jeszcze na zebraniu w szkole ;-)

> Okazało się, że spotkałem się ze zrozumieniem ródziców.

Jest to całkiem możłiwe, ale czym konkretnie ich przekonałeś? Bo jeśli
rozmowa przebiegała jak tutaj w wątku, to nie zdziwiłabym się, gdyby rodzice
przytaknęli po prostu dla świętego spokoju ;-)

> Co więcej dzieci tez dąły sobie wytłumaczyć co to sa puste kalorie i czemu
> nie
> można tak się odżywiać.

Odżywiać z pewnością nie można, ale słodycze nie są dziełem szatana i nie ma
niczego złego w tym, że ktoś je od czasu do czasu konsumuje.

> Nie mogę tego powiedzieć o Was.

Ale czego?

> Widać problem jest bardziej "złożony" i innej natury. Możliwe, że
> chodzi tu o niemerytoryczne uprzedzenia i złośliwość.

I tak wszyscy się do Ciebie niemerytorycznie uprzedzają? ;-)
Wyluuuuuzuuuuuj :)

JW


From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Stalker napisał(a):

> Taki był przepiekny flejmik ostatnio na pl.soc.rodzina:
> "I co ja mam u diaska zrobić?" - załozony przez Lemura

Aaaa, teraz jasne. Zerknęłam do gugla, ale stanowczo za długie, żeby przez
to przebrnąć ;-)

JW


From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Piotr Majkowski napisał(a):

> 29.10.2007, Jagna W. <wilcza_jagoda onet.eu> napisał(a)
>
>>> Aż boję się zapytać, czy ma to zastosowanie do drogich wycieczek
>>> fundowanych przez rodziców ;-)
>>
>> To jest do mnie pytanie? Bo za bardzo nie łapię o co chodzi :)
>
> Ostatnio nie jesteś w formie.

Bez przesady. Nie śledzę wszystkich wątków, więc nie wiem, o jakich
wycieczkach pisała Agnieszka, ale wyjaśniło się już, że pytanie było do
Stalkera, a ja nie wnikam w szczegóły, bo to nie moja sprawa. Jakby
Agnieszka chciała, to by napisała :)

JW


From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Lolalny Lemur napisał(a):

> No. Bo znając moje zamiłowanie do Malibu ze schłodzonym mlekiem on WIE
> jaki dyskomfort odczuwam patrząc jak on sobie popija. Skoro ma ten
> dyskomfort głęboko tam gdzie Murzyn pod koszulą to spokojnie zasługuje
> na wystawienie na balkon.

Naprawdę aż tak bardzo cierpisz w tym momencie, że jesteś skłonna zabronić
komuś przeżywania przyjemności, której sama chętnie byś doświadczyła?
Przecież to jest właśnie egoizm w czystej postaci.

JW


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Jagna W. pisze:

> Czy wg Ciebie brakiem obiektywizum jest pogląd, iż są ludzie, którzy
> alkohol spożywają w kulturalny sposób? Jeśli tak, to masz rację - jestem
> nieobiektywna.

To dopisz mnie do swoich fumfli, też jestem w tym temacie nieobiektywny :-)

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Lolalny Lemur pisze:

> Nie rozumiesz :)

Rozumiem, tylko Ty powinnaś zrozumieć, że różnica między takimi dwiema
sytuacjami jest bardzo cienka, rzekłbym na poziomie artykulacji :-)

Jeśli partner jakby sam z siebie wie, że drugiej osobie może być przykro
to jest ten pierwszy rodzaj sytaucji. Ona przechodzi w drugą sytuację w
momencie jeśli ta druga osoba "wyartukułuje" swoją przykrość

Skutek obu sytuacji jest ten sam: wyrzuty sumienia.
Róznica w ich odbiorze kolosalna (jak dla mnie)

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: "Agnieszka" <aga zwawy.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "Stalker" <t.laczkowski interia.pl> napisał w wiadomości
news:fg4tqh$f7n$2 news.interia.pl...
> Agnieszka pisze:
>
>> No widać, że nie rozumiesz. Nie o Lemurze i jej rodzinie. O tym, jak
>> m.in. Twoim zdaniem powinno się załatwiać takie sprawy. No dobra,
>> nieważne w sumie...
>
> Aaaa, to od razu tak trzeba było :-)
> Ale wyrzutów sumienia w to nie mieszaj, bo sprawa, w którą sie tak
> zaangażowaliśmy dotyczyła czegoś innego...

Owszem czegoś innego. Jednakowoż mającego z owymi wyrzutami jedną wspólną
cechę - manipulowanie i ograniczanie. No ale ja to dziwna jestem, moimi
poglądami przejmować się naprawdę nie musisz ;-)

Agnieszka


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Agnieszka pisze:

> No widać, że nie rozumiesz. Nie o Lemurze i jej rodzinie. O tym, jak
> m.in. Twoim zdaniem powinno się załatwiać takie sprawy. No dobra,
> nieważne w sumie...

