From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Pomoc materialna czy duchowa?

Użytkownik ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl> napisał w wiadomości
news:2382.0000009a.471dffc9 newsgate.onet.pl...

>
> A więc te "rozruchy" nie mają nic wspolnego ze zwalczaniem konkurencji?
> Oni tylko od lat dają sie wpuszczać politykom w maliny?
Ot- tłum to tłum. Nie myśli, daje się manipulować. Chrześcijanie dla innych
religii (buddyzmu) w Indiach nie są żadną konkurencją, naprawdę. Gdyby to
dotyczyło Polski i Rosji (KRK i prawosławie)- możemy mówić o zwalczaniu
konkurencii. W Indiach chodzi wyłącznie o zbicie kapitału politycznego (pod
pretekstem walki z pozostałościami kolonializmu).


>
>> tak, jak napisałem: jak się czegoś chce od kogoś nauczyć- to częściowo
>> pozwalam mu (świadomie) przejąć nad sobą w ograniczonym zakresie władzę.
>> Ma tej władzy tyle, na ile mu pozwolę.
>
> Skąd wiesz na ile mozesz pozwolić?
To moje wyczucie. Nim się kieruję. Jak- jeśli nie każdy- to zapewne wielu
ludzi


>> Patrząc dalej- władzę nad sobą w całości
>> daję Bogu- zawierzając Mu.
>>
>
> Czyjemu.....?
> .ana

Mój bóg, nasz Bóg- Jedyny Bóg.

Chiron



From: "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl>
Subject: Re: Festiwal wegetarian

Użytkownik "Chiron" <eleuzis nospam_polbox.com> napisał w wiadomości
news:ffjaq3$h83$1 node1.news.atman.pl...
>
> Użytkownik "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl> napisał w
> wiadomości news:fficbm$l83$1 news.onet.pl...
>
>> Istotą takiego zbiorowego okaleczania się jest powód i cel. Wg mnie jest
>> to
>> desperacki sposób na wywołanie podziwu współplemieńców (chyba z braku
>> innych sposobów np. możliwości intelektualnych?), no i wzbudzenia
>> silnych emocji
>> w celu wywołania wydzielania dużych ilości endorfin. Klasyczny paradoks:
>> zadawanie sobie bólu w celu osiągnięcia przyjemności (euforii).
>> http://pl.wikipedia.org/wiki/Endorfiny
>
> raczej nie sądzę. Często to jest pewna forma ofiary- poświęcenia się za
> grupę (społeczność)

A kto żąda od nich takiej ofiary i co im da w zamian za samookaleczenie?

>> Sadzę też, że tacy ludzie na co dzień nie są najszczęśliwsi, stąd takie
>> wymuszanie "szczęścia", nie sa też na tyle bogaci, żeby kupować sobie
>> narkotyki.
> tego nie rozumiem: dlaczego niby nie są? Z reguły właśnie są to ludzie w
> "tu i teraz". A w "tu i teraz" wszyscy są szczęśliwi.

Jednak ta chwila "tu i teraz" nie może trwać nieustannie, musi minąć i musi
także minąć euforia wywołana endogennymi opioidami. I z pewnością okres
poeuforyczny jest nieprzyjemny, conajmniej tak jak uczucie kaca
poalkoholowego, czy głodu narkotykowego.

>> I nasze rodzime chodzenie po ogniu też dotyczy ludzi mających na co
>> dzień jakieś przykre problemy (ciepienia psychofizyczne) i taki
zabieg ma organizmowi "dać kopa", zadziałać bodźcowo, wzmocnić go, pobudzić
>> do walki z chorobą.
>
> to już zależy- kto, co i jak. Znam ludzi szczęśliwych, pracujących ze
> swoim umysłem, dla których świadome przejście przez ogień jest nie tylko
> khatarsis, ale może nawet przede wszystkim pracą ze swoim strachem.

Ja już dawno zauważyłam (nie tylko z autopsji), że skłonność do lęków ma
znaczący związek z dietą WYSOKOwęglowodanową niskotłuszczową. Tak już to
urządziła natura. Zwierzęta na diecie wysokowęglowodanowej niskotłuszczowej
(trawa) mają zaprogramowaną w mózgu stałą czujność i gotowość do ucieczki
przed ewentualnym atakiem drapieżnika w czasie popasu. U ludzi ten
mechanizm objawia się stałym, nieuzasadnionym uczuciem lęku, nerwicą,
fobiami itp. Zastosowanie silnego bodźca (np. chodzenie po ogniu) nie
zlikwiduje jednak faktycznej przyczyny owego strachu (dieta).
A ile razy można chodzić po ogniu, czy też ile szpil można sobie wbić
w ciało i uzyskać równie skuteczny efekt stanu euforii? Nawiasem mówiąc
organizm zawsze stara się "uodpornić" na często powtarzany rodzaj bodźca,
co niejako wymusza niestety, ZWIĘKSZENIE dawki tego bodźca... stąd mamy
alkoholików, narkomanów, i... festiwal wegetarian z tematu tego wątku... :[

Przecież
> on jest- i tu się pojawia i krzyczy: "nie zrobisz tego, spłoniesz". Mając
> pozwolenie ognia- trzeba się ze swoim strachem...dogadać. To gurdżijewska
> świadomość panuje w stu procentach nad strachem. Jeśli zostanie choć 1
> procent dla strachu- wtedy będzie bąbelek:-). OK- są też ludzie chorzy.
> Jednak do świadomego przejścia potrzebny jest w pełni zdrowy umysł. A
> nikt o zdrowym umyśle nie jest nieszczęśliwy.

Sęk w tym, że człowiek o zdrowym umyśle nie wchodzi w ogień, bo po prostu
nie potrzebuje doznawania katarsis (czyt. jest szczęśliwy).
Ja swoje strachy wyleczyłam dietą (wiadomo jaką), a chodzenie po ogniu,
czy wbijanie sobie szpil w ciało w ujarzmianiu strachu - jest conajmniej
bezsensowne, no ale w niewiedzy i desperacji ludzie próbują wszystkiego,
byle zmienić swój niekomfortowy stan.

Krystyna
--
Jadło określa świadomość. H.G. Wells


From: ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl>
Subject: Re: Festiwal wegetarian
Chiron napisal

> > Rozumiesz to?
> > Bo ja nie!!!

> trudno zrozumieć tak odległą od naszej kulturę.

Nawet bardzo.


> Jednakże- zobacz, jeszcze
> kilkadziesiąt lat temu (może i teraz) we Włoszech popularnością cieszyły się
> chóry kastratów. Młody człowiek, mający jakiś talent do śpiewu- został
> kastrowany przed wiekiem pokwitania. To jeden aspekt.

I kilkaset lat temu;)
Czarownice tez palono;)


> Wiesz też zapewne, że
> jest w Europie wielu ludzi- kobiet w ciele mężczyzny. I zamiast kastrować
> się tak, jak w Indiach- robią to w wielu krajach na stole chirurgicznym.


Ciekawe, ale to chyba nie ta grupa
Nooo chyba, ...... że związane to jest z odżywianiem;)

> Zauważ proszę, że np w państwach islamskich nie chcą wierzyć, że w Europie
> oddaje się rodziców do domu starców- często nie wierzą w istnienie takich
> domów jako wyraz bezsensownego okrucieńśtwa i braku szacunku dla własnych
> rodziców. Zróżnicowanie kulturowe to sprawia.
>


Taa. My tez nie wierzymy w tak "bezduszne" traktowanie kobiet i dzieci.


> > Wyrzuceni na głęboki margines społeczeństwa, tam właśnie odnaleźli się,
> > zaakceptowani w nowej roli. Struktura kastowa Indii, na pierwszy rzut oka
> > okrutna, nikogo nie pozostawia bez poczucia sensu istnienia i nadziei na
> > odrodzenie w doskonalszej formie. Każda sierota historii znajdzie tu swoje
> > miejsce.
>
> i to jest właśnie wspaniałe. Każdy tam znajdzie miejsce.

Nie za duzo tam tych kazdych?



> Kastrat, a także
> chory psychicznie- bo czegoś takiego tam właściwie nie znają. Nie ma też
> szpitali dla umysłowo chorych.

Nie ma chorych nie ma szpitali.
Raj i nic wiecej.

