From: RomanO <romik197_mniej_o_jeden klub.chip.pl>
Subject: Re: plan wynikowy -> Tu
>Maria W napisał(a):
>> ha ha pisz jak wiesz ale dużo nie wiesz!
<...>
I co, chcesz za darmochę?
To szukaj, szukaj może ktoś da.
Nie o to chodzi -czy wiem.
-Po pierwsze: To nie ma nic do sprawy,
Akurat tego nie uczę.
-Po drugie:
Jako nauczyciel uczący tego przedmiotu, już dawno powinieneś rozpisać
materiał nauczania. To jest podstawa prowadzenia i organizowania lekcji.
A plan wynikowy z tego wynika. Ale rozkład jedno, a plan jest następną
sprawą. Niech dyro poda podstawę prawną takiego wymagania.
Wyraźnie zaznaczam, planu wynikowego (i forme oddania tego szkole).
Po trzecie, stawiam tezę:
Szczegółowy rozkład materiału, czy plan wynikowy jest utworem.
A jako taki, podlega ochronie prawem autorskim.
Osobistym i materialnym. Jak to się ma do "w szkolnych układów
pracowniczych", to następna sprawa.
Tego chyba nikt jeszcze nie ruszał, a szkoda.
Jeśli wymagane jest z obowiązków (np. zapis w Statucie, znaczy się
szkoła rości sobie do tego prawa własności) winno być za to dodatkowe
wynagrodzenie. Za użytkowanie, oczywiście przez kogoś innego, zakład
pracy i za Twoją zgodą.
Oczywiście za ogólny rozkład wynikający z podstawy programowej -nie.
To wynika z zatrudnienia. Ale prawa pracownicze i autorske istnieją
Inaczej można by wszystkie lekcje zarejestrować.
i w razie czego, (np. zastępstwo -puścić, a pani bibliotekarka pilnuje).
Tak w ogóle; po co zatrudniać kogoś potem na następny rok?
Powodzenia w pracy.
RomanO


From: Szerr <nie podam.pl>
Subject: Re: Sens =?iso-8859-2?Q?du=BFyr=F3w?=
Dnia Sun, 28 Oct 2007 11:43:05 +0100, Hubert M. Staniszewski napisał(a)
w:<news:fg1p5n$5e9$1 atlantis.news.tpi.pl>:

> Po prostu woźny trafił na mniej bezczelnego bachora.

Jeżeli nauczyciele sami wmawiają uczniom, że oni nie mogą nic, a woźny może
wszystko, to uczniowie w to wierzą.

--
Quid leges sine moribus?


From: "Hubert M. Staniszewski" <haes82 o2.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów
Po prostu woźny trafił na mniej bezczelnego bachora.



From: Szerr <nie podam.pl>
Subject: Re: Sens =?iso-8859-2?Q?du=BFyr=F3w?=
Dnia Sun, 28 Oct 2007 01:09:38 +0200, Adam napisał(a)
w:<news:fg0gq5$9e1$1 nemesis.news.tpi.pl>:

> Otóż znam następujący przypadek: uczeń podczas przerwy wyłamywał w toalecie
> wylewkę od kranu - ot tak sobie zmierzył się z wytrzymałością mosiądzu.
> Zauważył to nauczyciel i poprosił ucznia, aby udał się z nim do dyrektora na
> stosowną rozmowę na temat szanowania wspólnego mienia itp. Uczeń
> kategorycznie odmówił więc nauczyciel nieopatrznie chciał mu pomóc i lekko
> ująwszy ucznia pod rękę - zaczął prowadzić do dyrektora. Uczeń wszczął
> krzyk, jakby mu się działa wielka krzywda.

Dlaczego uczeń nie został ukarany za manipulowanie dorosłymi?

> Znam też podobne wydarzenie w szkole, gdy w podobnej systuacji zareagował
> woźny - zrobił to jednak chyba intelignetniej, bo uczeń nie podniósł
> wrzasku: woźny delikatnie acz stanowczo przytrzymał za rękę i nie czyniąc
> żadnego bólu - zaprowadził skutecznie wandala do dyrektora. Rodzice coś tam
> zdaje się protestowali, ale woźny wyłożył im to po swojemu. O dziwo -
> poskutkowało.

Prawo jest jedno dla nauczyciela i dla woźnego. Tylko ten drugi ma, jak się
okazuje, więcej inteligencji w stosowaniu tego prawa.
Dlaczego nauczyciele nie są w stanie nauczyć się tego od woźnych?

> Ja sam kiedyś miałem zdarzenie, które sie mogło źle skończyć: jakiś uczeń
> na korytarzu w pośpiechu zagapił się i ze sporym rozpędem wpadł na mnie.
> Ponieważ jestem słusznej wagi - zderzenie jego ze
> mną przypominało zderzenie ze sporym filarem - padł jak rażony piorunem,

No i jakie miałeś obawy w tej sytuacji? Że zostaniesz posądzony o
naruszenie nietykalności cielesnej ucznia, czy o molestowanie?
Adamie, nie bądź siewcą oświatowej paranoi!

--
Quid leges sine moribus?


From: Szerr <nie podam.pl>
Subject: Re: Zawarcie =?iso-8859-2?Q?ma=B3=BFe=F1stwa_jako_ucze=F1?= - pytanie
Dnia Sun, 28 Oct 2007 09:41:59 +0100, Monroe napisał(a)
w:<news:bpemkgsx82g0$.mljf3rkj41ow.dlg 40tude.net>:

Nie.

--
Quid leges sine moribus?


From: zairazki <zairazki poczta.onet.pl>
Subject: Re: To co idziemy =?UTF-8?B?Z8WCb3Nvd2HEhyBuYSBQSVMgPw==?=
Użytkownik Adam napisał:
....
> to z faktu, Âże zamiast czytaĂŚ lektury, mÂłdozieÂż czytaÂła gotowe opracowania -
> tam wszystko byÂło podana na tacy. Ni ewszystkie lektury w szkole podstawowej
> sÂą nudne jak flaki.