Aaaa, to od razu tak trzeba było :-)
Ale wyrzutów sumienia w to nie mieszaj, bo sprawa, w którą sie tak
zaangażowaliśmy dotyczyła czegoś innego...

Stalker


--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


Kosmetyki - mleczka, szampony, środki przeciw cellulitowi
From: Lolalny Lemur <shure1 nospam_o2.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Stalker pisze:

>> Egoizmem jest obżeranie się czekoladą kiedy obok siedzi żona, która
>> nie może ani kawałeczka. Chociaż bardzo lubi. I nikt w nikim nie musi
>> tutaj wzbudzać poczucia winy.
>
> "Nieładnie zapomnieć o czyjejś rocznicy, jeszcze gorzej dać komuś do
> zrozumienia że zapomniał" :-)

Nie rozumiesz :)

LL

--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*


From: "Agnieszka" <aga zwawy.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "Stalker" <t.laczkowski interia.pl> napisał w wiadomości
news:fg4su7$e8q$1 news.interia.pl...
> Agnieszka pisze:
>
>> Ale już prawidłowo ustaliłeś, że nie do lemurowych poglądów i rozterek
>> się odnosiłam. I - moim i tylko moim zdaniem - TAMTA sytuacja z
>> deklaracją o niewzbudzaniu poczucia winy się gryzie. Ale to tylko moje
>> prywatne zdaie ;-)
>
> Nie do końca rozumiem post, ale spróbuję odpowiedzieć:
> Bynajmniej. Przecież mąż Lemura nie wzbudzał w niej wyrzutów sumienia.
> Tzn. wzbudzał, ale inaczej :-)

No widać, że nie rozumiesz. Nie o Lemurze i jej rodzinie. O tym, jak m.in.
Twoim zdaniem powinno się załatwiać takie sprawy. No dobra, nieważne w
sumie...

Agnieszka


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Agnieszka pisze:

> Ale już prawidłowo ustaliłeś, że nie do lemurowych poglądów i rozterek
> się odnosiłam. I - moim i tylko moim zdaniem - TAMTA sytuacja z
> deklaracją o niewzbudzaniu poczucia winy się gryzie. Ale to tylko moje
> prywatne zdaie ;-)

Nie do końca rozumiem post, ale spróbuję odpowiedzieć:
Bynajmniej. Przecież mąż Lemura nie wzbudzał w niej wyrzutów sumienia.
Tzn. wzbudzał, ale inaczej :-)

Tamta sytuacja byłaby analogiczna do tutaj omawianych, gdyby jej Mąż
powiedział: "Dobra, jedź i baw sie dobrze, a ja tu będę musiał się
użerać z dziećmi, zawalać terminy w pracy, ale dobra jedź i baw się dobrze"

Ale jej mąż powiedział "OK, ja tu sobie świetnie poradzę, a Tobie się
należy Kochanie" Czym wzbudził jeszcze większe wyrzuty sumienia :-D

Nie wiem czy czujecie różnicę :-)

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Lolalny Lemur pisze:

> Egoizmem jest obżeranie się czekoladą kiedy obok siedzi żona, która nie
> może ani kawałeczka. Chociaż bardzo lubi. I nikt w nikim nie musi tutaj
> wzbudzać poczucia winy.

"Nieładnie zapomnieć o czyjejś rocznicy, jeszcze gorzej dać komuś do
zrozumienia że zapomniał" :-)

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: "Basia Z." <bjz_(usun_toto) poczta.onet.pl>
Subject: Re: Sklepik w szkole

Użytkownik "Piotr Majkowski" :

> Nie mogę tego powiedzieć o Was.

Czego ?

> Widać problem jest bardziej "złożony" i innej natury. Możliwe, że chodzi
> tu o niemerytoryczne uprzedzenia i złośliwość.
> Ale to nie mój problem.
> Z mojej strony EOT, a TWA jak tam sobie chce.

Miło, że zaliczono mnie do TWA, bo nie śmiałabym aspirować ;-)

Jakoś z zasady nie wychowuję cudzych dzieci w kwestii ich nawyków
żywieniowych, a tym bardziej nie wychowuję ich rodziców.