> Każde życie ma tam sens- czy to nie
> wspaniałe?
>

Pewnie tak.
Oczekiwanie na lepsze drugie zycie to tez jakis cel
..ana

--
Nie widać lasu spoza drzew.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Sprzedaż kosmetyków


From: "Chiron" <eleuzis nospam_polbox.com>
Subject: Re: Festiwal wegetarian

Użytkownik ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl> napisał w wiadomości
news:14e7.0000009b.471ce6d3 newsgate.onet.pl...
> Chiron napisal
> Takie okaleczenia to mały pikuś;)
> Tu jest coś potężniejszego i niezrozumiałego.
> Rozumiesz to?
> Bo ja nie!!!
trudno zrozumieć tak odległą od naszej kulturę. Jednakże- zobacz, jeszcze
kilkadziesiąt lat temu (może i teraz) we Włoszech popularnością cieszyły się
chóry kastratów. Młody człowiek, mający jakiś talent do śpiewu- został
kastrowany przed wiekiem pokwitania. To jeden aspekt. Wiesz też zapewne, że
jest w Europie wielu ludzi- kobiet w ciele mężczyzny. I zamiast kastrować
się tak, jak w Indiach- robią to w wielu krajach na stole chirurgicznym.
Zauważ proszę, że np w państwach islamskich nie chcą wierzyć, że w Europie
oddaje się rodziców do domu starców- często nie wierzą w istnienie takich
domów jako wyraz bezsensownego okrucieńśtwa i braku szacunku dla własnych
rodziców. Zróżnicowanie kulturowe to sprawia.


> Wyrzuceni na głęboki margines społeczeństwa, tam właśnie odnaleźli się,
> zaakceptowani w nowej roli. Struktura kastowa Indii, na pierwszy rzut oka
> okrutna, nikogo nie pozostawia bez poczucia sensu istnienia i nadziei na
> odrodzenie w doskonalszej formie. Każda sierota historii znajdzie tu swoje
> miejsce.

i to jest właśnie wspaniałe. Każdy tam znajdzie miejsce. Kastrat, a także
chory psychicznie- bo czegoś takiego tam właściwie nie znają. Nie ma też
szpitali dla umysłowo chorych. Każde życie ma tam sens- czy to nie
wspaniałe?


Chiron



From: "Chiron" <eleuzis nospam_polbox.com>
Subject: Re: Festiwal wegetarian

Użytkownik "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl> napisał w wiadomości
news:fficbm$l83$1 news.onet.pl...

> Istotą takiego zbiorowego okaleczania się jest powód i cel. Wg mnie jest
> to
> desperacki sposób na wywołanie podziwu współplemieńców (chyba z braku
> innych sposobów np. możliwości intelektualnych?), no i wzbudzenia silnych
> emocji
> w celu wywołania wydzielania dużych ilości endorfin. Klasyczny paradoks:
> zadawanie sobie bólu w celu osiągnięcia przyjemności (euforii).
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Endorfiny

raczej nie sądzę. Często to jest pewna forma ofiary- poświęcenia się za
grupę (społeczność)

> Sadzę też, że tacy ludzie na co dzień nie są najszczęśliwsi, stąd takie
> wymuszanie "szczęścia", nie sa też na tyle bogaci, żeby kupować sobie
> narkotyki.
tego nie rozumiem: dlaczego niby nie są? Z reguły właśnie są to ludzie w "tu
i teraz". A w "tu i teraz" wszyscy są szczęśliwi.

> I nasze rodzime chodzenie po ogniu też dotyczy ludzi mających na co dzień
> jakieś przykre problemy (ciepienia psychofizyczne) i taki zabieg ma
> organizmowi "dać kopa", zadziałać bodźcowo, wzmocnić go, pobudzić do walki
> z chorobą.

to już zależy- kto, co i jak. Znam ludzi szczęśliwych, pracujących ze swoim
umysłem, dla których świadome przejście przez ogień jest nie tylko
khatarsis, ale może nawet przede wszystkim pracą ze swoim strachem. Przecież
on jest- i tu się pojawia i krzyczy: "nie zrobisz tego, spłoniesz". Mając
pozwolenie ognia- trzeba się ze swoim strachem...dogadać. To gurdżijewska
świadomość panuje w stu procentach nad strachem. Jeśli zostanie choć 1
procent dla strachu- wtedy będzie bąbelek:-). OK- są też ludzie chorzy.
Jednak do świadomego przejścia potrzebny jest w pełni zdrowy umysł. A nikt o
zdrowym umyśle nie jest nieszczęśliwy.

Chiron



From: "Chiron" <eleuzis nospam_polbox.com>
Subject: Re: Pomoc materialna czy duchowa?

Użytkownik ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl> napisał w wiadomości
news:14e7.00000095.471ce2e5 newsgate.onet.pl...

>
> Mowimy o wierze i wiernych. Nie o polityce;)

ale podałaś polityczny przykład. A że akurat buddyści są wykorzystywani-
politykom to wsio ryba:-).


>>
>
> Te Twoje ręce skądsik te wiedzę czerpią, przetwarzają i rozwijają;)
>
> Komu tę władzę nad sobą oddajesz?
> .ana

tak, jak napisałem: jak się czegoś chce od kogoś nauczyć- to częściowo
pozwalam mu (świadomie) przejąć nad sobą w ograniczonym zakresie władzę. Ma
tej władzy tyle, na ile mu pozwolę. Patrząc dalej- władzę nad sobą w całości
daję Bogu- zawierzając Mu.

Chiron



From: ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl>
Subject: Re: Festiwal wegetarian
Chiron napisal

> > --
> > "jestem przekonana, ze jeszcze w tym wieku powszechne stanie sie
> > postrzeganie
> > miesozerstwa jako pokrewnego zabojstwom czy gwaltom, a zabicie zwierzecia
> > w
> > celu zjedzenia go stanie sie w cywilizowanych krajach scigane z mocy prawa
> > - wegetarianka: "zalozylam_nowe"
>
> inna sprawa- sądząc po komentarzach- raczej nikt z komentujących nie jest w
> stanie zrozumieć, że ktoś, kto wbija sobie szpile- nie okalecza się, nie
> odczuwa bólu. To coś, jak przejście przez ogień...ale zrozumie ten, co
> świadomie (nie transowo!) przeszedł
> pozdrawiam
>

Takie okaleczenia to mały pikuś;)
Tu jest coś potężniejszego i niezrozumiałego.
Rozumiesz to?
Bo ja nie!!!

http://serwisy.gazeta.pl/film/1,62090,2480791.html

Eunuch przynosi szczęście
Robert Stefanicki
2005-01-06, ostatnia aktualizacja 2005-01-10 12:36
Dziś w miliardowych Indiach eunuchów jest około miliona, z czego sto tysięcy
mieszka w Delhi. Na jednym tylko zlocie w mieście Baroda zbiera się ich co roku
50 tysięcy. O indyjskich kastratach pisze Robert Stefanicki
ZOBACZ TAKŻE


• Indie, kraj magiczny




Ramakand mówił, że będzie piękna, i nie przesadził. Gładka śniada skóra, ciemne
oczy, długie włosy natłuszczone palonym olejem kokosowym, złoty kolczyk w lewym
nozdrzu. Na wypielęgnowanych rękach tuzin pierścionków i bransoletek. Koniec
pstrokatego sari zarzuciła na głowę, chroniąc się przed słońcem i natrętnymi
spojrzeniami. Wiedziałem, kim jest, i pewnie dlatego starałem się dostrzec w
niej coś nienaturalnego, niekobiecego. Może zarys kości policzkowych...

- Pisać o tobie "on" czy "ona"?

Nilofer odwróciła głowę i zgrabnie wysmarkała się na trawę, po czym milczała
przez dobrą minutę. Czyżbym popełnił gafę? To moja pierwsza randka z eunuchem.

- Kogo widzisz, patrząc na mnie - odezwała się lekko zachrypniętym falsetem -
mężczyznę czy kobietę?

- Hm, z pewnością nie mężczyznę.

- Jestem hidżra, co znaczy "ani mężczyzna, ani kobieta". Ale widzisz kobietę,
bo mam w sobie więcej pierwiastka żeńskiego niż męskiego. Pisz "ona", tak
będzie lepiej.