Ale tak czy inaczej jest ich stanowczo za duĹźo. MSZ cele typu
zrozumienie tekstu, przeżywanie uczuć wyższych i analiza stanu ducha
tudzież poczynań bohaterów to można śmiało robić i na Broszkiewiczu, i
na Szklarskim czy Nienackim. Ale niech mi ktoś przytomny wyjaśni jak
nauczyć ucznia przeżywać lekturę, jeżeli najpierw jest goniony na
chama do jej jak najszybszego przeczytania, a potem zanim zdąży coś
przeżyć, goniony jest jak Reksio do czytania następnej lektury. Gdzieś
przeczytałem oszacowanie polonisty, iżby jakoby uczeń liceum dochodził
okresowo do 50 stron lektur obowiązkowych dziennie. Paranoja?
Oczywiście! Wtłoczyć 4 lata w 3 lata dopychając kolanem - to jest
geniusz reformatołkowski w oświacie, i nikt tej durnoty od lat nie
umie naprawić. Nauczyć mniej, a solidniej. Niech już będzie ten
Mickiewicz ze Słowackim i jeszcze paru wieszczów narodowych, ale niech
wreszcie zestaw lektur z języka polskiego przestanie być zakamuflowaną
lekcją historii literatury krajowej i zagranicznej. Niech analiza
lektury da czas temu uczniowi na pomyślenie, przeżywanie, wnioskowanie
samodzielne. W końcu rozumienie poezji też się przydaje, analiza tych
pokrętnych wypowiedzi potrafi być niezłą robótką wyciskającą siódme
poty z mózgu, a jakoś od lat nakłady tomików poezji są na poziomie
poniżej asfaltu, bo to się nie sprzedaje...

Przedmioty ścisłe - analogicznie, ale tu zbyt bym się rozpisał.
Programy bliżej życia i nie tak przeładowane, a dla przyszłych
inżynierów i naukowców bogatsza oferta zajęć rozszerzających wiedzę w
kierunkach interesujących wybranych uczniów...

Same banały.... te same od lat...

pozdrowionka
zairazki


WIFI - Warszawa, Ursynów
From: Monroe <monroe wp.pl>
Subject: Zawarcie =?iso-8859-2?Q?ma=B3=BFe=F1stwa_jako_ucze=F1?= - pytanie
Jestem uczniem IV klasy technikum. Mam 19 lat. Chciałbym jeszcze w tym roku
szkolnym zawrzeć związek małżeński. Mam w związku z tym następujące
pytanie: czy muszę informować o tym władze szkolne?

--
Z pozdrowieniami


From: zairazki <zairazki poczta.onet.pl>
Subject: Re: gimnazjum, ale jakie?!
Użytkownik piotr napisał:
.....
> - atmosfera w szkole
> - oferta zajĂŞĂŚ pozalekcyjnych
> - baza dydaktyczna i sportowa
> - poÂłoÂżenie szkoÂły
> - liczba uczniĂłw w klasie
> - i wiele wiele innych
>
> Informacji proponujĂŞ szukaĂŚ bezpoÂśrednio w szkoÂłach,
....
Nic nie zastąpi bezpośredniej i osobistej wizyty w szkole. Najlepiej
podczas normalnych zajęć (nie dni otwartych) i podczas dużej przerwy ;)
Zwrócić uwagę między innymi na poziom hałasu, gonitwy, zachowania
agresywne, widoczność nauczycieli na dyżurach, czujność "dozoru" na
wejściu do szkoły, otoczenie szkoły (ilość palących gimnazjalistów,
takoż pociągnąć podejrzliwie nosem w okolicach toalet dla chłopaków),
do tego ilość uśmiechów na mijanych twarzach, liczebność wszystkich
uczniów w szkole (mniejsza najczęściej oznacza lepsza, molochy to
gorzej niż tragedia), z jakich dzielnic (z jaką opinią) pochodzi
większość młodzieży, a potem wyraz twarzy osoby zatrudnionej w
sekretariacie i "atmosfera" tamĹźe - sporo powie obserwatorowi
pytającemu o jakąś banalną sprawę. Pytać wśród znajomych - ale tu
margines błędu jest znacznie większy - o opinię o szkole i o
nauczycielach wśród rodziców wcześniejszych roczników.

pozdrowionka
zairazki


From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "locke" <peter.wiggin interia.pl> napisał w wiadomości
news:ffvtgr$aag$1 news.interia.pl...
>
> Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
> news:ffslkb$auh$1 nemesis.news.tpi.pl...
>> > I czemu Twoim zdaniem może to ochroniarz, ale nauczyciel nie?
>> >
>> Nauczycielowi nie wolno naruszyć nietykalności fizycznej ucznia,
>> konserwatorowi powierzchni płaskich - tak.
>
> Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?
Otóż znam następujący przypadek: uczeń podczas przerwy wyłamywał w toalecie
wylewkę od kranu - ot tak sobie zmierzył się z wytrzymałością mosiądzu.
Zauważył to nauczyciel i poprosił ucznia, aby udał się z nim do dyrektora na
stosowną rozmowę na temat szanowania wspólnego mienia itp. Uczeń
kategorycznie odmówił więc nauczyciel nieopatrznie chciał mu pomóc i lekko
ująwszy ucznia pod rękę - zaczął prowadzić do dyrektora. Uczeń wszczął
krzyk, jakby mu się działa wielka krzywda. Dla oglądających to wydarzenie
wyglądało to tak, jakby rzeczywiście nauczyciel zrobił coś złego. Rodzice
ucznia poskarżyli się w kuratorium - w rezultacie zrobiła się wielka afera
(a więc sytuacja podobna, jak ponad rok temu w jednym z gimnazjów).
Znam też podobne wydarzenie w szkole, gdy w podobnej systuacji zareagował
woźny - zrobił to jednak chyba intelignetniej, bo uczeń nie podniósł
wrzasku: woźny delikatnie acz stanowczo przytrzymał za rękę i nie czyniąc
żadnego bólu - zaprowadził skutecznie wandala do dyrektora. Rodzice coś tam
zdaje się protestowali, ale woźny wyłożył im to po swojemu. O dziwo -
poskutkowało.
Nawiasem mówiąc - wygląda na to, że obecnie jakikolwiek dotknięcie ucznia
może być interpretowane jako jeśli nie naruszenie nietykalności osobistej to
molestowanie - więc na przerwach każdy nauczyciel woli omijać uczniów
szerokim łukiem. Ja sam kiedyś miałem zdarzenie, które sie mogło źle
skończyć: jakiś uczeń na korytarzu w pośpiechu zagapił się i ze sporym
rozpędem wpadł na mnie. Ponieważ jestem słusznej wagi - zderzenie jego ze
mną przypominało zderzenie ze sporym filarem - padł jak rażony piorunem,
miałem obawy, czy aby sobie czegoś nie zrobił.
AC



From: "piotr" <xxxxx gazeta.pl>
Subject: Re: gimnazjum, ale jakie?!
Rankingów gimnazjów rzeczywiście nie ma. Jak chcecie sprawdzić efekty
nauczania proponuję wejść na stronę scholaris.
http://www.scholaris.pl/cms/index.php/news/show?id=Wyniki%20egzaminu%20gimnazjalnego%202007
(ostatnio coś na stronie szwankuje ale może naprawią).
Pamiętajcie jednak że wyniki egzaminu to nie wszystko, liczą się także:
- atmosfera w szkole
- oferta zajęć pozalekcyjnych
- baza dydaktyczna i sportowa
- położenie szkoły
- liczba uczniów w klasie
- i wiele wiele innych

Informacji proponuję szukać bezpośrednio w szkołach, na stronach
internetowych poszczególnych placówek, napisać post o podobnej treści na
forum lubelskim no i słuchać opinii uczniów i ich rodziców którzy już
uczęszczają do gimnazjów.