Pozdrowienia

Basia



From: "Agnieszka" <aga zwawy.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "Stalker" <t.laczkowski interia.pl> napisał w wiadomości
news:fg4s1b$d7a$1 news.interia.pl...
> Agnieszka pisze:
>
>> OK, ja tylko porządkuję materiał badawczy ;-)
>>
>> Agnieszka
>
> Ale skoro już wyzwano mnie do tablicy, to określę różnice między obiema
> sytuacjami :-)

[ciach]

Ale już prawidłowo ustaliłeś, że nie do lemurowych poglądów i rozterek się
odnosiłam. I - moim i tylko moim zdaniem - TAMTA sytuacja z deklaracją o
niewzbudzaniu poczucia winy się gryzie. Ale to tylko moje prywatne zdanie
;-)

Agnieszka


From: Lolalny Lemur <shure1 nospam_o2.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Stalker pisze:

> Natomiast tutaj chodzi o postawę wywoływania czyichś wyrzutów sumienia,
> na zasadzie "Ja nie mogę mieć, to ty też się cieszyć nie będziesz"
> (Tutaj padł taki przykład: "Jakby pił przy mnie Malibu, to bym go na
> balkon wystawiła", albo jakoś tak)

No. Bo znając moje zamiłowanie do Malibu ze schłodzonym mlekiem on WIE
jaki dyskomfort odczuwam patrząc jak on sobie popija. Skoro ma ten
dyskomfort głęboko tam gdzie Murzyn pod koszulą to spokojnie zasługuje
na wystawienie na balkon.

LL

--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*


From: Stalker <t.laczkowski interia.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Agnieszka pisze:

> OK, ja tylko porządkuję materiał badawczy ;-)
>
> Agnieszka

Ale skoro już wyzwano mnie do tablicy, to określę różnice między obiema
sytuacjami :-)

W wątku na rodzinie Lemur miał wyrzuty sam z siebie, bez prowokowania
ich ze strony męża. I takie wyrzuty są OK, związek bez nich jest jak
kartofle bez soli :-) I moim zdaniem świadczą dobrze o związku: Jednemu
z partnerów jest przykro, że ma cos czego nie może mieć drugi partner

Natomiast tutaj chodzi o postawę wywoływania czyichś wyrzutów sumienia,
na zasadzie "Ja nie mogę mieć, to ty też się cieszyć nie będziesz"
(Tutaj padł taki przykład: "Jakby pił przy mnie Malibu, to bym go na
balkon wystawiła", albo jakoś tak) I tak postawa moim zdaniem jest
nieładna...

Bo jak mnie kiedyś ktoś uczył: "Bardzo brzydko jest zapomnieć o czyjejś
rocznicy, ale jeszcze bardziej brzydko jest tej pamięci się domagać" :-)

Stalker

--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/TomaszLaczkowski


From: "Agnieszka" <aga zwawy.pl>
Subject: Re: Sklepik w szkole
Użytkownik "Piotr Majkowski" <w_kosmos galaktyka.com.invalid> napisał w
wiadomości news:fg4p7h$pu1$1 news.onet.pl...
>
> tłumaczenie dzieciom) podjąłem _takze_ próbę eliminacji żródła "choroby".
> Tym źródłem IMO byli rodzice, którzy kupowali dzieciom różne batoniki,
> cukierki, czipsy itp. Tu wyjaśniam od razu, ze mówiąc rodzice, mam na
> myśłi ich niewłasciwe nawyki żywieniowe.

Jak to dobrze, że rodzice kolegów moich dzieci nie próbują mnie wychowywać w
zakresie _moich_ nawyków żywieniowych. Oj byłaby pyskówka...

Agnieszka


Hosting, serwery wirtualne
From: Lolalny Lemur <shure1 nospam_o2.pl>
Subject: Re: kapelusz na heeloween - szukam =?ISO-8859-2?Q?pomys=B3u=2E?=
MONI|<A <moni| pisze:

> w dyskusji są odnośniki do wykroi

Wrrrr
Wykrojów.

Materaców, pryszniców, palców. Skurczów.

Wrrrr

LL

--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*


From: "Agnieszka" <aga zwawy.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "Stalker" <t.laczkowski interia.pl> napisał w wiadomości
news:fg4ogv$8k9$1 news.interia.pl...
> Agnieszka pisze:
>
>> Aż boję się zapytać, czy ma to zastosowanie do drogich wycieczek
>> fundowanych przez rodziców ;-)
>
> Oczywiście, że ma :-) Przypomnę moje stanowisko: "Jasne że jechać..."
> To do czego pijesz, to inna gałąź wątku :-)

OK, ja tylko porządkuję materiał badawczy ;-)

Agnieszka


From: Piotr Majkowski <w_kosmos galaktyka.com.invalid>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
29.10.2007, Jagna W. <wilcza_jagoda onet.eu> napisał(a)

>> Aż boję się zapytać, czy ma to zastosowanie do drogich wycieczek
>> fundowanych przez rodziców ;-)
>
> To jest do mnie pytanie? Bo za bardzo nie łapię o co chodzi :)

Ostatnio nie jesteś w formie.
;)

--
_ Piotr Majkowski
}<_(> Magda 8 lat, Marcin 5 lat
http://msk-system.pl/majkowscy


następna strona