Nagle chwyciła moją dłoń i przysunęła się, przenikliwie zaglądając mi w oczy,
aż poczułem ostrą woń cebuli z jej ust. - Czasem czuję się jak kwiat, którego
nasienie złośliwy wiatr zasadził na wysypisku śmieci - wyszeptała teatralnym
tonem. - Taki niepotrzebny, zagubiony, śmieszny. Czy kwiat ma płeć?

Amar umarł, narodziła się Nilofer

Nilofer-Amar jako dziewięcioletni chłopiec uciekł z domu na pendżabskiej wsi do
Delhi. Pracował jako służący, ale - jak mówi - źle go traktowano. Zaprzyjaźnił
się z eunuchami z sąsiedztwa, a ci sprzedali go jednemu ze swych guru. Amar
mieszkał razem z hidżra i z czasem nabierał ich manier, coraz bardziej
zmieniając się w Nilofer. Przemiana dopełniła się po trzech latach.

Którejś nocy siwowłosy guru obudził chłopca i wprowadził do mrocznego pokoju.
Powietrze gęste było od aromatu kadzidełek. Pod ścianami, w cieniach rzucanych
przez olejne lampki, siedziały skulone postacie. Guru podniósł jedną lampkę z
ziemi i objął chłopca ramieniem, oświetlając jego twarz. Obaj wolnym krokiem
obeszli pomieszczenie dookoła. - Czy zgadzacie się go przyjąć? - zapytał. Spod
ścian odpowiedziały pomruki aprobaty. Odezwały się bębny, coraz szybciej
wybijając głuchy, monotonny rytm.

Pośrodku pokoju umieszczono duży drewniany fallus, który obficie posmarowano
olejem. Dwóch silnych ludzi chwyciło chłopca za ramiona i, nagiego już,
wsadziło na pal. Bębny warczały jak szalone. Chłopiec zemdlał. W jednej z dłoni
błysnęła brzytwa, szybkim cięciem pozbawiając go męskości.

- Amar umarł, narodziła się Nilofer - obwieścił guru. Wrzucił odcięte organy do
ognia i wypluł na ranę przeżute liście betelu. Krew zmieszała się z ich sokiem
i wąską strugą popłynęła po ziemi.

Klejnoty w szkatułce

Kastraci pojawili się w Indiach wraz z islamem. Słowo Proroka po raz pierwszy
przywieźli tu w VII wieku Arabowie, a tysiąc lat później prawie cały
subkontynent znalazł się pod panowaniem Wielkich Mogołów. Wykastrowani
niewolnicy pilnowali haremów na mogolskich dworach. Bezpłciowość pozwalała im
być łącznikiem między męską stroną dworu a stroną damską. Towarzyszyli też
kobietom, jeśli musiały one wyjść na zewnątrz. Nosili turbany i męskie
odzienie. Zanim zatrudniono eunucha, musiał on udowodnić swoją impotencję,
zdarzało się zatem, że kastraci w szklanej szkatułce trzymali swe odcięte
klejnoty celem prezentacji.

Eunuchowie pełnili też role służących, kucharzy, akuszerek i opiekunek dzieci,
a także powierników. Najbardziej zaufanym królowie pozwalali nawet rządzić pod
swoją nieobecność. Eunuch imieniem Basant dowodził w XVIII wieku armią jednego
z władców. Z czasem posiadanie własnego eunucha stało się modne. W XIX wieku w
arystokratycznych domach miasta Hajdarabad hidżra (określenie to pochodzi
zapewne od perskiego hiz - zniewieściały, nieskuteczny) stanowili nawet 70
procent służby.

Dziś w miliardowych Indiach eunuchów jest około miliona, z czego sto tysięcy
mieszka w Delhi. Na jednym tylko zlocie w mieście Baroda zbiera się ich co roku
50 tysięcy.

Tajemnice eunuchów

Nie jest łatwo dowiedzieć się czegoś o indyjskich eunuchach. Nikt nie zaprzecza
ich istnieniu, ale zainteresowanie nimi nie leży w dobrym tonie. Wzmianka o
hidżra budzi w najlepszym razie zaskoczenie, a zwykle odruch obrzydzenia, jakby
rozmowa nagle zeszła na temat szczurów lub pijawek. Brak nawet oficjalnych
danych na ich temat, bo formularze spisu ludności nie uwzględniają "trzeciej
płci".

Norman Penzer w latach 20. opisał system wstępowania do eunuszej "kasty"
pawajów w prowincji Baroda. Nowicjusz dostawał kobiece imię i szaty,
przekłuwano mu uszy; musiał też udowodnić swoją impotencję, na przykład leżąc
nago obok prostytutki. Po kilku miesiącach następowała inicjacja - czyli
kastracja, którą delikwent wykonywał własnoręcznie brzytwą. Przez następne trzy
dni leżał na plecach bez ruchu i "trzydzieści funtów oleju sezamowego lano na
jego okaleczoną część". Przez kolejne dziesięć dni do rany przykładano liście
babki i lecznicze płyny. Głównym pożywieniem pacjenta było masło. Po
czterdziestu dniach od operacji uważany był za zdrowego, choć - jak pisze
Penzer - "nierzadko kończyło się to śmiercią".

Oprócz cięcia brzytwą, w Indiach znano jeszcze inną, powolną metodę kastracji:
dookoła organów wiązano włos z końskiego ogona, zaciskając go co dzień
ciaśniej, aż w końcu genitalia odpadały. Opisaną przez Nilofer inicjację na
drewnianym fallusie nieliczni autorzy zajmujący się tym tematem interpretują
jako akt "rozdziewiczenia" poprzez rozerwanie odbytu, a być może także
przygotowanie do stosunków homoseksualnych.

Hidżra zazdrośnie strzegą swoich tajemnic. Milczą, może wierząc, że aura
tajemniczości uchroni ich przed dalszym upadkiem. A nawet jeśli mówią, to nigdy
nie wiadomo, ile jest w tym prawdy.

Wyrzuceni na margines społeczeństwa, skopiowali jego kastową strukturę, dzieląc
się na grupy w zależności od aktywności seksualnej, sposobu zarabiania,
pochodzenia, miejsca zamieszkania i tego, co pozostało im między nogami.
Wykastrowani nie lubią niewykastrowanych, uważając ich za przebierańców. Ci z
dobrych domów gardzą tymi z ulicy. Tancerze odcinają się od prostytutek.

Mają swoje rewiry i zazdrośnie strzegą stref wpływów - kilka lat temu w wojnie
gangów w mieście Bhopal zginęło kilkudziesięciu eunuchów. Nigdy nie korzystają
z powszechnego wymiaru sprawiedliwości, polegając na własnych sądach. Mają też
swoje fundusze emerytalne i kasy chorych, do których wpłacają co piątą
zarobioną rupię. Dzięki temu ponoć żaden eunuch na starość nie głoduje. Na
czele każdej społeczności stoi guru i "rada starszych". Każdy hidżra ma swojego
mistrza, po którym dziedziczy.

Atmosfera tajemniczości otacza pogrzeby eunuchów. Dwaj wynajęci grabarze w
białych maskach ładują w nocy zawinięte ciało na wózek i wiozą je na
muzułmański cmentarz. Nie ma procesji ani żałoby, o śmierci wie tylko
"rodzina". Krążą plotki, że hidżra podrzucają ciała swoich zmarłych do innych
świeżych grobów.

Wynocha, zboczeńcu!

Trudno było o gorsze miejsce na spotkanie niż Connaught Place - coś pomiędzy
parkiem a megatrawnikiem we wnętrzu wielkiego ronda w centrum Delhi. Samotne
kobiety narażone są tu na zaczepki niekoniecznie samotnych mężczyzn, a do
zagranicznego turysty natychmiast ustawia się kolejka żebraków, pucybutów,
czyścicieli uszu, przepowiadaczy przyszłości, sprzedawców czego-tylko-chcesz i
wszelkiej maści pomocników. Ale biały człowiek w towarzystwie eunucha - to
dopiero gratka! Tłum dookoła gęstniał z minuty na minutę.

- Wynocha, zboczeńcu!

- Czego chcesz od zagranicznego gościa? Pan nic mu nie płaci, oni zawsze
kłamią, naciągacze.

- Hej, mister, ja znać dobry hotel cisza spokój i bara-bara z eunuchem!