From: "locke" <peter.wiggin interia.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:ffslkb$auh$1 nemesis.news.tpi.pl...
> > I czemu Twoim zdaniem może to ochroniarz, ale nauczyciel nie?
> >
> Nauczycielowi nie wolno naruszyć nietykalności fizycznej ucznia,
> konserwatorowi powierzchni płaskich - tak.

Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?


From: "locke" <peter.wiggin interia.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:ffsatg$p0o$1 atlantis.news.tpi.pl...
> > Tym bardziej. Z czego chcesz wywieść jego szczególne uprawnienia?
> >
> Z prostej logiki - jak się łobuz stawia, to go bierzemy za odzienie
> wierzchnie i zdecydowanie oraz stanowczo przemieszczamy do gabinetu
> dyrektora w celu odbycia rozmowy dyscyplinującej.

Na szczęście zwykły ochroniarz (najczęściej matołek z zaocznym liceum - czy
nawet bez niego) nie ma uprawnień, które pozwalałyby mu orzekanie, kto zachowuje
się źle, a kto dobrze.


From: "locke" <peter.wiggin interia.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:ffqq8v$3hc$1 atlantis.news.tpi.pl...
> >
> > Nieprawda.
> Na jakiej podstawie stawiasz tak kategoryczną tezę?

A na jakiej ty twierdzisz, że ochroniarz może stosować przymus bezpośredni wobec
uczniów?


From: "locke" <peter.wiggin interia.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:ffq150$633$1 nemesis.news.tpi.pl...
>
> > Ktoś wam głupot nagadał. Nauczyciel może, a nawet musi - działając w tzw.
> > stanie wyższej konieczności. Ochroniarz tu nie ma żadnych szczególnych
> > uprawnień.
> W stanie wyższej konieczności - zgoda. Ale bez tego stanu nie wolnu mu tknąć
> ucznia (vide wyprowadzenie ucznia z ławki do tablicy w jednym z gimnazjów).
> Ochroniarz zaś może ucznia siłą wyciągnąć z kibla lub siłą zaprowadzić do
> dyrektora.

Nie może. Ochroniarz zatrudniony w szkole ma dokładnie takie same uprawnienia,
jak ochroniarz np. w hipermarkecie - NIE WOLNO mu tknąć palcem nikogo, kto nie
stwarza bezpośredniego zagrożenia. Jedynie odpowiednie służby, takie jak policja
czy straż miejska mają prawo używania tzw. przymusu bezpośredniego bez wymogu
zaistnienia zagrożenia.


From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: To co idziemy =?ISO-8859-2?Q?g=B3osowa=E6?= na PIS ?
W odpowiedzi na pismo z sobota, 27 października 2007 16:29
(autor Adam
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ffvias$p0r$1 nemesis.news.tpi.pl>):

> Faktem zaś jest, że Gates postępuje nieetycznie - nawet sami Amerykanie mu
> to wytykają. Nie wydaje mi się jednak słuszna teza, że tam, gdzie zaczyna
> się biznes - tam kończy się etyka. Biznes powinien być etyczny - i o to
> powinno się walczyć.

Powinno, ale to inna bajka. Zazwyczaj jednak etyka i biznes są w rozdźwięku.
Zresztą to nie zmienia faktu, że może nieetyczny, ale pomimo braku szkół,
sukces odniósł. Podobnie jak tzw. profesor Bartoszewski, który też na
maturze poprzestał, a naród tytułuje go profesorem i ceni.

>>>> Toż to przecież podstawa, nawet bez DG. Czy PIT... Chodzą do
>>>> pracy potem, a nie mają pojęcia o tym, jak wyglada ich płaca i jak to
>>>> wykorzystać.
>>> WIdocznie są mało inteligentni.
>> Jasne... Wszystko powinni wyssać z mlekiem matki.
> Nie - wystarczy że w domu, w szkole te cechy ogólnej inteligencji zostaną
> wyrobione.

Nie zgadzam się zupełnie. Zawiłości prawne są nie lada wyzwaniem nawet dla
prawników i twierdzenie, że sama inteligencja wystarcza do ich załapania w
kilka minut to bzdura. To już prędzej sama inteligencja wystarczy do
załapania prawdopodobieństwa...

>> Oh, a co dla nas ważniejsze USA czy UE?
> Jednoznacznie wcale nie łatwo na to odpowiedzieć.

No to zastosuj statystykę :-P
Ilu Polakom przyda się system prawny USA a ilu EU. Jak Ci wyjdzie że więcej
USA to uczmy USAńskiego...

>> Nie istnieje prawda obiektywna, a i też zwykły człowiek ma ciekawsze
>> rzeczy
>> do robienia niż myślenie kim był Piłsudski. Dla mnie np. był takim
>> polskim Leninem, co rewolucję machnął. Pewnie się mylę, bo szczerze
>> mówiąc mi ta wiedza ani te przemyślenia ani całokształt historyczny do
>> życia potrzebne nie są, więc ostatnio to właśnie na obowiązkowych
>> lekcjach o tym słuchałem.
> No nie - nazwanie Piłsudskiego drugim Leninem? Tego jeszcze nie grano.
> Piłsudski żadnej rewolucji nie machnął (może szkoda?).

No jak nie? Jakiś przewrót zrobił.... Jak Lenin czy Fidel. Wpadł, zabrał
władzę siłą tym co rządzili i powiedział teraz ja jestem królem.

Tak czy siak, wiedza ta mi jest tak bardzo nieprzydatna jak podstawy baletu,
więc w nią nie wnikam. Niech se był Fidelem, Leninem czy Matką Teresą. Dla
mnie różnica żadna.