Przez paletę lubieżnych uśmiechów betelowo-czerwonych zębów i gniewnych gestów
w niegdyś białych podkoszulkach przebiła się spóźniona gęba Ramakanda.
Delhijski cwaniak i anarchista chwycił nas pod ręce i wpakował do autorikszy. W
kłębach spalin mknęliśmy - jak powiedział - do matki Nilofer.

Kajal złożona w ofierze

Matka Nilofer okazała się 50-letnim eunuchem o imieniu Kajal. Siedziała na
klepisku swojej klitki i kroiła rzepę. Jak na dzielnicę slumsów, mieszkanie
Kajal to prawie apartament: miało murowane ściany i blaszany dach. Z sufitu
zwisał długi drut zakończony żarówką, na półkach z zardzewiałego kątownika
tłoczyły się rzędy puszek i słoików, a w kącie grał mały telewizor. Małpa na
smyczy trzymała pilota.

Trzydzieści rupii przekonało Kajal, by opowiedziała swoją historię.

- Urodziłam się w biednej rodzinie - zaczęła z eunuszym zaśpiewem, podkreślając
każde zdanie gestami rodem z ulicznego teatru. - Miałam czworo braci i trzy
siostry. Byłam chłopcem, ale zachowywałam się inaczej: bawiłam się z
dziewczynkami, pożyczałam zabawki i sari od sióstr. Ojcu się to nie podobało,
bił mnie i głodził, a sąsiedzi wytykali palcami. Kiedy miałam sześć lat, w
wiosce pojawili się hidżra. Rozmawiali z moimi rodzicami, a potem zabrali mnie
ze sobą.

W Indiach, kiedy rodzi się kulawe cielę, zostaje złożone w ofierze bogom.
Podobnie kiedy rodzi się impotent albo osoba o nienormalnej seksualności,
ofiarowuje się ją eunuchom.

- Dziś widzę, że to było najlepsze wyjście - powiedziała Kajal. - Hidżra
opiekowali się mną lepiej niż moja prawdziwa rodzina. U nich odnalazłam swoje
miejsce, zostałam zaakceptowana. Nie chodziłam głodna, nie musiałam się
martwić, jak zarobić na życie.

Kajal przez 15 lat mieszkała w domu eunuchów, którzy zabrali ją od rodziny.
Potem "wyszła za mąż" (za mężczyznę), by po kilku latach znaleźć się w innej
komunie hidżra w Delhi. (Porzucona? Owdowiała? Odeszła z własnej woli? Kajal
nie chce mówić o swoim małżeństwie). Tam zaopiekowała się Nilofer - tak jak
matka opiekuje się przybraną córką.

Drogi Nilofer i Kajal rozeszły się. "Córka" wciąż żyje w komunie w Starym
Delhi; "matka" mieszka sama, ale wspólnie z kilkoma innymi eunuchami zarabia
tańcem i śpiewem na rodzinnych uroczystościach. Kajal z dumą mówi, że jest
szefem grupy.

- Żyję biednie, ale jestem bardzo szczęśliwa - zapewnia. - To są moje dzieci -
śmieje się, głaszcząc małpkę i przytulając do policzka białą kurę.

Eunuch wie wszystko

Żyją najczęściej z wymuszania pieniędzy, wpisując się jednak nie w kronikę
kryminalną (choć i to się zdarza), ale w tradycję. Nieproszeni, bezbłędnie
pojawiają się na każdym weselu, nie przegapią też żadnej uroczystości z okazji
narodzin dziecka. Jak to robią? Ponoć mają swój prywatny wywiad. Docenia to
nawet policja, która używa hidżra jako informatorów. - Eunuch będzie wiedział,
że moja żona jest w ciąży, zanim ja się o tym dowiem - śmieje się Ramakand. -
Ba, ona sama może jeszcze o tym nie wiedzieć!

Po wtargnięciu zespół eunuchów rozpoczyna występ: w rytm bębenków i tamburynów
tańczą w stylu przypominającym kiepską parodię flamenco. "Och, matko, nigdy nie
będziemy mieli dzieci - zawodzą - więc przyszliśmy pobłogosławić twoje dziecko
i życzyć mu szczęścia".

- Odwiedzamy domy tylko z radosnych okazji - tłumaczy Kajal. - Nasze życie jest
tak smutne, że nie chcemy być częścią żadnego nieszczęścia.

W Indiach wierzy się, że jako upośledzeni przez los, hidżra mają zdolność
ściągania na siebie nieszczęść, które los przeznaczył dla noworodków i młodych
par, a jako istoty bezpłodne, mogą uczynić ich zdolnymi do urodzenia "stu
synów". Dotyczy to wyłącznie prawdziwych eunuchów i gospodarze uroczystości
mają prawo sprawdzić, czy artyści są rzeczywiście kastratami, a nie
przebierańcami.

Usługa oczywiście odpowiednio kosztuje. Jedni płacą, chcąc jak najszybciej
pozbyć się kłopotliwych gości, inni - bo lepiej nie kusić losu. Odmowa zapłaty
żądanej sumy grozi karczemną awanturą.

Ślubów i narodzin najwyraźniej nie starcza, by wyżywić hordy eunuchów. Ich
grupki regularnie krążą po ulicach, zbierając "podatek" od handlarzy, hotelarzy
i przypadkowych przechodniów. Nierzadko przypomina to zwykłe chuligaństwo.

"Eunuchy są coraz bardziej agresywne w wymuszaniu pieniędzy - alarmuje
bombajski tygodnik >Colaba Express<. - Filmy przedstawiają ich życie w
sentymentalny sposób, ale w rzeczywistości to bardziej sprawcy przestępstw niż
ofiary. Najwyższy czas, by zajęła się nimi policja".

Typowa przykrość spotkała pewną parę w pociągu do Bombaju. Do przedziału
wtargnęła grupa eunuchów, obsypując ich pochlebstwami i domagając się w zamian
pieniędzy. Chłopak dał im 10 rupii, ale hidżra uznali, że to za mało. Jeden z
nich podwinął sari i obnażył się.

Do podobnych scen dochodzi w środku dnia na ulicach dużych miast. Konto
eunuchów obciążają też drobne kradzieże, a nawet próby gwałtów na młodych
mężczyznach.

Ostatnio znaleźli nowe ofiary: przetrząsają krzaki w poszukiwaniu par, które
wskutek trudnej sytuacji lokalowej tam postanowiły spełnić swoją miłość - i
żądają okupu za zostawienie ich w spokoju.

I bóg został kobietą

Choć kastraci pojawili się w Indiach wraz z islamem, hidżra lubią uzasadniać
swoje istnienie, cytując epizody z Ramajany i Mahabharaty, dwóch starożytnych
poematów hinduizmu. Jednak w tamtych dawnych czasach mianem "hidżra" określano
raczej hermafrodytów, impotentów i męskie prostytutki (dziś zresztą także
wrzuca się ich do worka z napisem "eunuch" razem z kastratami).

Ramajana opowiada, jak to tłum mieszkańców miasta Ajodhia odprowadzał udającego
się na wygnanie boga Ramę. Na skraju lasu Rama odwrócił się i powiedział:
"mężczyźni i kobiety, zawróćcie". Kiedy wracał tą samą drogą po 14 latach,
zobaczył, że hidżra wciąż tam stoją, bo nie czuli się ani mężczyznami, ani
kobietami. Rama pobłogosławił ich i powiedział, że odtąd będą żyć z pracy
innych.

Każdy przesąd w Indiach ma swoje umocowanie w mitologii: eunuchowie przynoszą
szczęście, bo służyli bogom w walce ze złem. Jeden z bohaterów Mahabharaty -
Aravan, godzi się poświęcić swoje życie, a przed śmiercią pragnie tylko
jednego: ożenić się. Tylko że żadna kobieta nie chce zostać wdową. Bóg Kryszna
przybiera więc kobiecą postać, by pojąć bohatera za męża.

Dla eunuchów Aravan jest bogiem, gdyż poślubił Krysznę, wiedząc, że jest on
mężczyzną. Co roku podczas kwietniowej pełni księżyca w jego świątyni na
południu Indii odbywa się zlot eunuchów, którzy uczestniczą w symbolicznej
ceremonii poślubienia Aravana. Po kilku dniach palą jego figurkę na stosie
pogrzebowym i zostają "wdowami".