>> No to niech tą piękną wprowadzą do szkół, bo jak na razie wybrali
>> koszmarne
>> koszmarki z koszmarkowa.
> [...]
> No, to jest temat na długie dysputy. Ja też w szkole nie byłem wyrywny do
> czytania lektur - wolałem serię "Tomek na wojennej ścieżce" i inne. I taka
> postawa jest dość oczywista. System wychowawczy istnieje po to, aby jednak
> ucznia jakoś skłonić i zmusić do czytania.


Żeby zepsuć mu psychikę taką Nałkowską?

> Tylko proces czytania jest w
> stanie wykształcić pewne cechy zwiążane z inteligencją ogólną, ba - nawet
> nauczyć zasad ortografii i gramatyki.

I chora psychicznie Nałkowska uczy, a Twój Szklarski nie? Naćpany Mickiewicz
z wizjami tak, a niepoprawny politycznie Nienacki nie?

>> Uczniowie nie są kształceni w czytaniu ze zrozumieniem prostych zdań, a
>> co dopiero w jakimkolwiek przeżywaniu nudnych jak flaki z olejem lektur.
> Tak - masz rację - to samo zjawisko obserwuję już od lat. Prawdą jest, że
> przyczyną tego jest brak umiejętności czytania ze zrozumieniem - ale
> wynika to z faktu, że zamiast czytać lektury, młdozież czytała gotowe
> opracowania - tam wszystko było podana na tacy. Ni ewszystkie lektury w
> szkole podstawowej są nudne jak flaki.

No w podstawówce to lubiłem czytać. Nienawiść do książek wzięła mi się
zrobiła dopiero w szkole średniej. Po zakatowaniu mojej psychiki Balzakami,
Mickiewiczami i Nałkowskimi uważam książki za największe zło ludzkości.

--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


Kolczyki i naszyjniki, biżuteria
From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: To co idziemy głosować na PIS ?
> Człowiek który matury nie zda na studia nie idzie. Ostatnio byłem na
> wykładzie gdzie doktor psychologii tłumaczył jaką głupotą jest rezygnacja
> z
> obowiązkowej matematyki i jaką głupotą jest obcinanie podstawy programowej
> z tegoż przedmiotu.
> Twierdził też że paradoksem jest to iż tzw humaniści w środowisku naukowym
> bronili matematyki a matematyk (Łybacka) ją wyrzucił.
> Efekt przepychanek tym przedmiotem w szkołach widać: jest to przedmiot do
> którego wszyscy podchodzą z największą niechęcią, poziom nauczania spada a
> tym samym poziom nauczania przedmiotów zawodowych no i poziom nowych
> studentów.
Święta racja. Jak teraz można w technikum tłumaczyć przyszłym technikom
zasady metody analitycznej znajdowania wypadkowej sił, gdy okazuje się, że
na temat funkcji trygonometrycznych nie mają oni żadnwgo pojęcia - będzie to
za rok na matematyce.
AC



From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: To co idziemy głosować na PIS ?
[...]
> Nieprawda. MSa nie cierpię i z nim walczę podobnie jak sporo ludzi, ale
> nie
> za buble, a za nietyczne działania. Ale biznes to nie etyka. więc z jego
> punktu widzenia jest wszystko OK.
Co do MS ja nie mam takich mocno negatywnych odczuć typu "nie cierpię".
Także nie walczę ani z MS ani z jego produkuktami, bo to chyba nie moja
rola. Staram się korzystać z tego, co jest dobre.
Faktem zaś jest, że Gates postępuje nieetycznie - nawet sami Amerykanie mu
to wytykają. Nie wydaje mi się jednak słuszna teza, że tam, gdzie zaczyna
się biznes - tam kończy się etyka. Biznes powinien być etyczny - i o to
powinno się walczyć. Jak? Trudno mi powiedzieć - może właśnie
administracyjnie eliminując nieetycznie postępujących?

>>> Toż to przecież podstawa, nawet bez DG. Czy PIT... Chodzą do
>>> pracy potem, a nie mają pojęcia o tym, jak wyglada ich płaca i jak to
>>> wykorzystać.
>> WIdocznie są mało inteligentni.
>
> Jasne... Wszystko powinni wyssać z mlekiem matki.
Nie - wystarczy że w domu, w szkole te cechy ogólnej inteligencji zostaną
wyrobione.
>
> Oh, a co dla nas ważniejsze USA czy UE?
Jednoznacznie wcale nie łatwo na to odpowiedzieć.

>> Co będzie, jak tysiące Polaków ruszą na podbój Stanów w
>> poszukiwaniu pracy? Wiedza o VAT okaże się zbędna.
>
> Wiesz co, jak ruszą to im j. polski będzie zbędny i inne przedmioty też.
> więc wiesz.... A akurat do USA to nie prędką ruszą, bo tam wizy są.
Trudno przewidzieć teraz, jak się potoczą wydarzenia. Poza tym coraz więcej
ludzi jeździ do USA na różne szkolenia, konferencje - z mego otoczenia kilku
znajomych w ciągu 2 ostatnich lat było w USA na takich kusach i szkoleniach.
Wszyscy byli zaskoczeni odmiennością amerykańską. Ja osobiście np. czuję
duży

niedosyt wiedzy i amerykańskim systemie ekonomicznym, chociaż pewnie nigdy
tak nie będę.
> Nie istnieje prawda obiektywna, a i też zwykły człowiek ma ciekawsze
> rzeczy
> do robienia niż myślenie kim był Piłsudski. Dla mnie np. był takim polskim
> Leninem, co rewolucję machnął. Pewnie się mylę, bo szczerze mówiąc mi ta
> wiedza ani te przemyślenia ani całokształt historyczny do życia potrzebne
> nie są, więc ostatnio to właśnie na obowiązkowych lekcjach o tym
> słuchałem.
No nie - nazwanie Piłsudskiego drugim Leninem? Tego jeszcze nie grano.
Piłsudski żadnej rewolucji nie machnął (może szkoda?). Gdy ja chodzilem do
szkoły, to o Piłsudskim albo ni ewolno było wcale mówić a jeśli już, to
wyłącznie w kategoriach jak najgorszych (ten, co doprowadził do faszyzacji
Polski, pośrednio odpowiedzialny za klęskę wrześniową itp. głupoty). Była to
rzeczywiście postać niejednoznaczna, ale gdyby go uważniej słuchano, to w
1939 roku bylibyśmy chyba w dużo lepszej sytuacji. To, że historię się
nazywa "nauczycielką życia" nie jest przypadkiem.

> No to niech tą piękną wprowadzą do szkół, bo jak na razie wybrali
> koszmarne
> koszmarki z koszmarkowa. O ile w podstawówce czytałem jeszcze lektury, to
> potem już tylko streszczenia. Na siłę przeczytałem Granicę, bo mnie
> uczycielka zmusiła, to wymiotowałem dwa dni. Grafomańskie przeżycia chorej
> psychicznie kobiety, która zresztą później skończyła z kompletnym świrem
> ze
> swoimi nekrofilskimi tekstami o przerabianiu ludzi na mydło... Ona jest
> wzorcowym przykładem, ale inni nie lepsi...
[...]
No, to jest temat na długie dysputy. Ja też w szkole nie byłem wyrywny do
czytania lektur - wolałem serię "Tomek na wojennej ścieżce" i inne. I taka
postawa jest dość oczywista. System wychowawczy istnieje po to, aby jednak
ucznia jakoś skłonić i zmusić do czytania. Tylko proces czytania jest w
stanie wykształcić pewne cechy zwiążane z inteligencją ogólną, ba - nawet
nauczyć zasad ortografii i gramatyki.
Po wielu latach ponownie sięgnąłem do dawnych lektur szkolnych - i zupełnie
inaczej podchodziłem do tych tekstów. Problem polega na tym, że w szkole
nienajlepiej przebiega proces tzw. przygotowania uczniów do odbioru
okreśłonych treści. Ale to już "inna inszość".
> Poza tym, ciągle nie chodzi o to, żeby zlikwidować jp. ale żeby nie było
> matury obowiązkowej z niego.
Obecna formuła matury z polskiego właściewie nie wymaga znajomości lektur -
egzamin ten ocenia ogólne umiejętności w zakresie języka ojczystego:
umiejętność zwięzłej wypowiedzi, interpretacji podanego tekstu itp. Moim
zdaniem są to cechy konieczne, aby ubiegać się o miejsce na wyższej uczelni.

> Myślę, że nie usiłuje. Dzisiaj na sprawdzianie na zadanie o treści
> zawierającej wytłuszczone zdanie ,,W temacie wpisz swoje imię i nazwisko''
> 1/3 uczniów nie wpisała.
> Zaś na polecenie ,,mam do Ciebie dwa pytania. Na pierwsze i trzecie
> odpowiedz na forum, zaś na drugie i trzecie prywatną wiadomością. '' około
> połowa uczniów (klasa matematyczna) nie wysłała prywatnej wiadomości tylko
> odpowiadała wyłącznie na forum.
>
> Uczniowie nie są kształceni w czytaniu ze zrozumieniem prostych zdań, a co
> dopiero w jakimkolwiek przeżywaniu nudnych jak flaki z olejem lektur.
Tak - masz rację - to samo zjawisko obserwuję już od lat. Prawdą jest, że
przyczyną tego jest brak umiejętności czytania ze zrozumieniem - ale wynika
to z faktu, że zamiast czytać lektury, młdozież czytała gotowe opracowania -
tam wszystko było podana na tacy. Ni ewszystkie lektury w szkole podstawowej
są nudne jak flaki.
AC



From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: Technik Archiwista ->tu

> Dzieki za info, ale jak dyrektor każe to co mam zrobić, poza tym toteż dla
> mnie informacja, bo nigdzie nie ma materiałow do tego przedmiotu dla
> Technika Archiwisty :((
Pozostaje więc tylko jedno: wziąć do ręki podstawy programowe, program
nauczania (te musi ci dostarczyć szkoła - taki jest jej obowiązek), szkolny
system ocenia - zrobić taki plan wynikowy (albo: szczegółowy rozkład
materiału plus przedmiotowy system ocenianiania).
AC



From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: No, nareszcie =?ISO-8859-2?Q?wr=F3ci=B3a_normalno=B6=E6=21?=
W odpowiedzi na pismo z sobota, 27 października 2007 12:46
(autor Jaksa
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ffv50v$t2o$1 atlantis.news.tpi.pl>):

>> No to oczywiście jest już nadinterpretacja, bo bywa różnie....
>>
> interpretacja, czy nadinterpretacja może mieć miejsce wtedy, gdy
> udowodnisz, ze tak nie jest.
>
> Stawiam tezę:
> WSZYSCY NAUCZYCILE W POLSCE TO LUDZIE WYKSZTAŁCENI WSZECHSTRONIE,
> HUMANIŚCI (od human CZŁOWIEK), OGARNIĘCI MISJĄ I POWOŁANIEM.
> Dowód nalezy do Ciebie

hehehehehe.... Ty stawiasz tezę, a chcesz żebym Ja ją udowadniał? Przecież
ja się z nią nie zgadzam i ją obalam. Z drugiej strony oczywiście obalenie
tej tezy jeszcze nie dowodzi tezy przeciwnej.


--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: "Jaksa" <jaksa.n polska.pl>
Subject: Re: No, nareszcie wróciła normalność!

Użytkownik "Tristan" <niechce spamu.pl> napisał w wiadomości
news:ffv3sc$ajl$2 news.onet.pl...
>> masz rację jest to zawód dla życiowych dekowników do tego jeszcze
>> nabierają księżowskiej pewności, że są pod rekę z Panem Bogiem
>
> No to oczywiście jest już nadinterpretacja, bo bywa różnie....
>
interpretacja, czy nadinterpretacja może mieć miejsce wtedy, gdy udowodnisz,
ze tak nie jest.

Stawiam tezę:
WSZYSCY NAUCZYCILE W POLSCE TO LUDZIE WYKSZTAŁCENI WSZECHSTRONIE, HUMANIŚCI
(od human CZŁOWIEK), OGARNIĘCI MISJĄ I POWOŁANIEM.

Dowód nalezy do Ciebie

Jaksa



From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: No, nareszcie =?ISO-8859-2?Q?wr=F3ci=B3a_normalno=B6=E6=21?=
W odpowiedzi na pismo z sobota, 27 października 2007 11:55
(autor Jaksa
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ffv206$ka5$1 atlantis.news.tpi.pl>):

>> Bo prawda jest taka, że jest to lajtowy zawodzik. Między namy belframy...
>> To
>> jakby nie, to byśmy w nim siedzieli?
>
> masz rację jest to zawód dla życiowych dekowników do tego jeszcze
> nabierają księżowskiej pewności, że są pod rekę z Panem Bogiem

No to oczywiście jest już nadinterpretacja, bo bywa różnie....

--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: "Jaksa" <jaksa.n polska.pl>
Subject: Re: No, nareszcie wróciła normalność!