Jako mąż i żona

Pogarda, z jaką hidżra spotykają się w indyjskim społeczeństwie, po części
wynika z jego nietolerancji i hipokryzji, skrytej pod przykrywką wiktoriańskiej
moralności (homoseksualizm jest zabroniony, ale częste współżycie dwóch
chłopców przed założeniem rodzin spotyka się z milczącą aprobatą). Z drugiej
strony - niektóre zwyczaje i zachowania eunuchów byłyby możliwe do przełknięcia
chyba tylko w San Francisco.

Część "żeni się" między sobą. Wtedy "mąż" zarabia, a "żona" utrzymuje dom. Po
kilku miesiącach może nastąpić zamiana ról. Czasem takie pary wychowują
adoptowane dzieci.

Również mężczyźni żenią się z eunuchami. Tygodnik "India Today" znalazł w Delhi
19 takich par, w tym kilka trójkątów. Skomplikowanie niektórych związków
przyprawia o ból głowy.

Mohammed 14 lat temu postanowił zostać kobietą o imieniu Seema - za pomocą
szminki, nie brzytwy. Seema poślubiła innego Mohammeda, któremu pozwoliła pojąć
drugą, normalną żonę, by - jak tłumaczy - mógł mieć dzieci.

Shamim zarabia na życie jako eunuch, tańcząc na rodzinnych uroczystościach,
choć między nogami niczego mu nie brakuje. Przed laty Shamim wyszedł za mąż za
mężczyznę, a ostatnio ożenił się z córką sąsiada. Teraz mieszkają we troje.

Idris z kolei "zmienia płeć" kilka razy w miesiącu, dzieląc czas między swoją
żonę w Delhi i męża w mieście Mathura.

Zdarzają się, choć coraz rzadziej, przypadki uprowadzania chłopców do komun
hidżra. Jeden z porwanych i siłą wykastrowanych po latach zdołał uciec i pozwał
swoich prześladowców do sądu. Dostali po pięć lat więzienia. Zwykle jednak
takie przypadki nie wychodzą na jaw. Ofiary przyzwyczajają się do życia wśród
eunuchów, po kastracji nie mają zresz- tą większego wyboru, gdyż uciekając,
ryzykowaliby społeczny ostracyzm.

Takie przypadki, choć marginalne, budują mur uprzedzeń. Niektórzy próbują go
zburzyć. W Patnie, stolicy najbiedniejszego indyjskiego stanu Bihar, w roku
1993 hidżra założyli szkołę. Dzięki znajomościom wśród lokalnych polityków
(również ich bawią podczas świąt) dostali grunt od państwa. Czworo z sześciorga
nauczycieli to kastraci. Szkołę utrzymują z własnych zarobków: śpiewając i
tańcząc. Mimo że oferują darmową naukę plus książki i posiłki, przekonanie
rodziców, by posłali tam swoje pociechy, zajęło kilka lat. Dziś niektórzy
rodzice mówią nawet, że od eunuchów dostali więcej niż od rządu.

Kiedy bajka się skończyła

Indie przełomu tysiącleci. Nie ma już haremów. Wulgarnie wymalowane, zakażone
HIV-em prostytutki tłoczą się w klatkach przy bombajskiej Falkland Road.
Maharadżowie dożywają swoich dni z państwowej emerytury; ich rodowe srebra,
jeśli nie zostały skradzione, pokryła patyna, a meble kurz.

Koniec pewnego rozdziału historii skazał eunuchów na wymarcie.

W roku 1884 Brytyjczycy ustanowi-li prawo, w którym przestępstwem stało się
paradowanie po ulicy w kobiecych szatach, obnażanie się oraz zaczepianie ludzi
oraz homoseksualizm. Eunuchami zajęła się policja.

Arystokraci stwierdzili nagle, że kastraci w domu przynoszą pecha, być może
bojąc się, że dzieci nabiorą ich manier. Zaczęli więc pozbywać się hidżra i
najmowali zamiast nich kobiety-służące.

Eunusi wyszli z mody. Jedyne, co zostało im z przeszłości, to trochę pożółkłych
zdjęć i dokumentów pachnących starymi, dobrymi czasami - nadania praw
ziemskich, umowy o pracę. I jeszcze tradycyjne nazwy klanów używane jako
nazwiska: Bedszahwalla, jak nazywają się ci pochodzący z dworu królewskiego, i
Wezyrwalla - z dworu ministra.

Więc jak to się dzieje, że milion eunuchów tańczy dziś i śpiewa na indyjskich
ulicach? Przeżyli swoją bajkę, choć dawny splendor zastąpiła bieda i pogarda.
Wyrzuceni na głęboki margines społeczeństwa, tam właśnie odnaleźli się,
zaakceptowani w nowej roli. Struktura kastowa Indii, na pierwszy rzut oka
okrutna, nikogo nie pozostawia bez poczucia sensu istnienia i nadziei na
odrodzenie w doskonalszej formie. Każda sierota historii znajdzie tu swoje
miejsce.

W tekście wykorzystano informacje z książki Zii Jaffrey "The Invisibles"
..ana

--
Nie widać lasu spoza drzew.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl>
Subject: Re: Pomoc materialna czy duchowa?
Chiron napisal

> >> Dobry buddysta
> >> a tu zły......
> >>
> >> http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20070328&id=sw13.txt
> >>
> >
> > To raczej mi się kojarzy z moją dyskusją z Pszemolem,
> >
> > Dlaczego?
> > Moze napiszesz co o tym sądzisz?
> Napisałem Ci przecież. Tam, gdzie do głosu dochodzą politycy- tak to
> wszystko wygląda. Ci sami politycy dla swoich celów będą się starać
> wykorzystać wszystko, co tylko możliwe: jak się da- to i buddyzm.Dosyć
> dobitnie ujął to Churchill, gdy ktoś  zwrócił mu uwagę, że GB znalazła się w
> dość niezręcznej sytuacji, jak Rosja Sowiecka została napadnięta przez
> dotychczasowego sojusznika, Niemcy. No bo Anglia ostro występowała przeciw
> Rosji, jej ideologii, etc. Churchill miał odpowidzieć, że jak sam diabeł
> stanie przeciw Hitlerowi- to brytyjczycy bedą wychwalać zalety piekieł. To
> się nazywa w polityce: "pragmatyzm". Inni mówią: "machiavellizm". Co to ma
> wspólnego z tematyką grupy?
>
>

Mowimy o wierze i wiernych. Nie o polityce;)


> >> w której ja go
> > przekonuję między innymi, że w żadnym razie i pod żadnym pozorem nie
> > należy
> > oddawać władzy nad sobą w ręce polityków:-)
> >
> > A w czyje rece oddajesz władzę nad swoją duszą (umysłem)?
> dokładnie: w niczyje- poza swoimi własnymi. To wymaga jednak pewnego
> rozwinięcia: każdy, kto się chce czegoś nauczyć, musi oddać świadomie część
> władzy nad sobą- w zakresie, jaki ma to nauczanie obejmować.
>
>

Te Twoje ręce skądsik te wiedzę czerpią, przetwarzają i rozwijają;)

Komu tę władzę nad sobą oddajesz?
..ana

--
Mie widać lasu spoza drzew.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Festiwal wegetarian

Użytkownik "Pszemol" <Pszemol PolBox.com> napisał w wiadomości
news:ffht0k.6ghs.0 poczta.onet.pl...
> "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com> wrote in message
> news:ffi2g9$2qq$1 node1.news.atman.pl...
>> To już pisałem dosyć dawno temu, pokazując, jak zmienia się ludzka
>> mentalność: np jeszcze w 19 wieku za normalną uważano zabawę polegającą
>> na strzelaniu dla wprawy do zwierząt- dziś by to raczej nie przeszło. Nie
>> jestem jednak za jakimiś nakazami. Wegetarianizm- to dla mnie styl życia
>> związany z tolerancją
>
> Jak to nie przeszloby?
> Mysliwi juz nie istnieja? Zabijaja dla sportu, nie z glodu.
> Na jakim swiecie Ty zyjesz?