Użytkownik "Tristan" <niechce spamu.pl> napisał w wiadomości
news:fftmo0$nrc$2 news.onet.pl...
>
> Bo prawda jest taka, że jest to lajtowy zawodzik. Między namy belframy...
> To
> jakby nie, to byśmy w nim siedzieli?

masz rację jest to zawód dla życiowych dekowników do tego jeszcze nabierają
księżowskiej pewności, że są pod rekę z Panem Bogiem

Jaksa



From: "Jaksa" <jaksa.n polska.pl>
Subject: Re: To co idziemy głosować na PIS ?

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:ffs630$1j$1 nemesis.news.tpi.pl...
>> Nieprawda... Ameryka już dawno odkryła, że specjalizacja rządzi światem.
>> Mam
>> kolegę, świetnego elektronika. Zarabia kupę kasiury, ma swój biurowiec. W
>> życiu nie przeczytał żadnej lektury (no może w podstawówce) a do matury z
>> polskiego podchodził kilka razy. Matura go tylko blokowała.
> Zgoda - bogaty prostak to nic nadzwyczajnego. W USA takich jest na pęczki,
> ale oni raczej niczego oprócz podatków do ogólnego rozwoju nie wnoszą. To
> nie tacy ludzi tworzą postęp techniczny i naukowy.

hehehehehehehehe
jakie to śmieszne są opinie kogoś kto nigdy nie był za granicą

[ a dalej ciach ]

Jaksa



From: JMM <j_m_majer poczta.onet.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?No,_nareszcie_wr=F3ci?=
Dnia Fri, 26 Oct 2007 23:41:13 +0200, Tristan <niechce spamu.pl> w
wiadomości <fftmtq$nrc$3 news.onet.pl> napisał(a):

>> Z drugiej strony można też gorzko zażartować jak bardzo do pracy może
>> zmotywować te kilkadziesiąt złotych...
>
>Kilkaset raczej. Chyba że jesteś z tych co się obijają i masz go 1% :-P

Nie, nie jestem z tych. Poczytaj parę postów wcześniej, będziesz
wiedział, dlaczego piszę o kilkudziesięciu złotych. :P

--
Z wyrazami szacunku
Jan M. Mayer <j_m_mayer (_a_) poczta.onet.pl>
Archiwum grupy pl.sci.historia (1996-2006):
http://horyzonty.org/psh/


Naszyjniki
From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: No, nareszcie =?ISO-8859-2?Q?wr=F3ci=B3a_normalno=B6=E6=21?=
W odpowiedzi na pismo z piątek, 26 października 2007 11:36
(autor JMM
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ud93i31t5hnepf878081heopror3l41d55 4ax.com>):

>>Tak pół-żartem, pół-serio: dodatek motywacyjny, jak sama nazwa wskazuje,
>>powinien motywować - do lepszej pracy. To po co przyznawać go tym, co już
>>i tak dobrze pracują? Przyznać go należy tym, co pracują przeciętnie lub
>>słabo, aby ich - zgodnie ze znaczeniem nazwy - zmotywować. ;)

Nie, motywuje cię to, że jak nie będziesz działał to odbiorą.
>
> Z drugiej strony można też gorzko zażartować jak bardzo do pracy może
> zmotywować te kilkadziesiąt złotych...

Kilkaset raczej. Chyba że jesteś z tych co się obijają i masz go 1% :-P

--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: No, nareszcie =?ISO-8859-2?Q?wr=F3ci=B3a_normalno=B6=E6=21?=
W odpowiedzi na pismo z piątek, 26 października 2007 11:36
(autor JMM
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ud93i31t5hnepf878081heopror3l41d55 4ax.com>):

> Jest jeszcze jedna sprawa, która odróżnia nas od lekarzy i
> pielęgniarek. Jednym z koronnych ich argumentów jest czas pracy -
> podnoszą argument, że pracują bardzo dużo. Jeśli chodzi o nas, to cały
> czas pokutuje w społeczeństwie przekonanie, że pracujemy 18 godzin
> tygodniowo i zarabiamy ponad 3000 zł/mies.

Bo prawda jest taka, że jest to lajtowy zawodzik. Między namy belframy... To
jakby nie, to byśmy w nim siedzieli? Ja np. miałem parę razy oferty pracy
za dużo większe pieniądze... Ale bez wakacji 2 miesiące, bez 20 h
tygodniowo kontra 40, bez lajtowej pracy bez nadzoru...

Wybrałem być przed mieć i sobie żyję spokojniutko... Owszem, większa kasa by
się przydała, bo niestety za ten lajcik płacę zdezelowanym samochodem,
mieszkaniem w ruinie i debetem na koncie.

Ale co fakt, to fakt -- przepracowywać się nie przepracowujemy.

--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: To co idziemy =?ISO-8859-2?Q?g=B3osowa=E6?= na PIS ?
W odpowiedzi na pismo z piątek, 26 października 2007 14:03
(autor Adam
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ffslgf$afj$1 nemesis.news.tpi.pl>):

>> Poza tym, taki prostak jak Gates nie skończył szkół, a w sumie sporo
>> jednak
>> wniósł. Sporo złego, to fakt, ale w początkowej fazie jednak znaleźć się
>> umiał i ostatecznie źle na tym nie wyszedł.
> Z tego co wiem to skończył więcej niż zawodówkę - nie chciało mu się
> kończyć studiów,

Nie pamiętam dokładnie gdzie wymiękł, zwłaszcza że oni mają inny system....
Do tego oni mają ZTCW bardziej właśnie specjalizujący system.

> bo się zajął zarabianiem pieniędzy. Jego osiągnięciem jest
> stworzenie największego bubla wszechczasów o nazwie Winzgroza.

No więc widzisz.... Zacznijmy od tego, że nie należy go oceniać jako
programisty, bo tymże przestał być chyba gdzieś koło czasów pracy dla
Apple'a. Natomiast odniósł spory sukces w innych dziedzinach.

Nie można również krytykować produktów MSa, bo to nie są buble. To właśnie
celnie podjęte decyzje kompromisów. Stan uwarunkowany koniecznością.
Zauważ, że powstał lepszy OS/2, ale MS w porę się wycofał i na tym wygrał.
Metoda małych kroczków nie zadowala perfekcjonistów, ale jest skuteczna.

MS jest drapieżcą i przyjął klasyczną korporacyjną metodę podbijania świata,
ale cóż.... my z tym walczymy, co nie zmienia faktu, że jest
ona ,,naturalna'' dla biznesu.

Gates jest geniuszem biznesu.


> Genialność jego polega wyłącznie na tym, że potrafi miliony klientów
robić w konia,
> sprzedając im kolejne wersje swego bubla.

Nieprawda. MSa nie cierpię i z nim walczę podobnie jak sporo ludzi, ale nie
za buble, a za nietyczne działania. Ale biznes to nie etyka. więc z jego
punktu widzenia jest wszystko OK.

>> Nie wszyscy muszą być naukowcami.
>>To racja.
>
>> Nie żartuj! Ja tego nie miałem i jak założyłem DG to musiałem sporo sam
>> nad
>> tym siedzieć.
> A gdybyś miał w szkole - to co? Też musiałbyć siedzieć nad szczegółami.

tak, ale bym wiedział jak to jeść. A tak przeżyłem tak naprawdę tylko dzięki
księgowej zaprzyjaźnionej firmy, która miała dość cierpliwości, żeby mi
tłumaczyć jak w szkole właśnie... a później dzięki grupie
pl.soc.prawo.podatki, którzy również odrabiali zadanie domowe za ministra.

>> Obecna forma przesiębiorczości nie ma sensu, to fakt, bo się kuje na
>> pamięć
>> debilne współczynniki i robi dziwne rzeczy, ale jak uczeń nie potrafi
>> Vaty zrozumieć?
> Podejrzewam, że nie tylko oni nie widzą, po cholerę to.

No cóż.... To podstawa

>> Toż to przecież podstawa, nawet bez DG. Czy PIT... Chodzą do
>> pracy potem, a nie mają pojęcia o tym, jak wyglada ich płaca i jak to
>> wykorzystać.
> WIdocznie są mało inteligentni.

Jasne... Wszystko powinni wyssać z mlekiem matki.

>> No nie rób se jaj, w całej EU jest tak samo. Przecie nikt nie każe kuć na
>> pamięć jakie stawki na jakie PKWiU obowiązują, ale mechanizmy są stałe.
> Otóż to - to jest własnie wymysł europejski - w USA wiedza o VAT jest
> zbyteczna.


Oh, a co dla nas ważniejsze USA czy UE?

> Co będzie, jak tysiące Polaków ruszą na podbój Stanów w
> poszukiwaniu pracy? Wiedza o VAT okaże się zbędna.

Wiesz co, jak ruszą to im j. polski będzie zbędny i inne przedmioty też.
więc wiesz.... A akurat do USA to nie prędką ruszą, bo tam wizy są.

BTW: Nie okaże się tak do końca zbędna, bo może będą handlowali z EU :D

>> No oczywiście, można się poruszać po kraju na ślepo albo siedzieć w
>> swojej norze i nigdzie się nie ruszać. Tyle, że wtedy prawdopodobieństwo
>> pierdnięcia motyla też przydatne jest dość słabo.
> Jednak zasada oblicznania prawdopodobieństwa zdarzeń losowych może mi
> okazać przydatna przy podejmowaniu decyzji biznesowej.
>> No i? Na Polsl mi analiza Dziadów potrzebna nie była do zrozumienia
>> treści.
> ???

No co, była? Nie była, bo jej nie robiłem (miałem luzacką nauczycielkę na
szczęście), a jednak treści rozumiałem.

>> Nie. Niemena nie trawię... Siłą rzeczy znam Dziwnego Świata, bo tym
>> wszędzie
>> katują i Papugi.
>> To widzisz jest wszystko kwestia interpretacji. Dla jednych coś jest
>> faszystą, dla innych prawicą, dla innych lewicą...
> Ale przecież są materiały źródłowe - ich analiza jest podstawą warsztatu
> historyka, a nie polityczne czy ideologiczne interpretacje różnej maści
> historyków. Inteligentny człowiek z maturą powinien być krytyczny w
> stosunku do tego, co mu propaganda sączy do uszy - sięga po źródła, czyta,
> analizuje, wnioskuje.

Nie istnieje prawda obiektywna, a i też zwykły człowiek ma ciekawsze rzeczy
do robienia niż myślenie kim był Piłsudski. Dla mnie np. był takim polskim
Leninem, co rewolucję machnął. Pewnie się mylę, bo szczerze mówiąc mi ta
wiedza ani te przemyślenia ani całokształt historyczny do życia potrzebne
nie są, więc ostatnio to właśnie na obowiązkowych lekcjach o tym słuchałem.

> Bez tej wiedzy i tych umiejętności jest tępym
> narzędziem w ręku cynicznych propgandystów.

Średnio mi to przeszkadza.


> Literatura piękna kształtuje ludzką estetykę, pokazuje, jak budować
> zdania, aby to, co mówimy i piszemy nie było knajackim bełkotem.


No to niech tą piękną wprowadzą do szkół, bo jak na razie wybrali koszmarne
koszmarki z koszmarkowa. O ile w podstawówce czytałem jeszcze lektury, to
potem już tylko streszczenia. Na siłę przeczytałem Granicę, bo mnie
uczycielka zmusiła, to wymiotowałem dwa dni. Grafomańskie przeżycia chorej
psychicznie kobiety, która zresztą później skończyła z kompletnym świrem ze
swoimi nekrofilskimi tekstami o przerabianiu ludzi na mydło... Ona jest
wzorcowym przykładem, ale inni nie lepsi...

Pisałeś coś wyżej o propagandzie... No więc Sienkiewicz, proszę bardzo.
Zakłamany twórca romansów, który dla pokrzepienia serc pisał o tym, jak to
kiedyś było fajnie, bo Polacy zabijali Kozaków. Do tego tak nakłamał
historycznie i takie propagandy uprawiał, że to jest nie do odrobienia
przez wieki... I ciągle go się w szkole wpycha. Fakt, jedno co, to pióro
miał lekkie i przyjemne.

Wesele: Zakończyłem na tekście ,,raz do koła, raz do koła, odgarnijże włosy
z czoła'' i wtedy uznałem, że moja psychika jest więcej warta niż ocena z
polskiego.

i tak można lecieć i lecieć...

Poza tym, ciągle nie chodzi o to, żeby zlikwidować jp. ale żeby nie było
matury obowiązkowej z niego.

> Tak się
> składa, że sposród wydawanych książek niewiele jest takich, które zdają
> egzamin czasu swoimi uniwerslnymi przesłaniami czy wspaniałym językiem.

No.... I co ciekawe, żadna z nich nie stała się lekturą szkolną :-P

> Politycy w białoczerwonych krawatach choćby byli do upadłego tresowani
> przez Tymochowicza po wypowiedzeniu pierwszych kilku zdań zostaną
> rozpoznani, jako byli bywalcy zapyziałych barów GS - słoma z butów będzie
> im wyłazić wiechciami.