Ok- ale nie to dokładnie chciałem powiedzieć. Współczesne myśliwstwo jest
ograniczone:
1. niewielu ludzi siętym zajmuje
2. mają limity strzelań, także niewielkie szkody mogą uczynić

Chodziło mi o to, że kiedyś jechało się do lasu po prostu sobie postrzelać-
często nie dbając nawet o zabitą zwierzynę. Było to powszechne i nie
wzbudzało emocji- ot, panowie się bawią (wiek 19). Dziś myśliwi podlegają
ścisłym ograniczeniom- a dodatkowo ich działanie spotyka się często z
protestami ekologów.

Chiron



From: "Pszemol" <Pszemol PolBox.com>
Subject: Re: Festiwal wegetarian
"Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com> wrote in message news:ffi2g9$2qq$1 node1.news.atman.pl...
> To już pisałem dosyć dawno temu, pokazując, jak zmienia się ludzka mentalność: np jeszcze w 19 wieku za normalną uważano zabawę
> polegającą na strzelaniu dla wprawy do zwierząt- dziś by to raczej nie przeszło. Nie jestem jednak za jakimiś nakazami.
> Wegetarianizm- to dla mnie styl życia związany z tolerancją

Jak to nie przeszloby?
Mysliwi juz nie istnieja? Zabijaja dla sportu, nie z glodu.
Na jakim swiecie Ty zyjesz?


From: "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl>
Subject: Re: Festiwal wegetarian

Użytkownik "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com> napisał w wiadomości
news:ffi38e$30h$1 node1.news.atman.pl...
>
> Użytkownik "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl> napisał w
> wiadomości news:ffda2a$rkr$1 news.onet.pl...
>> http://fakty.interia.pl/galerie/fakty/festiwal-wegetarian,14873
>> --
>> "jestem przekonana, ze jeszcze w tym wieku powszechne stanie sie
>> postrzeganie
>> miesozerstwa jako pokrewnego zabojstwom czy gwaltom, a zabicie
>> zwierzecia w celu zjedzenia go stanie sie w cywilizowanych krajach
>> scigane z mocy
>> prawa - wegetarianka: "zalozylam_nowe"
>
> inna sprawa- sądząc po komentarzach- raczej nikt z komentujących nie jest
w stanie zrozumieć, że ktoś, kto wbija sobie szpile- nie okalecza się, nie
> odczuwa bólu. To coś, jak przejście przez ogień...ale zrozumie ten, co
> świadomie (nie transowo!) przeszedł
> pozdrawiam
> Chiron

Ależ okalecza się, okalecza... ;) Nie próbuj zmieniać znaczenia pojęcia
"okaleczenie" http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=okaleczenie

Istotą takiego zbiorowego okaleczania się jest powód i cel. Wg mnie jest to
desperacki sposób na wywołanie podziwu współplemieńców (chyba z braku
innych sposobów np. możliwości intelektualnych?), no i wzbudzenia silnych
emocji
w celu wywołania wydzielania dużych ilości endorfin. Klasyczny paradoks:
zadawanie sobie bólu w celu osiągnięcia przyjemności (euforii).
http://pl.wikipedia.org/wiki/Endorfiny

Sadzę też, że tacy ludzie na co dzień nie są najszczęśliwsi, stąd takie
wymuszanie "szczęścia", nie sa też na tyle bogaci, żeby kupować sobie
narkotyki.
I nasze rodzime chodzenie po ogniu też dotyczy ludzi mających na co dzień
jakieś przykre problemy (ciepienia psychofizyczne) i taki zabieg ma
organizmowi "dać kopa", zadziałać bodźcowo, wzmocnić go, pobudzić do walki
z chorobą.

Krystyna
--
Do źródła trzeba iść pod górę.


From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Festiwal wegetarian

Użytkownik "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl> napisał w wiadomości
news:ffda2a$rkr$1 news.onet.pl...
> http://fakty.interia.pl/galerie/fakty/festiwal-wegetarian,14873
>
> Krystyna
> --
> "jestem przekonana, ze jeszcze w tym wieku powszechne stanie sie
> postrzeganie
> miesozerstwa jako pokrewnego zabojstwom czy gwaltom, a zabicie zwierzecia
> w
> celu zjedzenia go stanie sie w cywilizowanych krajach scigane z mocy prawa
> - wegetarianka: "zalozylam_nowe"

inna sprawa- sądząc po komentarzach- raczej nikt z komentujących nie jest w
stanie zrozumieć, że ktoś, kto wbija sobie szpile- nie okalecza się, nie
odczuwa bólu. To coś, jak przejście przez ogień...ale zrozumie ten, co
świadomie (nie transowo!) przeszedł
pozdrawiam
Chiron



Rejsy morskie


From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Pomoc materialna czy duchowa?

Użytkownik ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl> napisał w wiadomości
news:77fb.00000036.4719d8d2 newsgate.onet.pl...
> Chiron napisal
>
>
>> Dobry buddysta
>> a tu zły......
>>
>> http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20070328&id=sw13.txt
>>
>
> To raczej mi się kojarzy z moją dyskusją z Pszemolem,
>
> Dlaczego?
> Moze napiszesz co o tym sądzisz?
Napisałem Ci przecież. Tam, gdzie do głosu dochodzą politycy- tak to
wszystko wygląda. Ci sami politycy dla swoich celów będą się starać
wykorzystać wszystko, co tylko możliwe: jak się da- to i buddyzm.Dosyć
dobitnie ujął to Churchill, gdy ktoś zwrócił mu uwagę, że GB znalazła się w
dość niezręcznej sytuacji, jak Rosja Sowiecka została napadnięta przez
dotychczasowego sojusznika, Niemcy. No bo Anglia ostro występowała przeciw
Rosji, jej ideologii, etc. Churchill miał odpowidzieć, że jak sam diabeł
stanie przeciw Hitlerowi- to brytyjczycy bedą wychwalać zalety piekieł. To
się nazywa w polityce: "pragmatyzm". Inni mówią: "machiavellizm". Co to ma
wspólnego z tematyką grupy?


>> w której ja go
> przekonuję między innymi, że w żadnym razie i pod żadnym pozorem nie
> należy
> oddawać władzy nad sobą w ręce polityków:-)
>
> A w czyje rece oddajesz władzę nad swoją duszą (umysłem)?
dokładnie: w niczyje- poza swoimi własnymi. To wymaga jednak pewnego
rozwinięcia: każdy, kto się chce czegoś nauczyć, musi oddać świadomie część
władzy nad sobą- w zakresie, jaki ma to nauczanie obejmować.



> Uwazam, ze troche niestosownym jest prowadzenie tej rozmowy w tamtym
> wątku.
> .ana

racja:-)

pozdrawiam

Chiron



From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Festiwal wegetarian

Użytkownik "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl> napisał w wiadomości
news:ffda2a$rkr$1 news.onet.pl...
> http://fakty.interia.pl/galerie/fakty/festiwal-wegetarian,14873
>
> Krystyna
> --
> "jestem przekonana, ze jeszcze w tym wieku powszechne stanie sie
> postrzeganie
> miesozerstwa jako pokrewnego zabojstwom czy gwaltom, a zabicie zwierzecia
> w
> celu zjedzenia go stanie sie w cywilizowanych krajach scigane z mocy prawa
> - wegetarianka: "zalozylam_nowe"


To już pisałem dosyć dawno temu, pokazując, jak zmienia się ludzka
mentalność: np jeszcze w 19 wieku za normalną uważano zabawę polegającą na
strzelaniu dla wprawy do zwierząt- dziś by to raczej nie przeszło. Nie
jestem jednak za jakimiś nakazami. Wegetarianizm- to dla mnie styl życia
związany z tolerancją

Chiron



From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Pomoc dla Karoliny, która ratowała koniki.

Użytkownik "Arch" <user domain.invalid> napisał w wiadomości
news:471bca3b$0$11633$f69f905 mamut2.aster.pl...