No i to mi się np. podoba. Bardzo lubię byłą posłankę Beger, bo ona nie
owija w bawełnę i mówi to co myśli. Uważam, że właśnie tacy powinni być
politycy... A nie ślicznie zaokrąglone zdania o niczym. Tak właśnie całkiem
a'propos mi się nawinął kawał:

Tusk ginie w wypadku i trafia do nieba. A tam pełno zegarów i każdy inaczej
ma wskazówki.
-- Św. Piotrze, czemu tu tyle zegarów i każdy ma inny czas?
-- Bo to są zegary prawdy. Każde kłamstwo powoduje przesunięcie o minutę.
-- A gdzie są zegary Kaczyńskich?
-- W gabinecie szefa, robią za wentylatory.
-- A czemu mój nie ma wskazówek?
-- Bo ty i tak nie wiesz co mówisz, więc jak ocenić czy kłamstwo czy prawda?

> Czy sama lektura kilkudziesięciu pozycji klasyki
> lietaratury pięknej wystarczy? Nie - do tego potrzebna jest jest
> umiejętność przeżywania tego, a to już jest wyższa szkoła jazdy. Te cechę
> szkoła usiłuje kształtować - niestety, z różnym skutkiem.

Myślę, że nie usiłuje. Dzisiaj na sprawdzianie na zadanie o treści
zawierającej wytłuszczone zdanie ,,W temacie wpisz swoje imię i nazwisko''
1/3 uczniów nie wpisała.

Zaś na polecenie ,,mam do Ciebie dwa pytania. Na pierwsze i trzecie
odpowiedz na forum, zaś na drugie i trzecie prywatną wiadomością. '' około
połowa uczniów (klasa matematyczna) nie wysłała prywatnej wiadomości tylko
odpowiadała wyłącznie na forum.

Uczniowie nie są kształceni w czytaniu ze zrozumieniem prostych zdań, a co
dopiero w jakimkolwiek przeżywaniu nudnych jak flaki z olejem lektur.

--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: TomcioW <tomcio mail.bez.pl>
Subject: Re: To co idziemy =?ISO-8859-2?Q?g=B3osowa=E6?= na PIS ?
> Co innego liczyć w sklepie, co innego wysławiać się zrozumiale, a co
> innego zdawać maturę z chory bredzeń Nałkowskiej czy innych dewiantów
> serwowanych przez Ministerstwo czy obliczać wielokrotnie złożone
> prawdopodobieństwo sraczkowate.
Chwal się chwal żeś mało kulturalny człowiek...


> Poza tym, niech se ta matematyka czy jp. będą w szkole, ale obowiązkowo na
> maturze to jest przegięcie. O wiele przydatniejsza byłaby choćby
> przedsiębiorczość czy geografia.
Wyważasz otwarte drzwi. Dyskusji na ten temat było sporo. Nikt nie jest w
stanie przekonać takich ignorantów jak Ty że matematykę obowiązkowo
przyszły student powinien zdać na pewnym poziomie. Z prostego powodu: jest
to podstawa praktycznie każdej nauki - KAŻDEJ.
Człowiek który matury nie zda na studia nie idzie. Ostatnio byłem na
wykładzie gdzie doktor psychologii tłumaczył jaką głupotą jest rezygnacja z
obowiązkowej matematyki i jaką głupotą jest obcinanie podstawy programowej
z tegoż przedmiotu.
Twierdził też że paradoksem jest to iż tzw humaniści w środowisku naukowym
bronili matematyki a matematyk (Łybacka) ją wyrzucił.
Efekt przepychanek tym przedmiotem w szkołach widać: jest to przedmiot do
którego wszyscy podchodzą z największą niechęcią, poziom nauczania spada a
tym samym poziom nauczania przedmiotów zawodowych no i poziom nowych
studentów.


> Uczeń wie co chciał powiedzieć naćpany Mickiewicz czy chora psychicznie
> Nałkowska, a nie wie jak policzy podatek VAT. Albo potrafi policzyć
> prawdopodobieństwo tego, że pierdnięcie motyla w Bangladeszu spowoduje
> wybuch wulkanu na Jamajce, a nie potrafi powiedzieć gdzie leży Jeziorak.
No i znowu przykład kultury nauczyciela...

> Nie widzę związku. Ja rozumiem instrukcję do pralki, a Nad Niemnem nie
> czytałem, a o Norwidzie wiem tylko tyle, że Budka Suflera śpiewała Noc nad
> Norwidem.
A ja człowiek po dwóch kierunkach ścisłych (studia dzienne), mający zawsze
piątki z matematyki czytałem i Nad Niemnem i wiem kto to Norwid, ba jego
wiersze też czytałem.
Wiem też jeszcze jedną rzecz: wstydził bym się przyznać do tego co Ty.


> No ale historia nie jest na maturze... I w sumie w ponadgimnazjumach też
> jej być nie powinno w profilach niehumanistycznych.
Z historią też problemów nie miałem i z przyjemnością chodziłem na lekcje.
Pozdrawiam


From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: No, nareszcie =?ISO-8859-2?Q?wr=F3ci=B3a_normalno=B6=E6=21?=
W odpowiedzi na pismo z czwartek, 25 października 2007 00:47
(autor Jotte
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ffoi2c$lqo$1 news.dialog.net.pl>):

>> Osobiście mam za złe ZNP,
> A jakie masz prawo mieć cokolwiek za złe ZNP?
> Należysz do niego i płacisz składki na jego działalność, żeby czegoś od
> niego wymagać?

No jeszcze by tego brakowało, żeby tym darmozjadom i wichrzycielom kasiurę
płacić...

--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: "Ilona" <naukomznin1 amorki.pl>
Subject: Re: Technik Archiwista ->tu
Dzieki za info, ale jak dyrektor każe to co mam zrobić, poza tym toteż dla
mnie informacja, bo nigdzie nie ma materiałow do tego przedmiotu dla
Technika Archiwisty :((
Użytkownik "RomanO" <romik197_mniej_o_jeden klub.chip.pl> napisał w
wiadomości news:ffsvfb$6hk$2 nemesis.news.tpi.pl...
> Ilona napisał(a):
>> Witam
>> Szukam planu wynikowego do 2-letniego Technikum Archiwista, przedmiot
>> Informacja naukowa i informatyka.
>>
>> Albo jakiekolwiek materiały związne z informacją naukową.
>> Z góry dziękuję za pomoc :)
> <..>
> http://www.men.gov.pl/content/view/10146/47/



następna strona