> Chiron, pamiętaj tylko, że dotyczyło to jednego konkretnego "młodzieńca".
> Niestety zbyt często zapomina się, że nie ma jednej odpowiedzi dotyczących
> wszystkich ludzi. Mózg ludzki ma naturalną tendencję do uogólnień,
> szczególnie gdy coś "głęboko przypada do serca" :)
>
> Jednym z głownych założeń buddyzmu jest tolerancja, zwana też
> "współodczuwaniem", często błędnie tłumaczona na współczucie, które to
> słowo ma w języku polskim wydźwięk podobny do litowania się.
> Wielu buddystów uważa chrześcijaństwo za naturalne "rozszerzenie" idei
> buddyzmu o miłość.
>


cóż Ci napisać? Napisałeś to, czego ja nie dopisałem. :-) Oczywiście- masz
rację.

serdecznie pozdrawiam

Chiron



From: Arch <user domain.invalid>
Subject: Re: Pomoc dla Karoliny, =?ISO-8859-2?Q?kt=F3ra_ratowa=B3a_ko?=
Chiron pisze:

> na myśl mi tu przychodzi sytuacja, w której rozgorączkowany, ubrany na
> pomarańczowo i obcięty na łyso młodzieniec na spotkaniu z Dalaj Lamą spytał:
> "jak mogę być dobrym buddystą w Polsce?". Odpowiedź była jak dla mnie
> niesamowita- godna Dalaj Lamy: "Wśród jakiej religii się wychowałeś?
> (odp:katolickiej)w Polsce największą religią jest katolicyzm. To piękna
> religia. Zostań więc dobrym katolikiem- wtedy będziesz dobrym buddystą". To
> cytat z pamięci- ale głęboko mi przypadłdo serca
>

Chiron, pamiętaj tylko, że dotyczyło to jednego konkretnego
"młodzieńca". Niestety zbyt często zapomina się, że nie ma jednej
odpowiedzi dotyczących wszystkich ludzi. Mózg ludzki ma naturalną
tendencję do uogólnień, szczególnie gdy coś "głęboko przypada do serca" :)

Jednym z głownych założeń buddyzmu jest tolerancja, zwana też
"współodczuwaniem", często błędnie tłumaczona na współczucie, które to
słowo ma w języku polskim wydźwięk podobny do litowania się.
Wielu buddystów uważa chrześcijaństwo za naturalne "rozszerzenie" idei
buddyzmu o miłość.

Pozdrawiam,
Arch


From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Pomoc dla Karoliny, która ratowała koniki.

odpowiedzi pozwoliłem sobie wysłać na priv

Chiron



From: "Radagast" <takapcs poczta.onet.pl>
Subject: Re: Re: Proszę o pomoc wegan.

Użytkownik "Jurek dAq" <gwpc4f gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:f9abvu$gft$1 inews.gazeta.pl...
>

> a dlaczego nie stworzyc nowych okreslen dla tych potraw? bo z
> "rozszerzaniem" znaczenia slow to bylbym ostrozny.

Z jedzeniem tak jest. Powszechnie używa się nazwy "salami" dla kiełbasy z
wieprza (a przecież kiedyś byla z osła), czy "polędwica" lub "szynka" dla
produktu z piersi drobiowej (gdzie lędźwie a gdzie pierś?). Może to
marketing, a może naturalna ludzka sklonność do porządkowania okresleń.
Skoro kotlet może się skladać z mielonych warzyw i miesa, to zarowno jedno
jak i drugie mozna potraktowac jako zbedny dodatek w zaleznosci od
preferencji smakowych.
Ja nie jestem wegetarianinem, a jednak określenie "kotlet warzywny" jest dla
mnie całkowicie czytelne, w niczym mi nie przeszkadza i w dodatku daje dość
jasne wyobrażenie potrawy. Myślę, że to bardzo dobra nazwa dla potrawy z
mielonych warzyw, panierowanych i obsmażanych na glębokim oleju.
Pozdrawiam
Radagast



From: "Krystyna*Opty*" <Krystynaopty anty.spam.pl>
Subject: Festiwal wegetarian
http://fakty.interia.pl/galerie/fakty/festiwal-wegetarian,14873

Krystyna
--
"jestem przekonana, ze jeszcze w tym wieku powszechne stanie sie
postrzeganie
miesozerstwa jako pokrewnego zabojstwom czy gwaltom, a zabicie zwierzecia w
celu zjedzenia go stanie sie w cywilizowanych krajach scigane z mocy prawa
- wegetarianka: "zalozylam_nowe"


From: "Pszemol" <Pszemol PolBox.com>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Pomoc_dla_Karoliny=2C_kt=F3ra_ratowa=B3a_koniki.?=
"Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com> wrote in message news:ffb6u5$cet$1 node1.news.atman.pl...
> ja po prostu nie zamierzam sprowadzać dyskusji do ...nie wiadomo czego. Skoro jednak operujemy innym językiem- to jaka jest
> możliwość porozumienia? A choćby i zrozumienia? Pszemolu- ja napisałem o rozwoju duchowym, który prowadzi do duchowej wolności
> człowieka, Ty zapytałeś o rozwój agnostyk- ateista ku wolności. Według mnie równie dobrze mógłbyś zapytać, co sądzę o rozwoju:
> silny młodzieniec, kulturysta- ku wolności. No wprawdzie i tu i tu rozwój- ale jednak piszemy o czymś innym, a i innym językiem
> (bo czym jest wolność?)

Dwojga ludzi ktorzy nie uzywaja identycznych znaczen pojec
moze sie mimo wszystko dogadac gdy te roznice sie zdefiniuje.
To nie jest tak, ze uzywamy innych jezykow - piszemy po polsku.
Problemem jest tylko inne, czasem po jednej stronie niewlasciwe
uzycie slow poza ich glownym kontekstem.
Wezmy ta wolnosc. Dla mnie ateizm oznacza wolnosc od przemocy
bozej, od jego tyranii... I droga od katolicyzmu do ateizmu
jest jak najbardziej rozwojem duchowym - przeciez nie materialnym?
Jak najbardziej jest analogiczna do rozwoju o ktorym Ty pisales.
W przeciwienstwie do rozwoju miesni, niebedacym rozwojem duchowym.
Wbrew pozorom ateista, uwolniony od bogobojnosci, jest innym
duchowo czlowiekiem... Dla mnie jest to jak najbardziej wyzwolenie.


From: "Pszemol" <Pszemol PolBox.com>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Pomoc_dla_Karoliny=2C_kt=F3ra_ratowa=B3a_koniki.?=
"Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com> wrote in message news:ffb725$cfr$1 node1.news.atman.pl...
> To raczej mi się kojarzy z moją dyskusją z Pszemolem, w której ja go przekonuję między innymi, że w żadnym razie i pod żadnym
> pozorem nie
> należy oddawać władzy nad sobą w ręce polityków:-)

Jak to zrobic? :-)


Promocja serwerów wirtualnych


From: ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl>
Subject: Pomoc materialna czy duchowa?
Chiron napisal


> Dobry buddysta
> a tu zły......
>
> http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20070328&id=sw13.txt
>

To raczej mi się kojarzy z moją dyskusją z Pszemolem,

Dlaczego?
Moze napiszesz co o tym sądzisz?

> w której ja go
przekonuję między innymi, że w żadnym razie i pod żadnym pozorem nie należy
oddawać władzy nad sobą w ręce polityków:-)

A w czyje rece oddajesz władzę nad swoją duszą (umysłem)?
PS
Uwazam, ze troche niestosownym jest prowadzenie tej rozmowy w tamtym wątku.
..ana

--
Ten pociąg nie pojedzie jeśli Ty w nim nie będziesz;)



--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: vij <vijaybalumani2931980 gmail.com>
Subject: Low Body Weight
Pls open the web site
http://aloeveradetails.blogspot.com/
http://lowbodyweight.blogspot.com/
http://backandneckpain.blogspot.com/
then click ads


From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Pomoc dla Karoliny, która ratowała koniki.

Użytkownik ".ana" <danastarWYTNIJTO autograf.pl> napisał w wiadomości
news:76a9.000000c1.4718c650 newsgate.onet.pl...

>
> Dobry buddysta
> a tu zły......
>
> http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20070328&id=sw13.txt
>

To raczej mi się kojarzy z moją dyskusją z Pszemolem, w której ja go
przekonuję między innymi, że w żadnym razie i pod żadnym pozorem nie należy
oddawać władzy nad sobą w ręce polityków:-)

pozdrawiam

Chiron



From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Pomoc dla Karoliny, która ratowała koniki.

Użytkownik "Pszemol" <Pszemol PolBox.com> napisał w wiadomości
news:ffahon.c7g.0 poczta.onet.pl...

witam,
ja po prostu nie zamierzam sprowadzać dyskusji do ...nie wiadomo czego.
Skoro jednak operujemy innym językiem- to jaka jest możliwość porozumienia?
A choćby i zrozumienia? Pszemolu- ja napisałem o rozwoju duchowym, który
prowadzi do duchowej wolności człowieka, Ty zapytałeś o rozwój agnostyk-
ateista ku wolności. Według mnie równie dobrze mógłbyś zapytać, co sądzę o
rozwoju: silny młodzieniec, kulturysta- ku wolności. No wprawdzie i tu i tu
rozwój- ale jednak piszemy o czymś innym, a i innym językiem (bo czym jest
wolność?)

pozdrawiam

Chiron



From: "Pszemol" <Pszemol PolBox.com>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Pomoc_dla_Karoliny=2C_kt=F3ra_ratowa=B3a_koniki.?=
"Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com> wrote in message news:ffauj6$9ig$1 node1.news.atman.pl...
> pytałes- mimo NTG postanowiłem odpowiedzieć.

Nie odpowiedziales wyczerpujaco, skoro musialem dodac nowe pytania :-)

> Pszemolu - odniosłem wrażenie, jak byśmy mówili 2 zupełnie innymi językami.

Jestem pewny ze idealnie dogadujesz sie z Cremo i jemu podobnymi :-)

> Może nie ruszajmy religijnych tematów-jeszcze
> na dodatek na grupie wegetariańskiej?

Nie wiem czy zauwazyles, ale ta grupa jest niezywa.
Malo tego - na upartego znalazloby sie duzo zwiazkow
pomiedzy wegetarianizmem a religiami wschodu...

> Właśnie piszę Ci małe podsumowanie na "paranuki". Tam - mimo sporych rozbieżności - odnoszę wrażenie, jak byśmy bardziej się mogli
> porozumieć.

Obawiam sie, ze to tylko pozory...
Szkoda ze piszesz "luzne podsumowania" i komentujesz
gdzies poza watkiem stare porzucone watki - bardziej
cenilbym sobie konkretne ustosunkowanie sie do zadanych
pytan, tam gdzie zostaly zadane i widac ich kontekst.
Ale nie zniechecam - pisz te podsumowania...


From: "Pszemol" <Pszemol PolBox.com>
Subject: Re: Po co pisac o miesie skoro Betanki juz zostaly wyrzucone :)
Co to sa Betanki?

p.s. czy wiesz czym sie rozni temat od tresci posta?


From: "Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com>
Subject: Re: Pomoc dla Karoliny, która ratowała koniki.

Użytkownik "Pszemol" <Pszemol PolBox.com> napisał w wiadomości
news:ffa4m0.db8.0 poczta.onet.pl...
pytałes- mimo NTG postanowiłem odpowiedzieć. Pszemolu - odniosłem wrażenie,
jak byśmy mówili 2 zupełnie innymi językami. Choć wcale nie twierdzę, że za
niezrozumienie winę ponosisz Ty- wcale mi z tym nie lepiej. Może nie
ruszajmy religijnych tematów-jeszcze na dodatek na grupie wegetariańskiej?
Właśnie piszę Ci małe podsumowanie na "paranuki". Tam - mimo sporych
rozbieżności - odnoszę wrażenie, jak byśmy bardziej się mogli porozumieć.

serdecznie pozdrawiam

Chiron





From: "hmmm" <nospam please.pl>
Subject: Po co pisac o miesie skoro Betanki juz zostaly wyrzucone :)



From: "Pszemol" <Pszemol PolBox.com>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Pomoc_dla_Karoliny=2C_kt=F3ra_ratowa=B3a_koniki.?=
"Chiron" <eleuzis no_spam.polbox.com> wrote in message news:ffa8fm$257$1 node1.news.atman.pl...
> Katolikiem i buddystą- TAK (kilka osób)
> protestantem i buddystą- TAK (1 człowiek)
> muzułmani, żyd- nie znam.

I pytani o swoje wyznanie co mowili?
Mowili ze sa katolikiem czy buddystami?

Bo to, ze ktos jest buddysta a kiedys byl katolikiem
to jeszcze nie znaczy ze jest jednoczesnie katolikiem
i buddysta. W ten sposob moglbys rownie dobrze napisac
ze ktos kto kiedys byl katolikiem a teraz ateista jest
rownoczesnie ateista i katolikiem, a to juz wyraznie
wyglada na absurd.

>> Moze ta tolerancja i pluralizm buddyzmu to tylko pozory?
>> Fasada obliczona na manipulacje?
>
> problem w tym, że mistrz buddyjski (vide DalajLama Tybetu) na ogół
> (chyba) będzie zachęcać do czerpania ze swoich narodowych tradycji.

Widzisz - ja glownie pytalem o wlasne poczucie tozsamosci
takiego czlowieka. Czy rzeczywiscie ktos moze sie czuc
jednoczesnie buddysta i katolikiem czy moze to tylko iluzja
i w praktyce dwa nurty sa ze soba sprzeczne...
Nie jest wazne co moi o Kowalskim jakis guru - wazne jest
dla mnie kim Kowalski sie czuje. Gdzie Kowalski czuje swoje
przywiazanie.


> To wprawdzie NTG- ale postaram Ci się odpowiedzieć: buddyzm to bardziej droga ku Oświeceniu, filozofia- a mniej religia. Buddyzm
> zasadza się na tych wartościach religijnych, które odnoszą się do miłości. Tu jednak jest wielka różnica- może ona być
> nieprzekraczalna dla wyznawcy danej religii- a dla buddystów chyba nie ma aż tak dużego znaczenia: religia katolicka kocha
> człowieka. Każe w nim widzieć bliźniego, kogoś równego mi samemu, stworzenie Boga. Buddyzm mówi bardziej o miłości boskości
> "zawartej" w drugim człowieku. A to dla wyznawców wielu religii- nie tylko chrześcijańskich- może oznaczać różnicę nie do
> przebycia.

A wiec potencjalna sprzecznosc nie do pogodzenia i wykluaczajaca
mozliwosc bycia jednoczesnie katolikiem i buddysta... :-)
O to mi chodzi. Takich roznic jest pewnie wiele.

> Kolejna sprawa: religie są dla każdego. Nawet tak elitarna religia, jak żydzi- po spełnieniu pewnych warunków (do spełnienia
> praktycznie dla każdego)- można zostać żydem. Jednakże buddyzm nie jest dla każdego. Mistrz może nauczać każdego- ale po co miałby
> chcieć, aby każdy szedł Drogą? Mistrz wie, że Droga nie jest dla każdego (choć niektórzy tak uważają- że jest, ale to zupełnie
> odrębny temat). Oświecenie (Nirwana, Sattori ) osiągną w tym wcieleniu nieliczni.

Twierdzisz ze buddysta sie stajesz tylko wtedy gdy Twoj Mistrz tak powie?
Nie mozna przyjac filozofii buddyjskiej jako swojej wlasnej bez opinii
Mistrza? Dostajesz moze jakis certyfikat z pieczatka i od tej pory
mozesz sie uwazac za buddyste? :-)

> Skoro tak- to w pewnym momencie- gdy człowiek wstępuje na Drogę- ma ze sobą cały swój balast- który często jest mu pomocny. Jego
> kultura, religia- Nauczyciel może to traktować jako coś na wzór...dodatkowych 2 kółeczek, które doczepia się z tyłu dzieciom do
> rowerka- aby nauczyć je jeździć. Oczywiście w pewnym momencie uczeń może odkręcić te kółeczka- jako zbędne, a nawet
> przeszkadzające mu w jego Drodze. Zachęcam Cię (jeśli temat wydaje Ci się interesujący)- to prześledzena sobie życia A.deMello.
> Jak ktoś pięknie określił- od Hinduizmu, poprzez Rzymski Katolicyzm i Buddyzm do Wolności.
> Oczywiście- czy muszę Ci tłumaczyć, dlaczego w drugą stronę to nie zachodzi?- i np ksiądz zawsze stanie twrdzo na gruncie KRK i
> może delikwenta buddystę- katolika pogonić od ołtarza. Choć są i wyjątki...

Nie wiem dlaczego w "druga" strone "to nie zachodzi".
Twiedzisz ze buddyzm to droga jednokierunkowa od ktorej nie ma odwrotu?
A co z innymi drogami do wolnosci, np. katolickie dziecinstwo przez
mlodziezowy agnostycyzm i dojrzaly ateizm do Wolnosci? :-)
Znasz taka droge do Wolnosci, Chiron?


następna strona